Powstanie wielkopolskieNalot Wielkopolan na Frankfurt

Nalot Wielkopolan na Frankfurt

Materiał partnera
Powstanie Wielkopolskie
Powstanie Wielkopolskie / Źródło: Historia Do Rzeczy/Krzysztof Wyrzykowski
Dodano 12
Powstańcy precyzyjnie zaplanowali i przeprowadzili atak na lotnisko w Ławicy. Zdobyli samoloty, z których zrzucili bomby na Niemców.

Podczas gdy Europa płonęła i wykrwawiała się na frontach, mieszkańcy Frankfurtu nad Odrą wiedli stosunkowo spokojne życie. Front nigdy nie zbliżył się do miasta, frankfurtczycy nie poznali, co to bombardowania, ostrzał artyleryjski i walki w mieście. Mimo rewolucyjnych nastrojów w Niemczech mieszkańcy mogli czuć się bezpiecznie. Jak wielkie musiało być ich zdziwienie, gdy dwa miesiące po zakończeniu wielkiej wojny miastem wstrząsnęła seria eksplozji. Zaskoczeni Niemcy patrzyli, jak nad Frankfurtem latają samoloty z biało-czerwoną szachownicą. Po zrzuceniu bomb na lotnisko, zawracały nad miastem, wzbudzając coraz większą panikę. To powstańcy wielkopolscy dokonywali właśnie zaskakującego ataku na terytorium Niemiec. Niemcy znów prowadzili wojnę, tym razem z kontrolowaną przez nich do niedawna Wielkopolską. Ku własnemu zdumieniu właśnie ją przegrywali. Tak wyglądał pierwszy udany nalot bombowy w historii Polski.

Operacja specjalna

5 stycznia 1919 r., po trwających od 27 grudnia walkach, Poznań był już pod kontrolą polskich powstańców. Ostatnim punktem oporu Niemców było znajdujące się na zachodniej granicy miasta lotnisko w Ławicy. Był to punkt o strategicznym znaczeniu dla całego regionu. Licząca 250 żołnierzy załoga (jak pisze Marek Rezler w książce „Powstanie wielkopolskie” – źródła podają liczby od 200 do 400 żołnierzy) nie zamierzała łatwo oddawać obiektu. Niemcy utrzymywali stałą łączność z Frankfurtem nad Odrą, mieli zapas bomb pozwalający na bombardowanie Poznania i innych wyzwolonych miast, zagrozili także, że wysadzą magazyn z amunicją lotniczą.

Ostatecznie Niemcy zgodzili się na oddanie lotniska Polakom, pod warunkiem, że będą mogli wymaszerować z niego z honorami. Powstańcy domagali się bezwarunkowej kapitulacji.

W niemieckiej jednostce służyli również Polacy, m.in. piloci Wiktor Pniewski i Jan Marciniak. Dzięki temu powstańcy wiedzieli, że mogą zdobyć sprzęt, który może mieć olbrzymie znaczenie dla powodzenia powstania. Jeszcze przed bitwą Polakom udało się uniemożliwić ewakuację samolotów na lotnisko we Frankfurcie.

Wyzwaniem dla Wielkopolan nie było samo zdobycie lotniska – szturm miał duże szanse powodzenia, Polacy dysponowali bowiem działami i prawdopodobnie dwukrotną przewagą liczebną. Akcję należało przeprowadzić w taki sposób, aby lotnisko i samoloty, i amunicja nie zostały zniszczone w wyniku walk bądź też przez samych Niemców. Według powielanego często wizerunku walk powstańców – czy to w powstaniu wielkopolskim, czy w innych zrywach narodowych – szturmy były raczej nieskładnymi atakami młodzieży, która braki w sprzęcie i wyszkoleniu nadrabiała gorliwością. Bitwa pod Ławicą jest kompletnym zaprzeczeniem tego obrazu. Bardziej przypominała precyzyjnie zaplanowaną i przeprowadzoną operację sił specjalnych – oczywiście jak na warunki formującej się dopiero armii – niż zwykłe starcie dwóch jednostek z czasów I wojny światowej. Jeszcze przed akcją obrońcom odcięto prąd i łączność z Berlinem. Lotnisko zostało otoczone od wschodu, zachodu i południa. Jak pisze Marek Rezler, drogę ucieczki odcinał liczący 50 żołnierzy oddział strzelców konnych. Powstańcy mieli też oddział wywiadowczo-wykonawczy i – co okazało się kluczowe – dwudziałowy pluton artylerii.

Powstańcy ruszyli na pozycje 6 stycznia o godz. 2 w nocy. Około godz. 6.15 Polacy dali przeciwnikom 10 minut na poddanie lotniska. Gdy komendant bazy lotniczej – por. Fischer – nie ogłosił kapitulacji, Wielkopolanie przystąpili do akcji. Dwa działa wystrzeliły w sumie cztery razy, trafiając w wieżę kontroli lotów i koszary. Strzały musiały być precyzyjne, aby nie uszkodzić samolotów. Następnie do ataku ruszyła piechota. „Powstała wielka strzelanina – relacjonował Wiktor Pniewski. – Wojska powstańcze, które chroniła ciemność i które zdołały już dość blisko podsunąć się pod stację lotniczą, posuwały się łatwo naprzód, ponieważ wszystkie ckm-y niemieckie biły za wysoko”.

Niemcy szybko zrozumieli, że ich opór nie ma szans powodzenia i po 20 minutach walk lotnisko zostało zdobyte. Po polskiej stronie zginął jeden żołnierz, a trzech zostało rannych. Garnizon niemiecki stracił dwóch ludzi, a kilku lub kilkunastu Niemców odniosło rany. Powstańcy dowodzeni przez ppor. Andrzeja Kopę zrealizowali wszystkie cele operacji. Udało się zapobiec ewakuowaniu samolotów do Frankfurtu, dzięki temu tworząca się Armia Wielkopolska już na początku wyzwalania regionu dysponowała przygotowanym do boju lotnictwem. Było to jedno z najważniejszych zwycięstw całego powstania.

 12
  • Szacki IP
    I to jest jedno z tych chwalebnych kart historii Polski, o których powinno się mówić głośno i wyraźnie. Chwała Powstańcom Wielkopolskim!!!
    Dodaj odpowiedź 33 2
      Odpowiedzi: 0
    • Potomek powstańca z Inowrocławia IP
      Szkoda, że nie wykorzystano samolotów w innych miejscach, gdzie były potrzebne. Poznań zapewnił sobie bezpieczeństwo, a walki na Kujawach, szczególnie w Inowrocławiu szły opornie. Tam Niemcy naprawdę się bronili. W Poznaniu poddali się praktycznie bez walki, Poznań zapewnił sobie bezpieczeństwo, a reszta regionu się wykrwawiała.
      Dodaj odpowiedź 18 1
        Odpowiedzi: 0
      • ReeVanol IP
        Teraz Szkopy przeprowadzają na nas desant za pomocą broni biologicznej - przy pomocy cichego zalewu muzułmanów, których już tu coraz więcej. Nikt o tym nie mówi i nikt z tym nic nie robi.
        Dodaj odpowiedź 35 10
          Odpowiedzi: 0
        • Talib IP
          "Tego samego dnia powstańcy przejęli również halę zeppelinów. Znajdowało się tam – tu źródła znów nie są zgodne – 200–300 sterowców przeznaczonych do zmontowania."
          Nie halę zeppelinów a halę Zeppelina. I nie było tam 200-300 sterowców do zmontowania, tylko 247 kadłubów samolotów i części do ich montażu oraz silniki. Większość, niestety, nie nadawała się do odbudowy ze względu na stan zużycia. Ta hala była obrotową konstrukcją, hangarem do stacjonowania jednego sterowca. Sterowce były popularnie zwane Zeppelinami, od najsławniejszego konstruktora sterowców dla  armii pruskiej, grafa von Zeppelina. Warto wspomnieć, że konkurentem Zeppelina, produkującym nie ustępujące w wielkości i jakości sterowce, dla Kaiserliche Kriegsmarine, był Peter Straser. Nazwy od nazwisk obu konstruktorów przejęły budowane podczas II Wojny Światowej, niemieckie lotniskowce.
          Mój pradziadek brał udział w akcji zdobycia Ławicy a moja prababcia była sanitariuszką opatrująca rannych podczas tej akcji. Zarówno Polaków jak i Niemców.
          Poza chęciami do pisania, trzeba mieć jeszcze konkretną wiedzę, drogi autorze.
          Dodaj odpowiedź 18 25
            Odpowiedzi: 8