Historia współczesnaWojna Toyot. Jedyny taki konflikt w historii

Wojna Toyot. Jedyny taki konflikt w historii

Dodano 4

Wobec coraz bardziej śmiałych poczynań strony libijskiej, która całkiem jawnie zaczęła przekraczać umowną granicę na szesnastym równoleżniku, Habré zdecydował się po raz kolejny prosić o zagraniczną pomoc.

Toyota War

Niestabilna sytuacja w Czadzie stanowiła rosnący problem dla Francji, która, jako była metropolia, liczyła na dostęp do odkrytych kilka lat wcześniej złóż ropy naftowej. Zainteresowanie nimi wykazywały również Stany Zjednoczone, co nie spotkało się z przychylnością Paryża. Zarówno Francuzi, jak Amerykanie mieli zatem powód, aby wspomóc prezydenta Habré’ego w walkach przeciwko wojskom libijskim.

Czadyjskim Narodowym Siłom Zbrojnym (FANT) przekazano lekkie pojazdy opancerzone i kilkaset samochodów typu pick-up marki Toyota, które stały się symbolem wojny. Na tychże pojazdach montowano karabiny maszynowe lub wyrzutnie rakietowe (m.in. dla przeciwczołgowych pocisków Milan). Niewielkie i zwrotne pojazdy, zdolne szybko się przemieszczać stały się idealną „bronią” w trudnym, pustynnym terenie, dając stronie czadyjskiej przewagę od samego początku.

Ku pewnemu zaskoczeniu samego Kaddafiego, Habré zdecydował się na frontalny atak na pozycje libijskie skupione w bazie Fada w północno-zachodnim Czadzie. Zdaniem Martina Mereditha („Pół wieku niepodległości”), to Amerykanie mieli zachęcić prezydenta do ofensywy. Również w opinii Paryża, jedynie całkowite zwycięstwo FANT mogło przynieść trwałą stabilizację sytuacji w kraju.

Atak okazał się całkowitym sukcesem. W walkach zginęło niemal 800 Libijczyków, podczas gdy siły czadyjskie straciły „zaledwie” 50 ludzi, unieszkodliwiając przy tym 100 czołgów przeciwnika. Dla Kaddafiego porażka pod Fada była dotkliwa. Przyczyniło się do niej nie tylko dobre przygotowanie FANT i jej współpraca z siłami powietrznymi Francji, ale również niskie morale wśród libijskich żołnierzy biorących udział w wojnie, której celu nie rozumieli.

Tego ostatniego Kaddafi nie brał raczej pod uwagę, nie zamierzał więc rezygnować z dalszych prób przejęcia kontroli nad północnym Czadem. Coraz większe trudności armii libijskiej zaczęły jednak sprawiać siły powietrzne Francji (Habré takimi nie dysponował), która w obawie przed większym zaangażowaniem ze strony Waszyngtonu, postanowiła silniej włączyć się w konflikt.

Pomimo zaangażowania kolejnych oddziałów, których liczebność na początku 1987 r. wzrosła do 11 tysięcy, Kaddafi nie był w stanie zadać Czadyjczykom ostatecznego ciosu. W marcu siły FANT pokonały wojska libijskie stacjonujące w bazie Ouadi Doum, zmuszając je w konsekwencji do ucieczki. Dzięki sprawnemu dowództwu (FANT dowodził m.in. późniejszy prezydent Idriss Déby) oraz wysokiej mobilności wojsk czadyjskich wspieranych z powietrza przez Francuzów, FANT przejęło z rąk libijskich liczne czołgi, pojazdy opancerzone i samoloty. Tylko w walkach o Ouadi Doum zginęło ponad tysiąc Libijczyków. Oddziały prezydenta Habré kontrolowały już niemal cały obszar Czadu, lecz Kaddafi – pomimo rozkazu wycofania sił do strefy Aouzou – nie zamierzał się jeszcze poddać.

Nie tylko jego ambicje sięgały daleko. Ośmielony ostatnimi sukcesami Habré, postanowił wykorzystać korzystną sytuację i ruszył w kierunku spornego terytorium. Francja nie była zachwycona nową ofensywą, mając nadzieję, że wraz z wycofaniem wojsk libijskich z niemal całego terytorium Czadu, sprawa znajdzie swój koniec podczas rozmów przy stole negocjacyjnym. Dla Amerykanów problem nie był tak oczywisty. Biały Dom liczył, że rękoma Habré uda się ostatecznie pokonać Kaddafiego. Aby zachęcić czadyjskiego prezydenta do dalszych działań, przekazano FANT pociski przeciwlotnicze Stinger.

Jednak Kaddafi był już lepiej przygotowany do odparcia kolejnej ofensywy. Libijczycy zrezygnowali z, używanego do tej pory, ciężkiego sprzętu, sięgając po znane z wcześniejszej fazy wojny, samochody Toyota oraz Jeep, które okazały się trafnym wyborem, lecz nie na długo były w stanie zatrzymać nacierających Czadyjczyków. Krytykowany przez Francję i zachęcany przez Stany Zjednoczone, Habré nacierał na północ, systematycznie likwidując bazy i posterunki libijskie. Seria zwycięstw zaczęła poważnie niepokoić francuskich dyplomatów, którzy obawiali się, że napędzany sukcesami Habré może chcieć wkroczyć na obszar Libii, a to stanowiłoby krok do kolejnego i jeszcze dłuższego konfliktu.

Z drugiej strony, Muammar Kaddafi, choć nadal wierzył, że wojnę z Czadem można wygrać, stawał się coraz bardziej osamotniony zarówno na arenie międzynarodowej, jak we własnej armii, w której nieustannie wypatrywał wymierzonych w siebie spisków.

We wrześniu 1987 r. obie strony zgodziły się na rozpoczęcie mediacji, którym przewodził zambijski prezydent Kenneth Kaunda, jako przewodniczący Organizacji Jedności Afrykańskiej. 11 września Libia i Czad podpisały rozejm.

Krajobraz po wojnie

Powołując się raz jeszcze na słowa Konrada Banasia można wskazać kilka przyczyn tak dotkliwej porażki wojsk Muammara Kaddafiego w Czadzie: „Leżały one w lekceważeniu Czadyjczyków oraz fatalnej decyzji o odsunięciu G. Oueddei od przywództwa w GUNT, co doprowadziło de facto do rozpadu tego ugrupowania. Innymi powodami klęski były: amerykańska i francuska szeroka pomoc dla H. Habré, zła sytuacja i niskie morale w armii libijskiej oraz jeszcze gorsza taktyka prowadzenia wojny, niedostosowana do warunków geograficznych i okoliczności”.

Kwestia przynależności strefy Aouzou w chwili zakończenia działań militarnych nadal pozostawała sporna. Sprawę miał rozstrzygnąć Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, który w roku 1994 r. podjął decyzję, iż obszar ten należy do Czadu.

Czytaj także:
Bomby na dżunglę. Niesamowite losy dowódcy Dywizjonu 303

Sam Habré, kojarzony jako obrońca Czadu przed libijskimi roszczeniami, szybko przerodził się w krwawego despotę. Ludność wyniszczonego kraju doświadczała kolejnych cierpień, zastraszana przez szwadrony śmierci sformowane przez prezydenta. Został on obalony w roku 1990 r. w wyniku zamachu stanu, któremu przewodził Idriss Déby. Liczba ofiar trudna jest do oszacowania. W czasie jego rządów, w latach 1983-1990 mogło zginąć od 20 do 40 tysięcy osób, a nawet 200 tysięcy miało być przetrzymywanych w więzieniach i torturowanych. Po dojściu do władzy przez Déby’ego, Habré uciekł do Senegalu, gdzie przebywał w areszcie domowym. Po wieloletnim procesie, w roku 2016, został uznany winnym zbrodni przeciwko ludzkości i skazany na karę dożywotniego więzienia.

Muammar Kaddafi od chwili przejęcia władzy w Libii zyskał liczne grono, tak zwolenników, jak zatwardziałych przeciwników. Pomimo międzynarodowej krytyki i znacznego osłabienia gospodarczego kraju po konflikcie z Czadem, Kaddafi sprawował w Libii niepodzielne rządy do roku 2011, kiedy został zabity w czasie „arabskiej wiosny”.

Czytaj także

 4
  • zielona książeczka IP
    To przypomina obalenie Kadafiego, bez lotnictwa "zachodu" i pododdziałów sił specjalnych islamiści nie obalili by Kaddafiego, co w konsekwencji zapoczątkowało krwawy chaos, fale nielegalnej imigracji do Europy oraz nędze w Libii, kraju który za rządów Kaddafiego był jednym z bogatszych w Afryce.
    Wojna toyot to typowa wojna neokolonialna, Francuzi i Amerykanie chcieli dobrać się do ropy i uranu, Libia stała na przeszkodzie, dlatego cała ta interwencja.
    Dodaj odpowiedź 20 0
      Odpowiedzi: 0
    • Krzysztof muszka IP
      Zgdadzam sie z poniższym komentarzem.Toyoty,były bardzo pomocne,ale kluczowa role odegrało lotnictwo,gdzie zważywszy na krajobraz trudno było sie ukryć.To nie Afganistan czy Iran.
      W Syri rownież wewnetrzny konflikt w podtekscie ma zasoby naturalne.Zupełnie i chyba przypadkiem Amerykanie zajmują skrawek Syri odużych zasobach ropy naftowej.W Iraku rownież kontrolują roponośna Kurdyjską połnoc,gdzie koncerny Amerykanskie władowaly miliardy dolarow.
      Dodaj odpowiedź 13 1
        Odpowiedzi: 0
      • Czytelnik IP
        Francja powstrzymała agresora. Lotnictwo tego kraju a także jednostki specjalne używające pocisków MILAN rozbiły siły libijskie. Francuzi pokazali swoje męstwo chwała bohaterom.
        Dodaj odpowiedź 0 10
          Odpowiedzi: 1