Historia współczesnaUlubieniec Zachodu. Jak krwawy dyktator oszukał demokratyczny świat

Ulubieniec Zachodu. Jak krwawy dyktator oszukał demokratyczny świat

Robert Mugabe podczas wizyty w USA, 1983 r.
Robert Mugabe podczas wizyty w USA, 1983 r. / Źródło: Wikimedia Commons / TSGT James F. Clawson
Dodano 7
Na początku lat osiemdziesiątych wydawało się, że Mugabe poprowadzi Zimbabwe do wielkości. Sprawił jednak, że silny i żyzny kraj popadł w niewyobrażalną ruinę.

Dyktatura, reżim, kryzys, katastrofa gospodarcza – to słowa, które niemal jako pierwsze przychodzą na myśl, gdy zapytamy kogoś, z czym kojarzy Republikę Zimbabwe. Niektórzy przypomną sobie, być może, o dawnej prosperity tego afrykańskiego państwa i o tym, że wiele lat temu o Zimbabwe mawiano, iż jest „spichlerzem Afryki”. Postacią, która nieodłącznie będzie kojarzona z wszystkim, co o Zimbabwe można powiedzieć złego, jest bezsprzecznie Robert Mugabe – premier i wieloletni prezydent, rządzący krajem od 1980 do 2017 r. Jednak, jak to zwykle bywa, zła sława pojawiła się dopiero z czasem, po latach rządów. Warto pamiętać o tym, kim Robert Mugabe był i jak wyglądał jego wizerunek w pierwszych latach politycznej kariery.

Brytyjski klejnot w Koronie

Rodezja Południowa uznawana była przez Koronę za jeden z dwóch, obok Kenii, klejnotów na brytyjskiej mapie kolonii w Afryce. Dobry klimat, piękne krajobrazy i urodzajna ziemia sprawiały, że biali osadnicy z Europy chętnie wybierali tę krainę na miejsce zamieszkania. Wraz ze wzrostem liczby mieszkańców, coraz częściej słyszalne stawały się głosy mówiące o zerwaniu z brytyjskim zwierzchnictwem. W roku 1965 r. Partia Narodowa pod wodzą Iana Smitha ogłosiła Jednostronną Deklarację Niepodległości, co równało się z uwolnieniem spod władzy Zjednoczonego Królestwa.

Ian Smith wzorce do naśladowania czerpał z sąsiadującej RPA, wprowadzając na terenie kraju zasady oparte na segregacji rasowej. Pragnął, nie tylko wyswobodzić się z krępujących go wytycznych płynących z Londynu, ale również – czy nawet przede wszystkim – wyeliminować możliwość przejęcia władzy przez Afrykanów. Widząc zmiany następujące w na Czarnym Lądzie, wiedział, że rząd londyński, wcześniej czy później, zgodzi się na niepodległość Rodezji Południowej pod rządami jej czarnych mieszkańców, chciał więc działać wyprzedzająco. Ogłoszenie niepodległości nie spotkało się jednak z aprobatą żadnego państwa oprócz RPA. Ponadto, istniejące na terenie Rodezji ruchy niepodległościowe otrzymały solidny powód, aby rozpocząć zbrojną walkę o swoje prawa. Spośród wielu ugrupowań uczestniczących w konflikcie, najważniejszymi były: wojska rządowe Rodezji, partia ZANU pod wodzą Roberta Mugabe oraz partia ZAPU, której przewodniczył Joshua Nkomo.

Wojna trwała 15 lat i zaangażowała światową dyplomację na najwyższych szczeblach. Rodezja stała się teatrem zimnowojennych zmagań. Po stronie Roberta Mugabe stanęły Stany Zjednoczone, a Joshuę Nkomo poparł Związek Sowiecki. Konflikt zakończył się w roku 1980 r., a jego największym zwycięzcą okazał się Robert Mugabe, który w kwietniu 1980 r. został premierem nowego, niepodległego państwa – Republiki Zimbabwe.

Dżentelmen i bywalec salonów

Dla Stanów Zjednoczonych kwestia niepodległości Zimbabwe miała duże znaczenie. Poprzez poparcie Mugabego, Waszyngton mógł wydatnie zwiększyć swoją obecność w Afryce. Oznaczało to zbliżenie z państwami, które także popierały przywódcę ZAPU, takie jak Tanzania, Zambia, Mozambik i Botswana. Obecność amerykańska na południu kontynentu afrykańskiego była istotna także ze względu na nierozstrzygnięty status Namibii oraz wojnę domową w Angoli i znajdujące się tam wojska kubańskie (Kuba wysłała swoje wojska do Angoli w 1975 r.).

U progu 1980 r., amerykańska dyplomacja mogła i świętowała sukces. Kiedy ogłoszono wyniki wyborów, w których zwycięstwo odniósł, popierany przez Waszyngton, Robert Mugabe, Departament Stanu, w depeszy do swego ambasadora w Londynie pisał: „głosowanie zakończyło się wynikiem najlepszym z możliwych”.

Nie wszyscy jednak przywitali tę wygraną entuzjastycznie. Wielu białych porzuciło swoje farmy i wyjechało do RPA. Obawiano się komunistycznych poglądów nowego premiera i poparcia dla nacjonalizacji ziemi. Jednak Mugabe zaskoczył wszystkich, obiecując wolny rynek i porzucenie planów nacjonalizacji. Jak pisał jeden z białych mieszkańców Zimbabwe, cytowany przez Petera Godwina: „Wiele rzeczy wprawiało nas w zdumienie: jego oczywista anglofilia, garnitury z Saville Row, staranna angielszczyzna, upodobanie do powieści Grahama Greene’a, podziw dla królowej (…) jego uwielbienie dla herbaty i krykieta, gry, która, jak to określił: cywilizuje ludzi i czyni ich dobrymi dżentelmenami”.

Młode państwo, wyniszczone kilkunastoletnią wojną domową wymagało odbudowy. Mugabe liczył na pomoc z Zachodu, a jego umiejętności dyplomatyczne były w jej uzyskaniu bardzo pomocne. Jeszcze w 1980 r. Wielka Brytania obiecała przekazać około 115 mln dolarów, a USA 70-75 milionów dolarów. Amerykanie wysłali do Zimbabwe przedstawicieli Departamentu Stanu oraz biznesmenów, którzy mieli zorientować się w możliwościach gospodarczych kraju. Obecność takiej delegacji już dwa miesiące po ogłoszeniu niepodległości, świadczyła o tym, że Stany Zjednoczone widziały w Zimbabwe znaczny potencjał i zamierzały go wykorzystać. Robert Mugabe od początku był zainteresowany współpracą. Już w połowie 1980 r. udał się do Waszyngtonu, gdzie zabiegał o dalszą pomoc finansową.

Czytaj także:
Nawet Sowieci bali się interwencji w tym kraju. Zimna wojna przerodziła się tu w rzeź

Różnice nie do pogodzenia

W marcu 1981 r. odbyła się międzynarodowa konferencja na rzecz pomocy Zimbabwe. Przybyło na nią aż 250 delegatów z 40 krajów. Mugabe i jego ministrowie nie ukrywali, że liczą na pomoc rzędu 1,2 mld dolarów, ostatecznie otrzymując znacznie więcej. Połowa pieniędzy została przekazana jako dary, a druga połowa jako niskoprocentowe pożyczki. Było to wydarzenie bez precedensu, pokazujące, że Zimbabwe cieszy się wyjątkowymi względami państw Zachodu.

Jednak relacje na linii Harare-Waszyngton układały się dobrze dość krótko. Pierwsze rysy pojawiły się już w połowie 1982 r. Powodem była różnica zdań w kwestii niepodległości Namibii. Sprawa ta zdeterminowała tematykę rozmów na kolejne lata. Namibia była krajem zajętym przez RPA w 1915 r., na którego terytorium od 1966 r. toczyła się wojna domowa. Orzeczenia ONZ i Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze w sprawie wycofania się wojsk i administracji RPA z obszaru Namibii, i przyznania jej niezależności, były ignorowane przez południowoafrykańskie władze. Ponadto, Stany Zjednoczone, poniekąd słusznie, obawiały się, że z chwilą ogłoszenia niepodległości przez Namibię, kraj ten dostanie się w strefę wpływów Związku Sowieckiego – tym samym, ze względu na ochronę własnych interesów w Afryce, Waszyngton przez wiele lat uniemożliwiał usamodzielnienie się Namibii, co było na rękę południowym afrykańskim władzom (trzeba jednak podkreślić, że USA nigdy nie popierały polityki segregacji rasowej, jaką praktykowała Pretoria, także na obszarze Namibii).

Dla Roberta Mugabe, początkującego na arenie międzynarodowej, ale już doświadczonego i bardzo ambitnego polityka, kwestia niepodległości Namibii stała się doskonałą okazją do odegrania pierwszoplanowej roli na kontynencie afrykańskim. W krótkim czasie Mugabe stał się jednym z najzagorzalszych orędowników niezależności Namibii i głośnym przeciwnikiem polityki RPA.

We wrześniu 1983 r., zimbabweński premier udał się do Waszyngtonu. Jednym z celów wizyty był stosunek do obecności wojsk kubańskich w Angoli i wiązania ich z niepodległością Namibii. Stany Zjednoczone i RPA stawiały warunek, że tylko opuszczenie Angoli przez Kubańczyków może otworzyć drogę do rozmów na temat niezależności Namibii. Premier Zimbabwe, jako nieformalny przywódca „państw frontowych” (czyli krajów sąsiadujących i/lub sprzeciwiających się polityce RPA oraz wspierających Afrykański Kongres Narodowy), chciał, aby USA uznały prawo do niepodległości Namibii, lecz jednocześnie nie podniósł kwestii powiązań przywódców namibijskiej organizacji niepodległościowej SWAPO ze Związkiem Sowieckim i Kubą. Mugabe zresztą stosował tę taktykę od kilku miesięcy. Sprawa Namibii była stałym punktem rozmów pomiędzy stroną amerykańską i zimbabweńską przynajmniej od 1982 r., a Mugabe – choć doskonale zdawał sobie sprawę, o jaką stawkę toczy się gra – miał w zwyczaju powtarzać, że nie rozumie „dlaczego Namibijczycy mają być karani brakiem niepodległości, tylko dlatego, że ich sąsiad zaprosił do siebie Kubę”.

Czytaj także

 7
  • xxxxxxxxxxxxxx IP
    zapomniałem wymienić Francję,Jugosławię wśród dostawców broni
    Dodaj odpowiedź 7 0
      Odpowiedzi: 0
    • xxxxxxxxxxxxxx IP
      Dlaczego kraje Afryki nigdy się nie zjednocza, jedną z przyczyn jest to że to sztuczne twory, pozostałośc po czasach kolonialnych i interesach europejskich, wiele plemion podzielona przez granice tych państw czuje lojalność plemienną a nie państwową, dodajmy do tego że tych plemion są setki,tysiące i mamy bigos. Praktycznie nie ma tam podziałów politycznych, jeśli plemię A jest komunistyczno-leninowskie a wrogie plemię B komunistyczno-maoistowskie, plemię C antykomunistyczne a tak na prawdę to plemienny nacjonalizm je napędza, a dodajmy do tego jeszcze wewnątrz plemienne podziały klanowe i to że pełno tam broni jeszcze od lat 70 do 2020 dostarczonej przez ZSRR,maoistowskie Chiny,NRD,Rumunię,Bułgarię,Koreę płn, USA,Kubę
      Dodaj odpowiedź 9 0
        Odpowiedzi: 0
      • opolanin IP
        Czarni bracia umieją jedynie się wyrzynać, biegać śpiewać bluesa i mnożyć się.
        praca im za bardzo nie wychodzi.
        Dodaj odpowiedź 13 2
          Odpowiedzi: 0
        • zocha IP
          Kraje srodkowej Afryki powinny sie zjednoczyc bo tylko wowczas odrzucajac jakakolwiek pomoc z zewnarz mogly by sie stac znaczaca sila na swiecie.
          Dodaj odpowiedź 1 7
            Odpowiedzi: 1
          • xxxxxxxxxxx IP
            Przepraszam za pomyłke Mobutu stał na czele Zairu, Mugabe stał na czele ZANU która otrzymywała pomoc od maoistowskich Chin które od 1976 de facto były sprzymierzone z USA,ZAPU było popierane przez ZSRR, po tym jak Rodezja upadła w 1979 ZANU i ZAPU rzuciły się sobie do gardła siły ZANU zmasakrowały wielu członków ZAPU,a resztę zmuszono do przyłaczenia się się do ZANU
            Dodaj odpowiedź 9 0
              Odpowiedzi: 0