Miesięcznik „Historia Do Rzeczy”Krwawy szlak banderyzmu. Anatomia zbrodni OUN-UPA

Krwawy szlak banderyzmu. Anatomia zbrodni OUN-UPA

Oddział UPA, 1947 r.
Oddział UPA, 1947 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 9
Banderowcy przed pogromem we Lwowie wzywali: „Narodzie! Moskwa, Polska, Węgrzy, żydostwo – twój wróg. Niszcz ich!”

Kozacy Bohdana Chmielnickiego kierowali się w połowie XVII w. ideologią równie wyrafinowaną jak budowa cepa – wyrżnąć wszystkich Lachów, księży katolickich i Żydów! Niespełna trzy stulecia później ich następcy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów dokonali wytężonej pracy myślowej i stworzyli konstrukcję dostosowaną do zmienionych warunków dziejowych, a mianowicie księży przesunęli do kategorii wszystkich Lachów, a w ich miejsce wstawili – tym razem nie bez powodu, trzeba przyznać – moskiewską komunę. W śpiewnym języku Gogolowskiego bohatera Tarasa Bulby nowe hasło brzmiałoby: „Smert' Lacham, Żydam i moskowśkij komuni!”.

Ów Bulba był XVI-wiecznym protoplastą pogromców Lachów, którego Gogol opisywał w XIX w. już w języku rosyjskim, choć jeszcze jego przodek nosił nazwisko Hohol-Janowski i był szlachcicem wyznającym zasadę brzmiącą w znienawidzonej przez Kozaków łacinie: „Gente Rutenus, natione Polonus” (z pochodzenia Rusin, narodowością Polak). Z kolei pseudonim Taras Bulba przyjął w latach 40. XX stulecia ataman Siczy Poleskiej Ukraińskiej Powstańczej Armii – Taras Boroweć. Podobno – w przeciwieństwie do banderowców – nie rżnął wszystkich Polaków jak leci, ale tylko po uważaniu.

Jest to wszystko nieco skomplikowane, ale tak to właśnie z mieszkańcami ukrainnych ziem Rzeczypospolitej w ciągu kilku wieków bywało. Walka z polskością rozwijała się bowiem na Rusi mniej więcej od końca XVI stulecia, co można oczywiście wiązać z nasileniem kolonizacji polskiej po unii lubelskiej, z zaprowadzeniem pańszczyźnianej gospodarki folwarcznej i żydowskich arendarzy, z konfliktami wyznaniowymi po ustanowieniu greckokatolickiego Kościoła unickiego, a może nawet z docieraniem tu wieści o prawosławnym „trzecim Rzymie” w Moskwie. Zaczynem buntów nie stali się jednak najbardziej dotknięci zmianami chłopi, lecz Kozacy zaporoscy wzięci na zbrojne usługi – ale też pod ochronę! – przez króla polskiego. Te bunty nieodmiennie wiązały się z paleniem i rabowaniem dworów, pałaców i kościołów rzymskokatolickich, gwałtami oraz mordowaniem Lachów i Żydów. Bestialstwo tych mordów, z zadawaniem ofiarom wyjątkowo strasznych męczarni, nie zmieniało się od wzięcia Baru w 1648 r. poprzez tragedię Humania w 1768 r. do rzezi Wołynia w 1943 r.

Dekalog nacjonalisty

Skąd to bestialstwo wśród ludu na co dzień spokojnego, miłego, pracowitego i śpiewającego rzewne pieśni? Niektórzy kresowi Polacy sądzili, że to natura żywiołu, który z łagodnego wietrzyku musi zamienić się co pewien czas w niszczący wszystko huragan. Natura? Może, wedle rosyjskich badań genetycznych opublikowanych w 2007 r., a przypomnianych niedawno przez białoruskiego historyka Anatola Tarasa („Anatomia nienawiści”), Ukraińcy mają największą wśród Słowian domieszkę genów wojowniczych Scytów i Sarmatów... Z całą pewnością natomiast wezwania do nienawiści i przemocy niosła ideologia Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Czytaj także:
Ocalała z pola śmierci

OUN, która powstała w 1929 r. na zjeździe radykalnych nacjonalistów w Wiedniu, wykorzystała tezy dwóch wykształconych ludzi zasłużonych już w walce o wolne państwo ukraińskie podczas I wojny światowej i na początku lat 20. Tezy te wzięto więc z „Nacjonalizmu” Dmytra Doncowa, napisanego trzy lata przed zjazdem. Autor (notabene doktor prawa Uniwersytetu Lwowskiego) akurat wtedy był owładnięty ideami wodza, narodu, bezpardonowej walki o byt przenoszonej na grunt ludzkiej cywilizacji oraz stosowania wszelkich metod prowadzących do państwowości Ukrainy. Doncow na pewno czytał wcześniej Mussoliniego i Hitlera, bo ich teksty tłumaczył na język ukraiński, a poglądy wyrażone w „Nacjonalizmie” miały wyraźnie charakter faszystowski. Pod koniec lat 30. znacznie je zmienił – na bardziej konserwatywne. Z kolei w 1920 r. był zwolennikiem sojuszu polsko-ukraińskiego i nawet rezygnacji z Galicji oraz Wołynia za cenę powstania państwa nad Dnieprem ze stolicą w Kijowie. Trudno jednak – „Nacjonalizm” z 1926 r. został wykorzystany do stworzenia podstaw ideologii OUN, swego rodzaju faszyzmu z ujarzmieniem własnego narodu i przemocą wobec innych.

Podstawy tej ideologii uzupełniono pismami Mykoły Sciborskiego (również w 1920 r. uczestnika wojny polsko-bolszewickiej), a zwłaszcza „Nacjokracją” z 1935 r. W przeciwieństwie do Doncowa, który pozostał niezależny politycznie, Sciborski był jednym z założycieli OUN, a wybrany do Prowidu, czyli zarządu organizacji, kierował jej referatem politycznym. W 1939 r. na zlecenie Andrija Melnyka – ówczesnego prowidnyka (przewodniczącego) OUN – przygotował projekt konstytucji Ukrainy, którą określał jako państwo suwerenne, autorytarne, totalitarne i zawodowo-stanowe. Już w 1929 r. teorie Doncowa i Sciborskiego wykorzystywano w nacjonalistycznych pismach propagandowych, które z kolei już bez niedomówień określały Polaków i Żydów jako element, który należy zniszczyć.

To samo sugerował wydany właśnie wtedy „Dekalog ukraińskiego nacjonalisty”, którego pierwotny tekst ułożył Stepan Łenkawski, a motto stworzył Doncow:

„Ja – Duch odwiecznej walki, który uchronił Ciebie od potopu tatarskiego i postawił między dwoma światami, nakazuję nowe życie:

  • Zdobędziesz państwo ukraińskie albo zginiesz, walcząc o nie.
  • Nie pozwolisz nikomu plamić sławy ani czci Twego Narodu.
  • Pamiętaj o wielkich dniach naszej walki wyzwoleńczej.
  • Bądź dumny z tego, że jesteś spadkobiercą walki o chwałę Trójzęba Włodzimierzowego.
  • Pomścij śmierć Wielkich Rycerzy.
  • O sprawie nie rozmawiaj, z kim można, ale z tym, z kim trzeba.
  • Nie zawahasz się spełnić największej zbrodni, kiedy tego wymaga dobro sprawy.
  • Nienawiścią oraz podstępem będziesz przyjmował wrogów Twego Narodu.
  • Ani prośby, ani groźby, tortury, ani śmierć nie zmuszą Cię do wyjawienia tajemnic.
  • Będziesz dążył do rozszerzenia siły, sławy, bogactwa i obszaru państwa ukraińskiego nawet drogą ujarzmienia cudzoziemców”.

„Największe zbrodnie, nienawiść, podstęp i ujarzmianie cudzoziemców” – rychło doświadczyliśmy zapowiedzi owego dekalogu, który z Bożym zaiste niewiele miał wspólnego.

Czytaj także:
Sprawiedliwi wśród Ukraińców

Terror w II RP

Terrorystyczne mordy polityczne, jakich dokonywali bojownicy OUN – a których najbardziej znanymi ofiarami padli poseł Tadeusz Hołówko (1931) oraz minister spraw wewnętrznych II RP Bronisław Pieracki (1934) – zmierzały do eliminacji tych osobistości polskich, które sprzyjały polsko-ukraińskiemu pojednaniu i współpracy. Pokojowe porozumienie Polaków i Ukraińców oznaczałoby bowiem podważenie racji bytu i metod działania OUN. Podobny cel miało także zamordowanie dyrektora ukraińskiego gimnazjum akademickiego we Lwowie Iwana Babija (1934). Ukraińcy szanujący polskie państwo i dążący do pokojowej egzystencji, przynoszącej wszystkim jego obywatelom istotne korzyści, byli zatem przez nacjonalistów najbardziej znienawidzeni.

Może o tym świadczyć następujące wyliczenie: w latach 1921–1939 ukraińskie podziemie nacjonalistyczne przeprowadziło 63 zamachy, w których zginęło łącznie: 36 Ukraińców (w tym tylko jeden komunista), 25 Polaków, jeden Rosjanin i jeden Żyd. Oprócz 63 zamachów na ludzkie życie (w tym 11 na znane polskie i ukraińskie osobistości polityczne, z czego osiem udanych) dokonano także w okresie międzywojennym pięciu zamachów bombowych i przeprowadzono 18 akcji ekspropriacyjnych.


Jaką siłę przedstawiała OUN pięć lat po jej założeniu, w roku zamachu na ministra Pierackiego? Otóż na terenie Rzeczypospolitej liczyła około 2 tys. zakonspirowanych członków wszystkich szczebli organizacyjnych, a szacuje się, że w latach 1929–1939 przeszło przez jej szeregi ok. 20 tys. ludzi. Organizacja miała hierarchiczną strukturę. Najwyższą władzą był Wielki Kongres, na którym delegaci wybierali organ wykonawczy – Główny Prowid (zarząd) i Krajową Egzekutywę sprawujące władzę między kongresami, z prowidnykiem (przewodniczącym) na czele. Wśród 10 kolejnych prowidnyków krajowych tylko Lew Rebet sprawował urząd prawie cztery lata (od lutego 1935 do grudnia 1938 r.), a za jego rządów OUN wyraźnie ograniczyła zamachy i napady. Dość długo rządził jeszcze skrajny nacjonalista Stepan Bandera – bo od stycznia 1933 do czerwca 1934 r., gdy go aresztowano i skazano na dożywocie w procesie o zabójstwo ministra Pierackiego. Właśnie w tych latach bojówki dokonały najwięcej aktów terroru. Innych zmieniano (z wyjątkiem pierwszego prowidnyka Bohdana Kraciwa; luty 1929–czerwiec 1930) przed upływem jednego roku.

Następnym szczeblem organizacyjnym były Kraje, przy czym najprężniejsze były dwa, które obejmowały tereny w Polsce: Małopolskę Wschodnią (Kraj II) oraz Wołyń, południowe Polesie, Chełmszczyznę, Podlasie Lubelskie (Kraj III). Każdy Kraj dzielił się na okręgi, których w całej strukturze OUN było 12. Te z kolei dzieliły się na nadrejony złożone z kilku rejonów każdy. Wszędzie na czele stali prowidnycy odpowiedniego szczebla. Jeszcze niżej był kuszcz złożony z kilku wsi, a na samym dole – stanica obejmująca jedną wieś bądź dwie.

Trzeba jeszcze dodać, że polski wywiad wojskowy przejął w 1933 r. w Czechosłowacji bogatą dokumentację OUN. Przyniosła ona dowody wspierania nacjonalistów ukraińskich przez państwa wrogo nastawione do II RP: Niemcy, Czechosłowację i Litwę. Niektórzy historycy podają, że OUN wchodziła w skład międzynarodówki faszystowskiej o nazwie Zjazd Zagranicznych Narodowych Socjalistów. Jej siedziba znajdowała się w Stuttgarcie, a patronat sprawował Joseph Goebbels.

Nacjonaliści ukraińscy pokazali, na co ich stać, we wrześniu 1939 r., kiedy 7,5 tys. z nich wespół z komunistami mordowało polskich żołnierzy i mieszkańców. Zginęły wtedy 2 tys. Polaków, spalono cztery polskie miejscowości i zdobyto sporo sprzętu na cofających się przed Wehrmachtem i Armią Czerwoną oddziałach Wojska Polskiego. Padło 160 OUN-owców.

Wkrótce okazało się, że ziemie ruskie przechodzą pod okupację sowiecką, a Niemcy nie mają bynajmniej zamiaru tworzyć lub choćby tolerować państwa ukraińskiego. Na tym głównie tle doszło do rozłamu w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, co ostatecznie nastąpiło na początku kwietnia 1940 r. Zwolennicy utrzymania ścisłej współpracy z Niemcami zgrupowali się wokół Andrija Melnyka (zresztą agenta Abwehry) i utworzyli tzw. OUN-M. Natomiast pod przewodem wypuszczonego z więzienia w Brześciu Stepana Bandery powstała OUN-B, która większą wagę przywiązywała do tworzenia siły zbrojnej i do działań ekstremistycznych. Tak powstał Krajowy Sztab Wojskowy i Wojskowy Ośrodek OUN.

Po najeździe III Rzeszy na ZSRS, kiedy odżyły nadzieje nacjonalistów na utworzenie ukraińskiego państwa u boku Niemiec, obie frakcje prześcigały się w udowodnieniu Hitlerowi swej lojalności i przydatności. Przejawiło się to głównie we współdziałaniu z Niemcami w zagładzie Żydów (wyłapywanie i doprowadzanie na masowe egzekucje), jak również w samodzielnym dokonywaniu pogromów. Aktywiści OUN-B rozlepiali w przededniu pogromu we Lwowie plakaty z hasłem: „Narodzie – wiedz! Moskwa, Polska, Węgrzy, żydostwo – twój wróg. Niszcz ich!”. Kiedy mimo to Niemcy zlekceważyli dążenie ku „samostijnej Ukrajinie”, Bandera przeszedł do opozycji wobec nich i tworzenia własnych oddziałów partyzanckich. We wrześniu 1941 r. został aresztowany i osadzony w Sachsenhausen (włos z głowy mu zresztą nie spadł).

UPA

Dwa lata po zakończeniu II wojny światowej – w maju 1947 r. – Ukraińska Główna Rada Wyzwoleńcza ustanowiła święto Ukraińskiej Powstańczej Armii w dniu 14 października 1942 r. Było to Święto Szaty (Pokrowy) Najświętszej Marii Panny. Wiązało się jednak z powołaniem wtedy przez konferencję referentów wojskowych obwodowych prowidów OUN-B siły zbrojnej, która zresztą nie nazywała się wtedy UPA, tylko Wojskowe Oddziały OUN-SD (Samostijnikiw Derżawnikiw). Wiosną następnego roku liczyły one kilka tysięcy żołnierzy, niekiedy nawet biorących udział w akcjach przeciw Niemcom, ale złowrogich głównie dla Polaków. Ich pierwszym dowódcą został Dmytro Klacziwski „Kłym Sawur”, rychło naczelny kat ludności polskiej na Wołyniu.

Podobnie w Małopolsce Wschodniej siły banderowców nazywały się z początku Ukraińską Narodową Samoobroną. W miarę upływu czasu następowały też zmiany organizacyjne i kadrowe w oddziałach, a jedną nazwą – Ukraińskiej Powstańczej Armii – zostały one objęte pod koniec 1943 r. Nazwę tę zapożyczono zresztą od wspomnianej już Poleskiej Siczy „Tarasa Bulby”, niepodporządkowanej OUN-B. W tym czasie ukształtowała się też struktura UPA – na znacznym obszarze nadal pod komendą Dmytra Klacziwskiego, ale pod zwierzchnictwem politycznym i wojskowym Romana Szuchewycza, prowidnyka OUN-B, mianowanego „generałem”, niedawno jeszcze żołdaka batalionu „Nachtigal” i niemieckiego schutzmana. Utworzono cztery okręgi wojskowe (WO wijśkowa okruha):

- Zahrawa – obejmująca pogranicze Wołynia i Polesia (dowódca Iwan Łytwynczuk „Dubowy”;

- Turiw – na terenach obecnego obwodu wołyńskiego (dowódca Jurij Stelmaszczuk „Rudyj”);

- Bohun – w okolicach Równa, Krzemieńca i  wschodniego Podola (dowódca Petr Olijnyk „Enej”);

- Tjutjunnyk – ziemie dzisiejszego obwodu żytomierskiego (dowódca Fedir Worobec „Wereszczak”).

Dalej na wschód – mimo wypraw w strony Kamieńca, Winnicy i Czerkasów UPA się nie zakorzeniła. Partyzantka sowiecka była zbyt silna, a ludność tamtejsza nazbyt niechętna udzielaniu pomocy. Natomiast w Małopolsce Wschodniej – mimo wielowiekowej łączności z Polską – oddziały UPA pomoc Rusinów znalazły bądź potrafiły wymusić. UPA zorganizowała tam osiem okręgów wojskowych obejmujących: Lwów, obwód lwowski, obwód tarnopolski, obwód stanisławowski, obwód drohobycki, powiaty: leski, przemyski, jarosławski, Bukowinę, Ukrainę Zakarpacką.

Później struktury te ulegały dalszym modyfikacjom – zwłaszcza po ponownym wkroczeniu Sowietów – ale organizacja i nazwy oddziałów pozostały do końca te same. Zmieniała się tylko ich liczba i liczebność. W 1943 r. UPA miała pod bronią 15 tys. ludzi, a rok później – podczas pełnej mobilizacji i jednoczesnej walki z Sowietami i Armią Krajową – nawet do 35 tys. Natomiast w 1946 r. pozostała w szeregach już tylko 10. ich część. W momencie decydującej walki o niepodległość siły zbrojne UPA miały stanowić regularne wojsko, z korpusami i dywizjami (podobnie jak AK...). Udawało się natomiast formować najwyżej pułki (partyzanckie zahiny). Niżej występowały – tak potwornie zapisane w polskiej pamięci – kurenie (bataliony), sotnie (kompanie), czoty (plutony), roje (drużyny) oraz łanki (sekcje). Latem 1944 r. sotnia liczyła do 200 ludzi, a w 1946 r. – 50...

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 10/2016
Artykuł został opublikowany w 10/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 9
  • COGITO-ERGO-SUM.PL (CD) IP
    LUDOBÓJSTWO W WYKONANIU UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW --
    TRAGICZNA PRAWDA DOBRZE UDOKUMENTOWANA I … JESZCZE MAŁO ZNANA WŚRÓD WIELU ZARÓWNO POLAKÓW JAK I UKRAIŃCÓW I SKRYWANA PRZEZ UKRAIŃCÓW
    http://nortom.pl/?product=holocaust-po-banderowsku
    HOLOCAUST PO BANDEROWSKU, Prus Edward
    W książce udokumentowano zbrodnie faszystów ukraińskich dokonane na Żydach w czasie II wojny światowej, najpierw pod komendą niemiecką, a następnie samodzielnie. Dzięki odwadze Polaków (za pomoc Żydom groziła kara śmierci) udało się uratować ponad 200 tysięcy Żydów. Praca prof. Edwarda Prusa jest ważna szczególnie teraz, gdy niektóre środowiska żydowskie, niemieckie i ukraińskie próbują coraz częściej winą za holocaust Żydów obciążyć Polaków.

    http://nortom.pl/?product=ludobojstwo-nacjonalistow-ukrainskich-dokonane-na-polakach-w-polsce-poludniowo-wschodniej-w-latach-1939-1948
    LUDOBÓJSTWO NACJONALISTÓW UKRAIŃSKICH DOKONANE NA POLAKACH W POLSCE POŁUDNIOWO-WSCHODNIEJ W LATACH 1939-1948
    Żurek Stanisław
    Książka przedstawia zbrodnie zarówno w Polsce południowo-wschodniej w granicach z 1939 roku, jak i zbrodnie popełnione w Polsce południowo-wschodniej w obecnych granicach. Autor ujął w szerokim kontekście historycznym skalę ludobójstwa, jego zasięg i niespotykane w dziejach ludzkości bezwzględne okrucieństwo. Dotychczas ukazały się publikacje obejmujące ludobójstwo Polaków w województwach wołyńskim, tarnopolskim, lwowskim, stanisławowskim, lubelskim i rzeszowskim. Natomiast nie ukazała się publikacja obejmująca całość zagadnienia i niniejsze opracowanie uzupełnia tę lukę. Stanisław Żurek oparł się nie tylko na badaniach i publikacjach, ale również uwzględnił nieznane dotąd dokumenty i zeznania świadków, również zamieszczone w Internecie. Dzięki temu znacznie rozszerzył wiedzę na ten temat. Zastanawia spolegliwość i bierność polskich władz, które dotychczas nie potępiły ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich i nie potępiają odradzającego się intensywnie nacjonalizmu na zachodniej Ukrainie.


    LUDOBÓJSTWO NACJONALISTÓW UKRAIŃSKICH NA POLAKACH NA LUBELSZCZYŹNIE W LATACH 1939-1947
    Jastrzębski Stanisław
    Książka ta, to rezultat wieloletniej pracy Autora, który w oparciu o zebrane przez siebie materiały i zeznania świadków oraz dokumenty z Instytutu Pamięci Narodowej i Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, ukazał ogrom zbrodni nacjonalistów ukraińskich na Lubelszczyźnie w latach 1939-1947. W wyniku tego ludobójstwa, w wymienionym okresie – nawet 2 lata po zakończeniu II wojny światowej – zostało przeważnie w bestialski sposób zamordowanych 14-15 tysięcy Polaków, w tym kobiet, starców i dzieci. Ta pionierska, bogato udokumentowana praca, jest wymownym oskarżeniem zbrodni, dotychczas nie ukaranych i nie potępionych przez polskie władze i opinię światową.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
      • Polak IP
        Zupełnie nie rozumiem dlaczego polski rząd nie wspiera finansowo na Ukrainie formacji politycznych wspierających sojusz polsko-ukraiński i uczciwe zamknięcie sprawy ludobójstwa. Polskę stać na to żeby w Kijowie postawić dobrego człowieka. Budżet na obronę mamy 10x większy ale to budżet na czas pokoju a Ukraina ma przecież czas wojny... Rządzie - weźcie wy wreszcie pokażcie kto tu rządzi w tym rejonie i na co stać Lachów. Nieprzyjaciele nas się mają bać. Przyjaciele będą nagrodzeni.
        Dodaj odpowiedź 18 2
          Odpowiedzi: 0
        • Witold IP
          Ta skłonność do nurzania się w okrucieństwie i czerpania z tego przyjemności wielu (podkreślam wielu ale nie wszystkich) przedstawicieli opisanej przez autora nacji wynika z nawarstwionego przez wieki prymitywu umysłowego. To czysta genetyka.
          Dodaj odpowiedź 28 1
            Odpowiedzi: 0
          • Zbrucz IP
            Szanowny Autorze! By zrozumieć zasięg społecznego poparcia i możliwości UPA trzeba spojrzeć na "jezykową mapę" Ukrainy, np. tę: https://reconsideringrussia.org/2014/03/02/what-is-ukraine/ukraine-language-map/ Tam gdzie ludność mówi(ła) językiem ukraińskim, UPA znajdowała poparcie. Na terenach występowania języka pseudoukraińskiego (surżyk) i dialektów ruskich/wschodniosławiańskich UPA była traktowana jako obcy. Dzisiaj jest podobnie, to owe "upowskie" tereny (+ Kijów) są zapleczem ukraińskich działań niepodległościowych, reszta ob. Rep. Ukrainy ma ten kraj za obcy, i to jest zjawisko stałe. Jeśli tego nie zrozumiemy, bedziemy dalej brnąć w nasze syzyfowe tylko rojenia o sojuszu polsko-ukraińskim z całym ob. państwem ukraińskim. Klucz do sojuszu leży w polskiej akcpetacji realu ukraińskiego (albo z post-UPA, albo... z nikim). Ja czarno to widzę, ale gdy Moskwa przydusi Ukrainę, szansa na jakiś drugi pol.-ukr. Hrubieszów'1945 jest. Pozdro!
            Dodaj odpowiedź 13 6
              Odpowiedzi: 0
            • jajaraca IP
              W ciągu ostatnich kilkuset lat na terenach zwanych obecnie ukrainą dobór naturalny promował jednostki agresywne, anarchiczne, skłonne do bestialstwa a nawet kanibalizmu. Efektem takiej selekcji są liczne rzezie, ludobójstwa, bunty i zdrady. Potwierdziło się to podczas ostatniej wojny, kiedy ukraińcy wykazali się wyjątkowym zezwierzęceniem wobec Polaków i innych narodów, w pełni zasługując na tytuł najbardziej zdegradowanych moralnie, zbydlęconych sojuszników Hitlera. Teraz z całą bezczelnością odwołują się do krwawych wyczynów swoich bandyckich przodków, na ich mordach, grabieżach i nienawistnej ideologii chcą budować swoją politykę historyczną. Czy komuś takiemu można zaufać? Czy można traktować go przyjaźnie, po partnersku? Czy w końcu można wpuścić go do swojego domu nie obawiając się ciosu nożem w plecy?
              Dodaj odpowiedź 40 1
                Odpowiedzi: 0
              • mirmir IP
                Jeśli Polska i Ukraina nie wyciąganą wniosków z historii to ruscy ponownie nakryją nas czapkami.
                Dodaj odpowiedź 9 24
                  Odpowiedzi: 0
                • Strzelec IP
                  Naród rozbrojony był łatwy do zarżnięcia. Dziś to PiS chce rozbroić Polaków. Na czyje polecenie??!!
                  Dodaj odpowiedź 34 15
                    Odpowiedzi: 0
                  • petroniusz IP
                    Piękny i tragiczny artykuł o relacjach polsko – ukraińskich pt. „Dawna ojczyzno nasza, matko Ukraino!”

                    Fragment: Dla Łobodowskiego, który w swoich wierszach zawartych w tomiku „Rozmowy z Ojczyzną” wydanym w 1936 r., staje się ostatnim, lekko zawiedzionym, spadkobiercą federacyjnych wizji Piłsudskiego, było jasne, że spirala wzajemnej nienawiści musi doprowadzić do tragedii i najprawdopodobniej do utraty wolności przez oba narody. I dlatego poeta przestrzega:

                    A gdy krzyk buchnie krajem, gdy się spiętrzą kurhany,
                    kiedy w próchnie mogilnym pęknie trumna Tarasa,
                    tylko czarny watażka na taczance pijanej,
                    tylko rotmistrz w ułańskich lampasach.

                    „Czarny watażka na taczance pijanej” jest obrazem rzezi wołyńskiej.

                    Całość: http://sila-lewicy.pl/spoleczenstwo/124-polski-poeta-pisal-dawna-ojczyzno-nasza- matko-ukraino
                    Dodaj odpowiedź 14 13
                      Odpowiedzi: 0

                    Więcej historii