Polska w cieniu teczek

Dodano

Ujawnienie teczki tajnego współpracownika o pseudonimie Bolek przez wdowę po gen. Czesławie Kiszczaku wywołało w Polsce trzęsienie ziemi. Stało się kolejnym pretekstem do ulubionego sportu Polaków – skakania sobie do oczu. A przecież to dopiero początek.

W domach byłych komunistycznych prominentów i w słynnym Zbiorze Zastrze- żonym IPN znajdują się zapewne papiery kompromitujące jeszcze wiele kluczowych figur polskiego życia publicznego. Możemy być pewni, że dokumenty te będą wyciekać. A co za tym idzie, czeka nas jeszcze wiele takich rozdzierających Polskę awantur jak spór o agenturalną przeszłość Lecha Wałęsy.

Tymczasem wszystko to już dawno mogliśmy mieć za sobą! Wystarczyło – co postulowali zwolennicy lustracji – od razu po upadku komuny odtajnić wszystkie materiały bezpieki. Byłby to szok dla społeczeństwa, ale potem problem teczek przestałby istnieć.

Niestety, zaniechano tego i konsekwencje ponosimy do dziś. Przyjęta na początku lat 90. strategia ukrywania prawdy, zamiatania niewygodnych faktów pod dywan, przyniosła fatalne skutki. Głęboko zatruła nasze życie publiczne.

W zgiełku, który wybuchł po opublikowaniu teczki „Bolka”, zaginęło tymczasem to, co najważniejsze. Czyli jej zawartość. Na ile niebezpieczne były donosy „Bolka”? Komu i jak zaszkodziły? O odpowiedź na te pytania poprosiliśmy prof. Sławomira Cenckiewicza. Historyka, który o agenturalnej przeszłości Wałęsy pisał od lat

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 5/2016
Cały wywiad opublikowany jest w 5/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

O północy z piątku na sobotę (25 na 26 maja) rozpoczyna się cisza wyborcza
[Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę (26 maja). Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.