Historia współczesnaFlechas - Buszmeni przeciw komunistom

Flechas - Buszmeni przeciw komunistom

Mozambiccy członkowie Flechas, źle widziani przez komunistów, wstąpili do armii rodezyjskiej
Mozambiccy członkowie Flechas, źle widziani przez komunistów, wstąpili do armii rodezyjskiej
Dodano 2
Flechas praktykowali w Angoli obcinanie głów partyzantom MPLA, a czasami wycinali i zjadali ich serca.

Chociaż podjęta w 1961 r. próba „wyzwolenia” Angoli zakończyła się porażką, nie doszło do całkowitego zniszczenia sił partyzanckich. Mające swe bazy w sąsiadujących z Angolą państwach oddziały – głównie MPLA – nadal, choć z mniejszym natężeniem, prowadziły wojnę nękającą. Umiejętne stosowanie taktyki partyzanckiej spowodowało, że Portugalczycy mieli poważne problemy z ich zniszczeniem.

Tajna policja polityczna postanowiła skorzystać z usług miejscowej ludności. Buszmeni żyli w tamtych czasach w bardzo prymitywnych warunkach, zachowując te same od kilku tysięcy lat zwyczaje. Narzędzia swej pracy wykonywali sami z drewna lub kości. Jako odzienie nosili skóry zwierząt. Prowadzili koczowniczy tryb życia w małych grupach, żywiąc się mięsem upolowanych zwierząt. Byli znakomitymi myśliwymi. Potrafili długo tropić potencjalną zdobycz i wytrzymywać bez posiłku, najadając się niejako na zapas. Mieli znakomity zmysł obserwacji i świetny słuch. Z blisko mili, śpiąc, byli w stanie usłyszeć człowieka. Buszmeni polowali za pomocą łuku, używając zatrutych strzał. Człowiek nimi trafiony umierał albo w ciągu jednego dnia, albo kilku. Wyrażenie zgody na podjęcie służby u Portugalczyków było o tyle łatwe, że wiązało się z tradycyjnym konfliktem Buszmenów z ludami Bantu, które ich podbijały.

Swój bezpośredni udział w walkach znaczyli oni zachowaniami odbiegającymi od powszechnie uważanych za cywilizowane. Częstą ich praktyką było obcinanie głów swym przeciwnikom, a czasami wycinanie i konsumpcja ich serc. Te nawyki swych podkomendnych Portugalczycy starali się wykorzenić. I kiedy wydawało im się, że się to udało, okazywało się, iż żołnierze Flechas zmodyfikowali swe przyzwyczajenia, wracając z rajdów po buszu z torbami pełnymi uszu swoich przeciwników.

Buszmeni szkoleni byli w specjalnym ośrodku rehabilitacyjnym dla partyzantów w Missombo. Tam też uczyli się czytać i pisać. Uzbrojono ich w karabiny Lee Enfield 303, ale były one nieporęczne dla ludzi tak niewielkiego wzrostu i zamieniono je na karabiny typu FAL. Używano także broni izraelskiej oraz sowieckich zdobycznych AK-47, czyli popularnych kałasznikowów.

Generał Costa Gomes, dowódca sił portugalskich w Angoli, skonstatował, że „żołnierze Flechas wyeliminowali 60 proc. wszystkich zabitych rebeliantów na terenie kolonii”. W sumie w armii portugalskiej w Angoli ochotniczą służbę odbywało 2156 Buszmenów.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 9/2017
Cały artykuł dostępny jest w 9/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • milosierdzie_gminu IP
    Czyli jak prawicowy rząd Portugalii rozprawił się z komuchami w Angoli (komuchami dążącymi do zrzucenia jarzma kolonializmu . Standardowo ubitych komuchów można wrzucić do wora z napisem - ofiary komunizmu.
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • Jooma IP
      Teraz beda wyzerac serca w Belgi i Holandi
      Dodaj odpowiedź 14 0
        Odpowiedzi: 0

      Więcej historii