Demony Bolesława Prusa

Bolesław Prus
Bolesław Prus / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano
W swojej twórczości pisarz zawarł wiele ze swych dramatycznych przeżyć. Zapewne pisanie było formą autoterapii.

Grobowiec Aleksandra Prusa na Powązkach jest przejmujący, tym bardziej jeśli zna się życiorys pisarza. Kilkuletnie dziecko stoi przed ścianą, dotykając jej wyciągniętymi w górę rękoma. Można ten gest uważać za odruch żalu, rozpaczy, przywiązania, miłości. To dziecko na grobie pisarza to on sam.

Monika Piątkowska prześwietliła życiorys Bolesława Prusa, poczynając od smutnego dzieciństwa, które bardzo zaważyło na jego życiu. Skonfrontowała życie pisarza z jego opowiadaniami i powieściami. Pisarze często wykorzystują własne przeżycia w swojej twórczości. Autorka książki o Prusie stara się je ujawnić. I czyni to niezwykle sugestywnie.

Bolesław Prus urodził się jako Aleksander Głowacki w dość kłopotliwych dla jego matki, a potem dla niego okolicznościach. Ojciec nie powitał bowiem przychodzącego na świat syna. Zjawił się przy nim dopiero po kilku miesiącach i wtedy dopiero Aleksander został ochrzczony. Monika Piątkowska zauważa, że była to skrajnie dwuznaczna postawa ojca, dająca pole do plotek.


Matka zmarła, gdy Aleksander miał zaledwie trzy lata. „Doświadczona przez niego trauma, obezwładniający strach przed śmiercią, rozpacz, bezsilność, samotność nigdy go już nie opuściły, zmieniając się z biegiem czasu w gwałtowne ataki paniki i lęku, z których nie wyzwolił się do końca życia. Doświadczał ich za każdym razem, gdy czuł się bezbronny i zagrożony, nawet w sytuacjach, które z pozoru były zupełnie bezpieczne: podczas spaceru, jazdy koleją w burzy. Silne, obezwładniające emocje sprawiały, że Aleksander tracił przytomność albo panowanie nad sobą i przypominał wówczas dziecko, owładnięte niezrozumiałym dla innych przerażeniem. Trząsł się, zasłaniał oczy lub chował w kąt, nierzadko ogarniały go wówczas myśli samobójcze”.

Mały Aleksander został oddany pod opiekę babki, choć żył jeszcze jego ojciec. Nie była ani opiekuńcza, ani czuła. Pracowała dużo i chłopczyk włóczył się bez opieki. „Nie mając z kim żyć, żyłem z naturą”. Ten cytat, który miał odzwierciedlać jego ówczesne nastroje, przywołuje autorka z „Grzechów dzieciństwa”. Jest dość prawdopodobne, że w domu babki doświadczył przemocy. Monika Piątkowska sądzi tak, gdyż sceny bicia dzieci pojawiały się często w twórczości Prusa. Osobę babki wykorzystał w opowiadaniu „Kłopoty babuni”, opisując drastycznie i bezwzględnie tytułową bohaterkę.

Miał siedem lat, gdy babka przekazała go swojej zamężnej, bezdzietnej córce. Początkowo mały Aleksander brał udział w spotkaniach towarzyskich w domu swych przybranych rodziców. To właśnie wtedy, jak uważa Piątkowska, narodziła się fascynacja dialogiem, charakterystycznym dla twórczości Prusa. Potem jednak został odsunięty od tych spotkań, co uznał za niezasłużoną krzywdę.

Na portretach i fotografiach Bolesław Prus wygląda dobrotliwie i statecznie. Tymczasem w szkole był organizatorem wagarów, przywódcą uczniowskiego nieposłuszeństwa. I był też ogromnie ambitny. Gdy nie został klasowym prymusem, wyszydzony przez zwycięskiego rywala rzucił się na niego z pięściami, lecz doznał ataku konwulsji.

Powstańczy uraz

Monika Piątkowska pisze, że nie wiadomo, kiedy i w jakich okolicznościach przyłączył się w 1863 r. do powstańców. Uzyskawszy urlop z oddziału, nie chciał już do niego wrócić, ale – jak pisze autorka – nie potrafił podjąć decyzji o dezercji. Dlaczego nie chciał nadal walczyć? Zobaczył bowiem okrutne oblicze wojny, prowadzonej bezwzględnie także przez powstańców.

Prus potępiał powstanie styczniowe. Uważał, że przerwało ono korzystne dla Polski reformy. Potępiał je także z powodu własnych przeżyć. Uważał, że wojna wydana Rosji doprowadziła do demoralizacji i zdziczenia powstańców, mając na myśli choćby likwidacje osób podejrzewanych o zdradę. „Sposób, w jaki pisał o egzekucjach, pozwala się domyślać, że musiał być ich świadkiem, że widział je z bliska” – pisze Piątkowska. Scena egzekucji znalazła się w opowiadaniu pod znamiennym tytułem „Omyłka”. Z kolei w „Dzieciach” rzekoma zdrada Żyda była tylko pretekstem do powieszenia go, bo w istocie chodziło o grabież zegarka, futra i pieniędzy. Ostatecznie do egzekucji nie doszło, bo sprzeciwił się jej jeden z powstańców. Być może Prus w ten sposób rekompensował sobie bierność, z jaką się przypatrywał egzekucji. Monika Piątkowska stwierdza, że Prus cierpiał na typowy dla żołnierzy, którzy znaleźli się w boju i doświadczyli okrucieństwa wojny, syndrom stresu pourazowego.

Czas powstania dodał nowe traumy i lęki do tych wyniesionych z dzieciństwa. Pisał o nich niezwykle sugestywnie. Bał się burzy. W jednym z artykułów prasowych opisał wręcz makabrycznie, ze szczegółami, co się dzieje z człowiekiem rażonym piorunem. W „Lalce” zaś przedstawił siebie jako drżącego z przerażenia podczas jazdy koleją i wpadającego w panikę Wokulskiego.

Niebezpieczny seks

W twórczości Bolesława Prusa pojawia się nieśmiały, romantyczny adorator. Jak jednak pisze Piątkowska, to nie było prawdziwe oblicze pisarza i przypomina nasycone namiętnością oraz seksualnością opowiadanie „Przeklęte szczęście”. Jego bohater przeżywa miłość niemal jak chorobę umysłową. Pisarz miał ambiwalentny stosunek do seksu. Zwyciężyło ostatecznie przekonanie, że jest on czymś niebezpiecznym i złym. Notatki Prusa, jak uważa autorka, skłaniają do podejrzenia, że jakaś jego partnerka zaszła w ciążę. A wzmacniają je artykuły, w których obsesyjnie wracał do dzieci porzuconych i urodzonych poza małżeństwem. Być może było tak, jak twierdzi Piątkowska. Trzeba jednak zauważyć, że i Prus, choć urodzony w małżeństwie, był porzucony przez ojca i to może tłumaczyć ten nawracający wątek. Jednak sam nie poszedł w ślady ojca, jeśli przyjąć, że miał syna, już jako żonaty mężczyzna, w wyniku romansu z młodszą od siebie o 18 lat Aliną Sacewicz, „ostatnią muzą”. Był jego ojcem chrzestnym, opiekował się nim, okazywał mu czułość i uwzględnił go, obok żony, jako przygarniętego „sierotę”, w testamencie.

Prus przed ślubem miał romans z niezidentyfikowaną, starszą od siebie i bogatą kobietą. Być może, jak sądzi Monika Piątkowska, jej portretem jest Małgorzata Wokulska z „Lalki”.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 7/2017
Artykuł został opublikowany w 7/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0