Miesięcznik „Historia Do Rzeczy”Bolszewika bij! 100-lecie Bitwy Warszawskiej

Bolszewika bij! 100-lecie Bitwy Warszawskiej

Okładka HDR
Okładka HDR
Dodano 2
„Co by było, gdyby wojska dowodzone przez Józefa Piłsudskiego nie zatrzymały bolszewików? Co by było, gdyby Polacy przegrali wojnę i Tuchaczewski zajął Warszawę oraz całą Polskę? Odpowiedź na to pytanie jest niewesoła” – pisze Piotr Zychowicz w sierpniowym numerze „Historii Do Rzeczy”.

„Oznaczałoby to bowiem wielką katastrofę dla Rzeczypospolitej i całej Europy – podkreśla redaktor naczelny „HDR”. Wielu Polaków ma tendencje do megalomanii narodowej, przeceniania roli Polski. W tym przypadku była ona jednak kolosalna. Gdyby Wojsko Polskie w 1920 r. przegrało z Armią Czerwoną, hordy bolszewickie zalałyby Niemcy. Niemcy – dodajmy – w których raz po raz wybuchały lokalne rewolucje komunistyczne. Niemcy złamane niedawną klęską w wielkiej wojnie”.

Poza tym w numerze m.in.

• Tomasz Stańczyk pisze o kulisach starcia pod Warszawą w sierpniu 1920 roku.

• Marek Gałęzowski pisze o zapomnianych bohaterach 1920 roku – bohaterach w polskich mundurach, którzy na polu walki wykazali się niebywałym heroizmem.

• Mirosław Szumiło przypomina naszego wschodniego sojusznika, który pomógł Polsce pokonać bolszewicki najazd.

• Jakub Nowakowski ps. Tomek opowiada o dramatycznej próbie przedostania się powstańców warszawskich do kolegów uwięzionych na Starówce.

• Jakub Ostromęcki opisuje mit powstania Nata Turnera na Południu USA. Biali farmerzy, ich żony i dzieci ginęli od ciosów siekier.

• Piotr Zychowicz pisze o masakrze w Kondomari. Niemieccy spadochroniarze w 1941 roku rozstrzelali mieszkańców wioski na Krecie.

• Maciej Rosalak przypomina o zagładzie imperium Inków. Jakim sposobem garstka Europejczyków pokonała olbrzymie i sprawnie zarządzane państwo?

• Iain Ballantyne opowiada o swojej książce na temat okrętów podwodnych. Co zadecydowało o klęsce U-Bootów w czasie II wojny światowej?

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 8/2020
Artykuł został opublikowany w 8/2020 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 2
  • historyk IP
    Panie Piotrze, wojska Piłsudskiego wcale nie zatrzymały Sowietów pod Warszawą. W krytycznych dniach bitwy warszawskiej 13-14-15 sierpnia Piłsudski nie był już dowódcą całego WP bo złożył na ręce premiera Witosa rezygnację kilka dni wcześniej będąc w depresji po doznanych kleskach. Objął 3 i 4 Armię, które stały nad Wieprzem.. i to stały o dwa dni za długo, bo krytyczne były boje na przedpolach miasta 13 i 14 sierpnia. Kluczowe boje dowodzone były przez generałów Latinika, Hallera i na północy Warszawy przez Sikorskiego. Dowodził całością gen. Rozwadowski co jednaznacznie wynika z dokumentów i świadectw (rozkazy 8358/III i 10 000). 15 sierpnia sowieci zaczeli odpływać spod Warszawy, a 3 i 4 armia ruszyła z kontrofensywą znad Wieprza dopiero 16 sierpnia jak było po wszytskim..uderzając w próżnię, bo większość sowietów zdąrzyła się wycofać po linni Mińsk Mazowiecki - Siedlce i pierwsze poważniejsze walki to 3 i 4 armia miała w rejonie Białego staku. Dlatego, że wielu sowietów się wymknęło wiosną 1921 musieliśmy toczyć nie mniej krwawą bitwe nad Niemnem. Nota bene Pisłudski opóźnił atak bo Rozwadowski nie mial z nim kontaktu jako, że Marszałek z Warszawy nie udał sie prosto do 3 i 4 armii a do swojej kochanki i córek aż pod Tarnów w odwiedziny. Znikł na kluczowe 24 godziny, kiedy Rozwadowski dobijał się do niego aby przyspieszyć atak z południa bo front pod Radzyminem trzaskał w szwach. Tego w podrecznikach brak ale Pan Piotr myślę, że mógłby już o tym napisać bez ryzyka otrucia (przypadek Rozwadowskiego), zniknięcia (gen Zagórski), uwięzienia w Berezie Kartuskiej (Witos) czy przymusowej emigracji (Sikorski). Jakby były problemy jednak z pamięcią to przytaczam poniżej pełne brzmienie rezygnacji Pisłudzkiego ze stanowika Naczelinka i Naczelnego Wodza... tuż przed bitwą Warszawską, w której nie odegrał żadnej roli a jeżli już to negatywną. Pozdrawiam
    Wielce Szanowny Panie Prezydencie!
    Przed swym wyjazdem na front, rozważywszy wszystkie okoliczności nasze wewnętrzne i zewnętrzne przyszedłem do przekonania, że obowiązkiem moim wobec Ojczyzny jest zostawić w ręku Pana, Panie Prezydencie, moją dymisję ze stanowiska Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza Wojsk Polskich.
    Powody i przyczyny, które mnie do tego kroku skłoniły, są następujące:
    1. Już na jednym z posiedzeń ROP miałem zaszczyt wypowiedzieć jeden z najbardziej zasadniczych powodów. Sytuacja, w której Polska się znalazła, wymaga wzmocnienia poczucia odpowiedzialności, a przeciętna opinia słusznie żądać musi i coraz natarczywiej żądać będzie, aby ta odpowiedzialność nie była czczym frazesem tylko, lecz zupełnie realną rzeczą. Sądzę, że jestem odpowiedzialny zarówno za sławę i siłę Polski w dobie poprzedniej, jak i za bezsiłę oraz upokorzenie teraźniejsze. Przynajmniej do tej odpowiedzialności się poczuwam zawsze i dlatego naturalną konsekwencją dla mnie jest podanie się do dymisji. I chociaż ROP, gdy tę sprawę podniosłem, wyraziła mi pełne zaufanie i upoważniła w ten sposób do pozostania przy władzy, nie mogę ukryć, że pozostają we mnie i działają z wielką siłą te moralne motywy, które wyłuszczyłem przed R.O.P. parę tygodni temu.
    2. Byłem i jestem stronnikiem wojny „a outrance” z bolszewikami dlatego, że nie widzę najzupełniej gwarancji, aby te czy inne umowy czy traktaty były przez nich dotrzymane. Staję więc z sobą teraz w ciągłej sprzeczności, gdy zmuszony jestem do stałych ustępstw w tej dziedzinie, prowadzących w niniejszej sytuacji, zdaniem moim, do częstych upokorzeń zarówno dla Polski, a specjalnie dla mnie osobiście.
    3. Po prawdopodobnym zerwaniu rokowań pokojowych w Mińsku pozostaje nam atut w rezerwie - atut Ententy. Warunki postawione przez nią są skierowane przeciwko funkcji państwowej, którą od prawie dwu lat wypełniam. Ja i ROP, rząd czy sejm, wszyscy mieliby do wyboru albo zostawić mnie przy jednej z funkcji, albo usunąć mnie zupełnie. Co do mnie wybieram drugą ewentualność. Jest ona bardziej zgodna z godnością osobistą i jest praktyczniejsza. Pozostawienie mnie na jednym z urzędów zmniejsza mój autorytet i tak silnie poderwany i doprowadza z konieczności do powolnego zniszczenia tej siły moralnej, którą dotąd jeszcze reprezentuję dla walki i dla kraju. Biorę następnie pod uwagę mój charakter bardzo niezależny i przyzwyczajenie do postępowania według własnego zdania, co z warunkami postawionymi przez Ententę nie zgadza się. Wreszcie przeczy to systemowi, któremu służyłem w Polsce od początku swojej pracy politycznej i społecznej, której podstawą zawsze była możliwie samodzielna praca nad odbudowaniem Ojczyzny, ta bowiem wydawała mi się jedynie wartościową i trwałą. Obawiam się więc, że przy pozostawieniu przy funkcjach przodujących oraz przy moim charakterze i przyzwyczajeniach wyniknąć mogą ze szkodą dla kraju tarcia mniejsze i większe, które nie będąc przyjemne dla żadnej ze stron wszystko jedno skończyć by się musiały moim usunięciem się.
    Wreszcie ostatnie. Rozumiem dobrze, że ta wartość, którą w Polsce reprezentuję, nie należy do mnie, lecz do Ojczyzny całej. Dotąd rozporządzałem nią, jak umiałem samodzielnie.
    Z chwilą napisania tego listu uważam, że ustać to musi i rozporządzalność moją osobą przejść musi do rządu, który szczęśliwie skleciłem z reprezentantów całej Polski.
    Dlatego też pozostawiam Panu, Panie Prezydencie, rozstrzygnięcie co do czasu opublikowania aktu mojej dymisji: Również Panu wraz z Jego kolegami z Rządu pozostawiam sposób wprowadzenia w życie mojej dymisji i wreszcie oczekiwać wówczas będę rozkazu Rządu co do zużytkowania moich sił w tej czy innej pracy. Co do ostatniego proszę tylko nie krępować się ani wysoką szarżą, którą piastuję, ani wysokim stanowiskiem, które posiadam. Nie chciałbym bowiem mnożyć swoją osobą licznej rzeszy ludzi nie układających się w żaden system, czy to z powodu kaprysów i ambicji osobistej, czy to z powodu słabości charakteru polskiego, skłonnego do wytwarzania najniepotrzebniejszych funkcji dla względów osobistych.
    Proszę Pana Prezydenta przyjąć zapewnienie wysokiego szacunku i poważania, z jakim pozostaję
    Józef PIŁSUDSKI
    (Źródło: „Niepodległość”, t. VII, Londyn 1962; W. Witos, Moje wspomnienia, cz. 2, Paryż 1964, s. 290–292.)
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • V - 3 IP
      I o tym przede wszystkim trzeba pamiętać. O wielkim zwycięstwie, które przesądziło o istnieniu Polski niepodległej. Pamiętajmy o wiktoriach polskiego oręża jak bitwa Warszawska 1920, a nie o "pięknych" porażkach. Cześć i chwała żołnierzom Wojska Polskiego wraz z Marszałkiem Piłsudskim oraz Generałem Rozwadowskim na czele za rozniesienie bolszewików w pył i uratowanie Polski przed mongolsko-azjatycką, czerwoną dziczą.
      Dodaj odpowiedź 20 0
        Odpowiedzi: 0