Historia współczesnaNajwiększa kompromitacja Eisenhowera. Tego samolotu nie mieli prawa zestrzelić

Największa kompromitacja Eisenhowera. Tego samolotu nie mieli prawa zestrzelić

Samolot zwiadowczy U-2 nad Beale Air Force Base, 1996 r.
Samolot zwiadowczy U-2 nad Beale Air Force Base, 1996 r. / Źródło: Wikimedia Commons / U.S. Air Force photo by Master Sgt. Rose Reynolds
Dodano 11
Francis Powers miał popełnić samobójstwo, zanim wpadnie w ręce Sowietów. Nie zrobił tego, dlatego komuniści wykorzystali go przeciw USA, a w CIA uznano go za zdrajcę.

Atmosfera w sowieckich jednostkach obrony powietrznej w kwietniu 1960 r. musiała być bardzo swobodna jak na warunki Związku Sowieckiego. Jednostka w semipałatyńskiej strefie testów nuklearnych dysponowała nowymi rakietami ziemia-powietrze S-75 Dźwina, które mogły zestrzelić maszynę lecącą w stratosferze na wysokości 21 km. Na takim właśnie pułapie poruszały się amerykańskie samoloty szpiegowskie U-2. Sowieccy żołnierze nie zrobili jednak użytku z nowej broni. Gdy 9 kwietnia 1960 r. amerykański pilot przelatywał nad nimi, robiąc zdjęcia supertajnych obiektów, żołnierze odpowiedzialni za monitorowanie przestrzeni powietrznej ucięli sobie drzemkę. Zareagowali za późno, a amerykańska misja szpiegowska zakończyła się sukcesem.

„Jeśli nasze jednostki przeciwlotnicze będą miały oczy otwarte i powstrzymają się od ziewania, jestem pewien, że strącimy ten samolot” – meldował Chruszczowowi marsz. Rodion Malinowski. Sekretarz generalny KPZR żądał zestrzelenia amerykańskiego szpiega przy użyciu wszelkich dostępnych środków. Dlatego – poza rakietami – Sowieci postanowili użyć myśliwców, a nawet wysłać jednego z pilotów w nieuzbrojonym samolocie z samobójczą misją staranowania U-2.

Sowiecki kamikaze

Francis Gary Powers był najbardziej doświadczonym pilotem U-2, odbył dotąd 27 misji, m.in. nad ZSRS i Chinami. Miał na sobie ciężki skafander przystosowany do lotów w stratosferze. Bardziej przypominał w nim astronautę niż zwykłego pilota. 1 maja nie czuł się najlepiej, mimo to o godz. 1.59 czasu uniwersalnego rozpoczął procedurę startu na lotnisku w Peszawarze w północnym Pakistanie. Przelot miał trwać dziewięć godzin. Trzy czwarte z liczącej ponad 6 tys. km trasy zaplanowano nad terytorium Związku Sowieckiego, w tym nad pilnie strzeżonymi lotniskami, ośrodkami wojskowymi, fabrykami przemysłowymi, a przede wszystkim nad wyrzutniami międzykontynentalnych pocisków balistycznych zdolnych do przenoszenia ładunków nuklearnych.

Pilotowany przez niego samolot szpiegowski U-2 wyposażony był w sprzęt fotograficzny stworzony specjalnie do wykonywania zdjęć w wysokiej rozdzielczości z wysokości stratosfery. Na podstawie fotografii można było dokonać szacunków dotyczących rozwoju sowieckich zbrojeń.

W państwie kontrolowanym przez NKWD nawet cień podejrzeń o szpiegostwo mógł oznaczać śmierć, o czym przekonało się boleśnie wiele przypadkowych osób, również Polaków. Czyniło to prowadzenie operacji wywiadowczych na terenie ZSRS wyjątkowo trudnymi. W tej sytuacji materiały fotograficzne z samolotów szpiegowskich miały szczególne znaczenie. Umożliwiały Amerykanom zajrzenie do wielu miejsc niedostępnych w inny sposób.

Powers doskonale zdawał sobie sprawę, jaka ciąży na nim odpowiedzialność. Długi, samotny lot niósł ze sobą ogromne ryzyko śmierci. W przypadku awarii lub zestrzelenia pilot miał niewielkie szanse na przeżycie. Gdyby to się udało, czekały go ciężkie przesłuchania i tortury. Śmierć mogła nastąpić po pokazowym procesie za szpiegostwo lub po strzale w tył głowy bez wyroku – w zależności od tego, co uznano by akurat na Kremlu za bardziej opłacalne.

Dlatego w standardowym wyposażeniu samolotu znajdował się mechanizm samozniszczenia aparatury szpiegowskiej, a pilot otrzymywał dodatkowo srebrną dolarową monetę do zawieszenia na szyi. Po wciśnięciu paznokciem odpowiedniego miejsca moneta otwierała się, a w jej środku znajdowała się szpilka z trucizną, która umożliwiała natychmiastowe popełnienie samobójstwa. Miał to być ostatni ratunek w przypadku tortur.

1 maja 1960 r. po namierzeniu samolotu Powersa Sowieci próbowali zestrzelić go za wszelką cenę. Ich determinacja doprowadziła do absurdalnych sytuacji. Zanim odpalono pociski S-75, z lotniska Kolcowo, znajdującego się 20 km na południowy wschód od Swierdłowska (obecnie Jekaterynburg), wystartowały dwa samoloty MiG-19 i jeden Su-9. Migi nie były w stanie operować na pułapie U-2. Su-9 – rozwijający prędkość ponad dwukrotnie większą od dźwięku – mógł wznieść się na odpowiednią wysokość i bez problemu doścignąć szpiega. Problem w tym, że samolot był nieuzbrojony. Jego pilot kpt. Mitiagin otrzymał więc rozkaz samobójczego ataku – staranowania U-2. Polecenie miało pochodzić od najwyższego dowództwa. Atak Mitiagina zakończył się jednak niepowodzeniem. Su-9 minął się z celem, na powtórzenie akcji zabrakło paliwa. Nie wiadomo, czy trafienie w samolot przy tak dużej prędkości okazało się zbyt trudne, czy oficer nie miał po prostu ochoty na samobójstwo.

Mniej szczęścia miał pilot jednego z migów Siergiej Safronow. Samolot Powersa został trafiony przez pierwszą z trzech rakiet wystrzelonych przez obronę przeciwlotniczą i zniknął z radarów. Kapitan Michaił Woronow dowodzący batalionem przeciwlotniczym pod Swierdłowskiem nakazał więc ponownie odpalić rakiety w kierunku kolejnego celu, który pojawił się na radarze. Były to sowieckie migi. Myśliwiec Safronowa został zniszczony, a on sam zginął. Obrona przeciwlotnicza użyła w sumie – według różnych źródeł – od ośmiu do nawet 14 rakiet.

W tym czasie Francis Powers walczył o życie na wysokości ok. 20 km. Wybuch rakiety spowodował oderwanie skrzydła, nie zranił jednak pilota. Powers czekał do ostatniej chwili na włączenie przycisku, który miał uruchomić mechanizm zniszczenia szpiegowskiego wyposażenia samolotu po 70 s. Nie zdążył lub nie chciał tego zrobić. Gdy wydostał się z kabiny, nadal miał na twarzy maskę z tlenem, która była połączona przewodem ze spadającym wrakiem. Przewód pękł i Powersowi udało się bezpiecznie wylądować ze spadochronem. Amerykanin mógł również nie wierzyć swoim przełożonym i bał się, że uruchomienie autodestrukcji go zabije. Nie miał zamiaru popełniać samobójstwa, dlatego gdy już znalazł się na ziemi, nie wykorzystał trucizny ukrytej w srebrnej dolarówce. Jego decyzje miały poważne konsekwencje dla dalszego przebiegu zimnej wojny, dlatego w CIA pojawiło się podejrzenie, że Powers doprowadził do zestrzelenia celowo.

Sowieci natychmiast zaczęli poszukiwania wraku i pilota. Powersa znaleźli kołchoźnicy, którzy przekazali go miejscowym milicjantom. W ich ręce trafiło także 7,5 tys. rubli, dolary, franki, funty, złoto, zegarki i oczywiście zdjęcia szpiegowskie, moneta z trucizną i cała szpiegowska aparatura samolotu. To wszystko spadło z nieba w samym środku Związku Sowieckiego. Chruszczow sam nie wybrałby sobie lepszego prezentu z okazji 1 maja.

Przerwana odwilż

Zanim U-2 rozpoczęły misje nad Związkiem Sowieckim, testowano je w serii lotów nad państwami satelickimi. Jak wynika z odtajnionych dokumentów CIA, pierwszy taki przelot, oznaczony jako „misja 2003”, odbył się 20 czerwca 1956 r. nad Polską i NRD. Departament CIA zajmujący się analizą zdjęć uznał, że są dobrej jakości. Kolejne misje – oznaczone numerami 2009 i 2010 – przeprowadzono 2 lipca. Pierwsza trasa prowadziła przez Czechosłowację i Węgry do Bułgarii, druga przez NRD, Polskę, Węgry i Rumunię.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 7/2018
Artykuł został opublikowany w 7/2018 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 11
  • Pinochet helicopter tours1973 IP
    Do rzeszy a może byście napisali o jakiejś kąpromitacji Kacapów.
    Dodaj odpowiedź 5 3
      Odpowiedzi: 0
    • Gonzo IP
      Obecnie Wikipedia podaje maksymalny pułap lotu U 2 - TR 1 na 27400 metrów. Samolot od tego czasu wielokrotnie modernizowano. Jaki był pułap maksymalny w w 1960 r ?
      Dodaj odpowiedź 1 0
        Odpowiedzi: 0
      • Gonzo IP
        Trzeba powiedzieć, że Amerykanie kompletnie nie docenili czy wręcz otwarcie zlekceważyli przeciwnika. Kilka miesięcy wcześniej w Swierdłowskiej elektrowni jądrowej (w budowie) był wiceprezydent USA Richard Nixon zauważył wyrzutnie S -75 Dźwina za zgodą KGB i ją sfotografował z daleka. Zdjęcia przekazał CIA. Mimo analiz wskazujących, że ten typ rakiet może być groźny nawet dla U-2 ludzie z CIA olali to.
        Pozostaje jeszcze pytanie o wysokość lotu U-2. Prawdopodobnie maksymalny pułap lotu tej maszyny wynosił więcej niż 21 km ale samolot nie był w stanie utrzymywać go cały czas. Powers po uwolnieniu mówił, że leciał za nisko. Że przy prawidłowym pułapie rakieta by go nie doszła. Może miał rozkaz lecieć poniżej możliwości samolotu w tym miejscu? Prawdopodobnie U-2 schodził na niższy pułap w regionach gdzie nie spodziewano się opl. Wskazuje na to opis próby zestrzelenia U-2 nad Puszczą Białowieską przez radzieckiego pilota Miga 19. Kiedy Mig wychodził na ostatnią prostą do celu eksplodował mu silnik i ledwo wrócił na lotnisko. Według wskazań radarów naziemnych i własnej obserwacji U-2 był wtedy (lata pięćdziesiąte) gdzieś na pułapie 14900 metrów. Normalnie Mig 19 nie był w stanie wejść na Pułap U-2. Był w stanie to zrobić dopiero Mig 21 manewrem polegającym na rozpędzeniu maszyny wcześniejszym nurkowaniem z dużej wysokości (mówił mi to emerytowany pilot miga). Manewr dla człowieka i maszyny karkołomny. Po takim zabiegu maszyna szla do remontu, silnik prawdopodobnie do huty a pilot do szpitala albo sanatorium.
        Dodaj odpowiedź 7 0
          Odpowiedzi: 0
        • Piotrek IP
          Podobno w fotelu wyrzucanym zamiast spadochronu było kilka kilogramów trotylu odpalanych przyciskiem do katapultowania, więc samobójstwo to chyba niewłaściwe określenie. Tylko pilot miał chyba jakieś przeczucie, bo wydostał się "normalnie".
          Dodaj odpowiedź 4 0
            Odpowiedzi: 1
          • rafal IP
            "Pod koniec lat 50. Związek Sowiecki uzyskał przewagę w broni zarówno konwencjonalnej, jak i nuklearnej." - jak wy tam w możecie takie bzdury drukowac
            Dodaj odpowiedź 7 5
              Odpowiedzi: 0