Historia współczesnaWalka o Eretz Israel. Żydowscy bojownicy przeciw Brytyjczykom

Walka o Eretz Israel. Żydowscy bojownicy przeciw Brytyjczykom

Izraelscy żołnierze zajmujący Beer Szewę, 20 października 1948 r.
Izraelscy żołnierze zajmujący Beer Szewę, 20 października 1948 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 1
Żydowscy bojownicy zaczęli walkę o utworzenie własnego państwa jeszcze przed II wojną światową. Część z nich szkoliła się m.in. w Polsce. Dokonywali zamachów zarówno na Arabów, jak i na okupujących Palestynę Brytyjczyków. Byli na tyle zdeterminowani, że jedna z żydowskich organizacji próbowała nawiązać porozumienie z... III Rzeszą.

Rankiem 29 czerwca 1938 roku Josef Ben-Szlomo obudził się po raz ostatni w swoim życiu. Umył zęby, twarz i starannie przeczesał włosy, zjadł śniadanie, po czym zaczął się ubierać. Początkowo nie chciał włożyć więziennego stroju, licząc na to, że zgodnie z obietnicą będzie miał możliwość udania się w swą ostatnią drogę w piaskowym mundurze Betaru - żydowskiej prawicowej organizacji młodzieżowej założonej w Rydze w 1923 przez Włodzimierza Żabotyńskiego. Kiedy okazało się, że tak się nie stanie, po długich pertraktacjach zdecydował się pójść na szafot w dostarczonym mu białym więziennym kitlu mówiąc: "Pójdę. Niech nikt nie mówi, że żydowski żołnierz boi się śmierci". Kiedy w drzwiach jego celi stanęli strażnicy i pochód śmierci ruszył ku swemu ostatecznemu przeznaczeniu, Josef Ben-Szlomo zaintonował Hatikvę, pieśń będącą hymnem Izraela. Jego śpiew przerwał łoskot uruchomionej przez kata zapadni. W taki sposób został stracony w więzieniu w Akrze emigrant z Polski Josef Tabacznik (tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko), pierwszy z grona tzw. męczenników żydowskiej organizacji podziemnej Irgun (Irgun Cwai Leumi - Narodowa Organizacja Wojskowa).

Śmierć Tabacznika była konsekwencją zorganizowanego przez niego oraz dwóch innych członków Irgunu z miejscowości Rosz Pina - Abrahama Szeina i Jehoshuę Zurabina napadu na arabski autobus, 21 kwietnia 1938 roku. Miał to być odwet za zamordowanie przez Arabów 28 marca, na drodze pomiędzy Akrą a Safedem, sześciu Żydów (w tym trzech kobiet i dziecka) oraz zabicie tydzień później trzech innych, w tym członka Betaru Davida Ben-Gaona. Na szczęście dla arabskich pasażerów podczas odwetowego ataku nikt nie zginął, bowiem granat rzucony przez Yosefa Ben-Szlomo w kierunku podróżujących, nie eksplodował. Trzej uczestnicy akcji zostali szybko ujęci przez policję i stanęli przed sądem wojskowym w Hajfie. Jednego z uczestników Jehoshuę Zurabina uznano za niepoczytalnego i umieszczono w zakładzie psychiatrycznym, natomiast Yosef Ben-Szlomo oraz Abraham Szein skazani zostali na karę śmierci. Kiedy wyrok zapadł, wielu znanych przedstawicieli społeczności żydowskiej zaangażowało się w akcję na rzecz ułaskawienia skazanych. Uczyniono to tylko wobec Szeina, który miał 17 lat, a więc był nieletni. Wyrok na Yosefa Ben-Szlomo utrzymano w mocy. Władze brytyjskie nie chciały pobłażać dokonującym akcji odwetowych członkom żydowskich formacji paramilitarnych.

Najbardziej radykalną z nich był powstały w 1931 roku pod auspicjami Związku Syjonistów - Rewizjonistów a potem Nowej Organizacji Syjonistycznej - Irgun.

Stanąwszy w obliczu powstania arabskiego w 1936 roku, oraz coraz liczniejszych i brutalniejszych zbrodni popełnianych przez bojówki arabskie na żydowskich cywilach, kierownictwo Irgunu postanowiło zerwać z dotychczas stosowaną przez lewicową Haganę koncepcją powściągliwości – havlagi. Od momentu objęcia dowództwa w Etzel (inna nazwa Irgunu) przez Dawida Raziela, na ulicach arabskich zaczęły wybuchać bomby. Ich ofiarami padali głównie niewinni arabscy cywile.

Terror stał się nieodłącznym instrumentem działalności Irgunu. O ile do wiosny 1939 r. stosowano go tylko wobec Arabów, o tyle od momentu ogłoszenia przez rząd Wielkiej Brytanii "Białej Księgi", w której zapowiadano wstrzymanie emigracji żydowskiej do Palestyny, na celowniku irgunowców znaleźli się również Brytyjczycy. Początkowo zaatakowano wyłącznie ważne z punktu widzenia strategicznego obiekty, jak stacje łączności czy centrale telefoniczne. Później zaczęto przeprowadzać pojedyncze akcje likwidacyjne.

Do tego typu operacji należało zabójstwo szefa referatu żydowskiego CID (Kryminalny Wydział Śledczy) Ralfa Cairnsa. Wzrastająca efektywność działań Irgunu wiązała się z bez wątpienia lepszym poziomem wyszkolenia członków organizacji. Bojowcy z Etzel szkolili się min. w Polsce, co było wynikiem porozumień jakie zawarły władze II RP z kierownictwem Nowej Organizacji Syjonistycznej - politycznym patronem Irgunu.

W miarę pogłębiania się konfliktu żydowsko-brytyjskiego, coraz lepsze rezultaty przynosiły działania brytyjskich służb specjalnych. W maju 1939 aresztowany został komendant Etzel David Raziel, a tuż przed wybuchem wojny 31 sierpnia 1939 za kratami znalazło się praktycznie całe kierownictwo organizacji z Hanochem Kalaiem i Abrahamem Sternem na czele.

Próby kolaboracji z III Rzeszą

W trakcie pobytu w więzieniu Dawid Raziel nawiązał kontakt z przedstawicielami CID oraz przywódcą żydowskiej społeczności w Palestynie Pinhasem Rosenbergiem. Pozbawiony wolności przywódca Irgunu nie miał wątpliwości, że w obliczu konfrontacji militarnej z III Rzeszą miejsce Żydów jest po stronie państw koalicji antyhitlerowskiej. Dlatego zadeklarował on wolę przerwania walki z władzami mandatowymi. Dzięki temu 18 czerwca 1940 roku z więzień zostali zwolnieni przebywający tam liderzy Etzelu. Miesiąc później w kierownictwie organizacji doszło do rozłamu. Na czele rozłamowców stanął syn żydowskiego dentysty pochodzącego z Suwałk Abraham Stern.

Podstawą wewnątrzorganizacyjnego konfliktu, był sprzeciw wobec decyzji Dawida Raziela o przerwaniu działań zbrojnych skierowanych przeciw Brytyjczykom. Stern i jego zwolennicy nie widzieli powodu by to czynić. W ich oczach „Perfidny Albion” jawił się jako największy wróg walczącego o swe państwo narodu żydowskiego. Dla niego każdy kto walczył z Wielką Brytanią, stawał się automatycznie sojusznikiem. Ta konstatacja spowodowała, że przywódcy Lohamet Herut Israel – Bojownicy o Wolność Izraela, bo taką oficjalną nazwę przyjęli rozłamowcy, jako jedyne ugrupowanie żydowskie podjęło próbę porozumienia z władzami III Rzeszy.

Poza kilkoma nieoficjalnymi spotkaniami, do aliansu z Niemcami ze względu na wrogą wobec Żydów politykę narodowych-socjalistów, nie doszło. Niepowodzenia w obszarze polityki międzynarodowej działacze Lehi rekompensowali aktywnością na niwie terrorystycznej. 16 listopada 1940 roku grupa bojowa sternowców napadła na APC Bank w Tel- Awiwie. Łupem napastników padły wówczas 4 mln funtów palestyńskich. 16 września 1941 roku komando egzekucyjne organizacji zamordowało funkcjonariusza policji żydowskiego pochodzenia Jakowa Soffioffa. 20 stycznia 1942 roku w zorganizowanym zamachu bombowym zginęło trzech brytyjskich policjantów. Niecały miesiąc później 12 lutego 1942 roku szczęście uśmiechnęło się do brytyjskich służb specjalnych. Tego dnia zginął lider Lehi Abraham Stern. Kiedy do jego mieszkania wkroczyli funkcjonariusze CID, podjął próbę ucieczki i został zastrzelony (według innej wersji został zamordowany z zimną krwią). Po śmierci przywódcy aktywność grupy nieco przygasła. Wzrost aktywności nastąpił dopiero po ukształtowaniu się nowego kierownictwa organizacji, ale nastąpiło to pod koniec 1943 roku.

Rewolta

W czasie gdy niemiecki Afrika Korps zbliżał się do Egiptu, istniała obawa, że Niemcy będą w stanie dotrzeć również do Palestyny. Doceniając powagę niebezpieczeństwa, jakie niosła ze sobą realizacja takiego scenariusza, przywódcy żydowskich organizacji podziemnych - tak Irgunu jak i Hagany - nawiązali bliską współpracę wojskową z Brytyjczykami. Jej owocem było powstanie 15 maja 1941 roku elitarnych żydowskich jednostek wojskowych tzw. Palmachu (Plugot Mahatz), czyli kompanii sił uderzeniowych.

Kadry tej formacji oparte były na doświadczonych żołnierzach Hagany, służących wcześniej w czasie powstania arabskiego w latach 1936-1939 w mobilnych kompaniach polowych - Fosh, Żydowskiej Policji Osiedli oraz Specjalnych Jednostkach Nocnych. Żydzi zaciągali się również do armii brytyjskiej, a także SOE, często uczestnicząc w różnych tajnych operacjach.

W maju 1941 roku, biorąc udział w jednej z nich, na terenie Iraku zginął, śmiertelnie raniony odłamkiem niemieckiej bomby, przywódca Irgunu Dawid Raziel. Kapitulacja w maju 1943 roku sił niemiecko-włoskich w Afryce oddaliła zagrożenie fizycznej eksterminacji żydowskiej społeczności. Znów aktualne stały się problemy wynikające z dotychczasowej polityki władz mandatowych wobec Żydów. Wielka Brytania, dostrzegając narastające się antybrytyjskie tendencje w społeczeństwach arabskich, nie zamierzała w żaden sposób powracać do prowadzonej przed ogłoszeniem „Białej Księgi” polityki umiarkowanie przychylnej żydowskim interesom.

Przywódcy Agencji Żydowskiej z Ben-Gurionem liczyli, że znacznie lepszy klimat do ewentualnych rozmów i negocjacji z Brytyjczykami pojawi się po zakończeniu działań wojennych i pokonaniu III Rzeszy. Zdecydowanie mniejszą cierpliwością wykazywał się nowy przywódca Irgunu. Był nim były więzień sowieckich łagrów, strzelec z cenzusem Wojska Polskiego, zwolniony ze służby w PSZ Menachem Begin. Na początku 1944 roku uznał on, że dalsze oczekiwanie na zmianę polityki Wielkiej Brytanii jest stratą czasu i należy za pomocą walki zbrojnej zmusić Brytyjczyków do opuszczenia Palestyny. 1 lutego 1944 roku Irgun ogłosił deklarację o zakończeniu rozejmu i wypowiedzeniu wojny Wielkiej Brytanii. 12 lutego 1944 roku miały miejsce pierwsze zamachy bombowe na biura emigracyjne w Tel-Awiwie, Hajfie i Jerozolimie. Niedługo potem zaatakowano urzędy skarbowe, a także biura CID.

Pogląd o konieczności prowadzenia walki zbrojnej z Brytyjczykami podzielali przywódcy Lehi. 29 września 1944 r. zabili oni funkcjonariusza CID w Jerozolimie Toma Wilkina. Zdecydowanie większy rozgłos przyniosło organizacji kolejne morderstwo, dokonane w Kairze na ministrze rezydencie Wielkiej Brytanii na Bliskim Wschodzie lordzie Walterze Moyen. 6 listopada 1944 r. dwaj zabójcy z Lehi - Eliyahu Bet-Zuri i Eliyahu Hakim - zastrzelili lorda oraz jego kierowcę. Obu sprawców ujęła policja. Zostali skazani przez trybunał wojskowy na karę śmierci i powieszeni w Kairze 23 marca 1945 roku (ich szczątki zostały w 1975 roku przekazane władzom Izraela przez rząd egipski w zamian za zwolnienie 25 jeńców arabskich).

Mord na ministrze odbił się szerokim echem w Wielkiej Brytanii nie tylko z powodu pełnionej przez zamordowanego funkcji, ale z racji jego bliskiej znajomości z premierem Winstonem Churchillem. Biorąc pod uwagę konsekwencje zamachu Agencja Żydowska, nie mając wątpliwości, że pogorszy on relacje z Brytyjczykami i utrudni proces tworzenia żydowskiej państwowości, wydała Haganie rozkaz o podjęciu operacji przeciwko Irgunowi. Etzel co prawda nie miał nic wspólnego z zamachem na lorda Moyen’a, ale Agencja Żydowska najwyraźniej chciała wykorzystać zabójstwo brytyjskiego polityka do zniszczenia politycznej konkurencji, nad którą nie miała kontroli, a która jej zdaniem prowadziła szkodzącą interesom żydowskim politykę.

Wywiad Hagany - Szai przekazał brytyjskim służbom specjalnym informacje dotyczące 700 członków Irgunu, dzięki czemu większość z nich została aresztowana, a następnie deportowana do obozów internowania min. w Erytrei i Kenii. Nie tylko Brytyjczycy, ale także sama Hagana dokonała wielu zatrzymań działaczy Etzel. Część z nich, jak na przykład szefa wywiadu Jakowa Tavina, przetrzymywano przez sześć miesięcy w tajnym więzieniu Hagany w Ein Harod, gdzie poddawano go torturom.

Pomimo powstałej sytuacji, przywódca Irgunu Menachem Begin, wezwał działaczy swej organizacji do wstrzemięźliwości i powstrzymania się od aktów odwetu. Nie był to tylko gest jakiegoś „niezwykłego” miłosierdzia, ale wynik zimnej kalkulacji. Begin zdawał sobie sprawę, że Irgun nie jest w stanie jednocześnie prowadzić walki z „brytyjskimi okupantami” i Haganą. Pomimo tak wielkiego zaangażowania w działania na rzecz zniszczenia Irgunu, Agencję Żydowską i jej zbrojne ramię Haganę miała spotkać zamiast wdzięczności ze strony Londynu, przykra niespodzianka.

Operacja „Malonczik”

Zakończenie II wojny światowej i nastanie pokoju dla Agencji Żydowskiej, miało być właściwym momentem do zainicjowania poważnych rozmów z Brytyjczykami na temat powstania Eretz Israel. To oczekiwanie rozmijało się z polityką, jaką zamierzali realizować przywódcy Wielkiej Brytanii. W Londynie przewidywano, że zaangażowanie się w taki projekt pogorszy relacje ze społecznością arabską. Dla przywódców yiuszuwu (społeczność żydowska) był to prawdziwy szok. Reakcją na nieprzychylne Żydom stanowisko Downig Street, było powstanie zjednoczonego żydowskiego ruchu oporu grupującego Haganę, Irgun i Lehi. Przystąpił on do otwartej walki z władzami mandatowymi.

Chcąc złamać kręgosłup żydowskiemu podziemiu, 29 czerwca 1946 roku Brytyjczycy rozpoczęli operację „Agata”. W jej ramach aresztowano 2700 działaczy syjonistycznych. Brytyjskie oddziały wkroczyły do biur Agencji Żydowskiej, zabezpieczając tysiące kompromitujących agencję dokumentów, wskazujących na bezpośredni udział Hagany w akcjach dywersyjno-terrorystycznych skierowanych przeciwko Brytyjczykom i Arabom. Chcąc uniknąć ujawnienia tak dobrze do tej pory strzeżonych tajemnic, żydowskie podziemie podjęło przygotowania do zamachu na Hotel Króla Dawida w Jerozolimie, gdzie znajdowały się wspomniane dokumenty.

Hotel należał do najnowocześniejszych budynków wybudowanych w latach 30. Mieściły się w nim biura administracji mandatowej oraz szeregu brytyjskich instytucji, min. żandarmerii wojskowej, oraz CID. W przygotowaniach do zamachu obok Irgunu uczestniczyła początkowo Hagana. Wycofała się ona z tej operacji dopiero po tym, jak kierownictwo Agencji Żydowskiej podjęło decyzję o ograniczeniu akcji terrorystyczno-sabotażowych. 

Akcję „Malonczik” bo taki nadano jej kryptonim, postanowił przeprowadzić sam Etzel. Zaplanował ją szef operacji specjalnych Amichai Paglin. Zgodnie z planem przebrani w arabskie stroje, udający obsługę hotelową członkowie grupy terrorystycznej, wnieśli w bańkach po mleku do piwnicy 350 kg materiałów wybuchowych. Następnie 16-letni rekrut Adina Hay wykonał trzy telefony z ostrzeżeniem. Pierwszy o godzinie 12.22 do obsługi hotelowej w językach hebrajskim i angielskim. Drugi o godzinie 12.27 do pobliskiego francuskiego konsulatu i trzeci o godzinie 12.31 do gazety "Palestine Post".

Pomimo tych ostrzeżeń, hotel nie został ewakuowany, a o godzinie 12.37 nastąpił wybuch. Zniszczeniu uległo zachodnie skrzydło południowej części hotelu. Zginęło 91 osób, a 46 zostało rannych. Wśród zabitych było 41 Arabów, 28 Brytyjczyków, 17 Żydów oraz pięć osób innej narodowości. Do listy ofiar dołączył dzień później członek terrorystycznego komanda, który w czasie wycofywania wdał się w strzelaninę z brytyjską policją i zmarł w wyniku odniesionych ran.

Oko za oko

Masowe aresztowania przeprowadzone przez władze brytyjskie w 1946 i 1947 roku spowodowały, że zapełniły się więźniami zarówno obozy internowania, jaki i cele więzień. Do najbardziej znanych należało więzienie w Akrze, w którym po skazaniu go przez sąd brytyjski w 1920 roku, przebywał Włodzimierz Żabotyński. W jego pobliże 4 maja 1947 roku dotarła w konwoju złożonym z jednej brytyjskiej ciężarówki, dwóch samochodów osobowych oraz jednego dostawczego jeepa, grupa sabotażowa złożona z 41 bojowców z Irgunu i Lehi,ubranych w mundury armii brytyjskiej. Ich celem było uwolnienie z więzienia przebywających tam towarzyszy broni.

Atak na więzienie rozpoczęto od ostrzału moździerzowego. W tym samym czasie wewnątrz obiektu za pomocą dostarczonych, ukrytych w jedzeniu materiałów wybuchowych, wybite zostały dwie dziury w murze. Dzięki nim więźniowie wydostali się na wolność. Szybka reakcja brytyjskich sił bezpieczeństwa spowodowała, że doszło do walki z bojowcami. Dziewięciu z nich poległo, w tym dowódca akcji Dov Cohen, a sześciu ujęto. Ucieczka udała grupie 27 więźniów. Trzech z pośród ujętych skazanych zostało na karę śmierci. Dowództwo Etzel nie chcąc dopuścić do egzekucji bojowników, porwało w Netanji jako zakładników dwóch Brytyjczyków - sierżantów wywiadu wojskowego Clifforda Martina i Mervyna Paice’a. Mieli zostać zabici, gdyby egzekucja doszła do skutku.

Brytyjczycy wspierani przez jednostki Hagany niemal natychmiast podjęli akcję poszukiwawczą, ale nie udało im się ustalić miejsca pobytu zakładników. Ponieważ władze mandatowe odmówiły wszelkich negocjacji, 29 lipca 1947 roku bojowcy Irgunu Jakub Weiss, Avshalom Haviv i Meir Nakar zostali straceni. Kiedy informacja ta dotarła do porywaczy, niemal natychmiast zamordowali oni obu brytyjskich podoficerów. Ich ciała opasane ładunkami wybuchowymi zostały potem odnalezione w jednym z ogrodów oliwnych w Netanji. Opublikowanie w prasie zdjęć powieszonych Brytyjczyków doprowadziło do wybuchu fali antyżydowskich rozruchów w Wielkiej Brytanii. W Liverpoolu rozwścieczony tłum spalił drewnianą synagogę, oraz zaatakował około 300 różnych żydowskich obiektów. W Jerozolimie ogarnięci żądzą odwetu brytyjscy policjanci i żołnierze strzelali „na ślepo” do żydowskich cywilów zabijając pięć osób i raniąc dalszych 15.

Nakręcająca się spirala przemocy skłoniła władze brytyjskie do sięgnięcia po ostrzejsze metody walki. Generał Nicol Grey - generalny inspektor policji w Palestynie, będąc pod wrażeniem sukcesów, jakie miały na swym koncie jednostki specjalne w czasie II wojny, postanowił użyć ich do walki z żydowskim podziemiem. Pod auspicjami Brygadiera Bernarda Fergussona, powstały dwie takie grupy. Otrzymały one wolną rękę w działaniach przeciwko żydowskim bojownikom.

Jedna z nich, oznaczona kryptonimem „Q”, dowodzona przez byłego oficera SAS majora Roya Farrana, porwała 6 maja 1947 r. na ulicy, rozklejającego plakaty Lehi Aleksandra Rubinowitza. Przewieziono go najprawdopodobniej do jednego z tajnych ośrodków przesłuchań, gdzie po torturach zamordowano. Sprawa została nagłośniona i Farran stanął przed sądem wojennym, oskarżony o zabójstwo młodzieńca. Z braku dowodów nie udało się go skazać, a ciała A. Rubinowitza nigdy nie odnaleziono. Lehi nie miała wątpliwości, co do odpowiedzialności majora za popełnioną zbrodnię i postanowiła go przykładnie ukarać. Bomba umieszczona w liście zaadresowanym do R. Farrana przyniesiona do jego domu rodzinnego w Wielkiej Brytanii, przypadkowo zabiła rodzonego brata majora Rexa, o którego istnieniu inicjatorzy i wykonawcy zamachu nie mieli pojęcia.

Masakra w Deir Yassin

Obok zamachu na Hotel Króla Dawida najbardziej znanym przykładem żydowskiego okrucieństwa w czasie wojny izraelsko-arabskiej była masakra we wsi Deir Yassin. Paradoksalnie mieszkańcy tej wsi mieli bardzo dobre relacje ze swymi żydowskimi sąsiadami ze wsi Givat Szaul. Obowiązywał nawet swoisty „gentelmens agreement” z Haganą. Zapewne te znakomite relacje spowodowały, że nie powiodły się próby utworzenia we wsi stałej bazy milicji muzułmańskiej, choć czasami przebywali w niej pojedynczy arabscy bojownicy. Pomimo istnienia tych nieformalnych porozumień, Deir Yassin została wpisała na listę celów, które należało zdobyć w ramach realizacji planu „Naschon”. Przewidywał on uchwycenie, a w zasadzie odblokowanie i utrzymanie połączeń komunikacyjnych z Jerozolimą.

W ramach teho planu jerozolimscy dowódcy Irgunu (Mordechaj Raanan) i Lehi (Joshua Zeitler) wystąpili z propozycją ataku na Deir Yassin. Uzyskali akceptację ze strony miejscowego dowódcy Hagany Dawida Szatiela. Zdecydowanie przeciwny jej przeprowadzeniu był oficer wywiadu Palmachu Meir Pa'il. Przekonywał on Szateila, że operacja jest bezsensowna z uwagi na zawarty pakt o nieagresji. W przeddzień akcji doszło do narady, na której ustalono szczegóły. Jednym z poruszanych zagadnień była kwestia postępowania wobec cywilnych mieszkańców wsi. Ze strony Lehi padła propozycja ich likwidacji, na co nie zgodzili się dowódcy Irgunu. Ich zdaniem należało utworzyć specjalny korytarz, którym cywile mogliby opuścić wieś. O dokładnym kierunku ucieczki mieli zostać poinformowani przez głośnik zamontowany na jednym z samochodów (samochód ugrzązł w czasie akcji w błocie).

9 kwietnia 1948 roku 120-osobowy mieszany oddział składający się z 80 bojowników Irgunu i 40 z Lehi rozpoczął operację. Napastnicy słabo wyszkoleni pod względem wojskowym, zalegli pod ogniem obrońców wsi. Próby posuwania się do przodu spowodowały wśród atakujących poważne straty - pięciu zabitych i 35 rannych. Ostatecznie wieś zdobyto dzięki pomocy oddziałów Palmachu, które wsparły natarcie ogniem moździerzy oraz ciężkich karabinów maszynowych umieszczonych na samochodach pancernych. W jego trakcie zginęło 11 obrońców wsi i być może niewielka liczba nieuzbrojonych cywilów. Zdecydowana większość ze 107 ofiar (według innych danych 254 ofiar) to efekt masakry dokonanej przez żydowskie oddziały po zakończeniu walk. Tragiczną puentę do zbrodni w Deir Yassin dopisali Brytyjczycy. Przy ich całkowitej bierności arabscy bojownicy wymordowali 76-osobowy konwój sanitarny wiozący bojowników Irgunu i Lehi rannych w walce pod Deir Yassin.

Incydent „Altalena”

Wraz z ogłoszeniem przez Ben Guriona deklaracji niepodległości państwa Izrael, co nastąpiło 14 maja 1948 roku, pojawiła się kwestia utworzenia armii izraelskiej. Jej trzonem stały się formacje zbrojne wywodzące się z Hagany, podporządkowanej jak wiadomo lewicowym strukturom politycznym. Pomimo formalnej zgody na wejście do Cahal-u, czyli Sił Obronnych Izraela, która została przypieczętowana podpisaniem porozumienia pomiędzy Beginem a Ben-Gurionem, stan separacji organizacyjnej Irgunu nadal się utrzymywał.

11 czerwca 1948 wypłynął z Francji statek „Altalena” (nazwa pochodziła od pseudonimu dziennikarskiego Żabotyńskiego), na jego pokładzie znajdowało się 940 ochotników z Irgunu oraz spore zasoby broni i amunicji ofiarowane tej organizacji przez rząd francuski. Choć premier Ben-Gurion wyraził zgodę na rozładunek „Altaleny” w jednym z portów izraelskich Kfar Vitkin, to nie chciał się zgodzić by wyładowana broń trafiła w ręce oddziałów Irgunu. Uważał on, że winna ona być przekazana armii izraelskiej, a nie partyjnym bojówkom. Skierowane do przejęcia ładunku oddziały Cahalu, a konkretnie Brygady Aleksandroni, wdały się w wymianę ognia z grupą bojowników Irgunu, co pociągnęło za sobą ofiary śmiertelne (sześciu zabitych po stronie Irgunu i dwóch po stronie Cahalu).

Kolejni zabici padli na plaży w Tel-Awiwie, gdzie ostatecznie dopłynęła „Altalena”. Tam statek podpalono, ostrzeliwując go pociskami artyleryjskimi. Rozprzestrzeniający się ogień zmusił załogę do jego opuszczenia. 200 członków Irgunu zostało aresztowanych. Straty były większe niż w Kfar Vitnikn. Poległo 10 bojowników Irgunu, a po stronie rządowej zginął jeden żołnierz. Ben-Gurion, kiedy po latach rozmawiał z Beginem, miał po tym spotkaniu powiedzieć, że gdyby wtedy znał Begina, zapewne incydent z „Altaleną” potoczył by się inaczej.

Zabójstwo Bernadotte

Druga połowa roku 1948 był okresem szczególnie "gorącym" w czasie toczącego się konfliktu żydowsko-arabskiego. Nie ulegało wątpliwości, że o zwycięstwie jednej ze stron zadecyduje czynnik militarny. Realizacji takiego scenariusza chciała jednak uniknąć ONZ. Stąd na obszar Palestyny skierowany został oenzetowski wysłannik hrabia Folke Beradotte. Jego zadaniem było zbadanie przyczyn konfliktu i doprowadzenie do jego pokojowego zakończenia. Propozycje zgłoszone przez szwedzkiego arystokratę wywołały daleko idące zaniepokojenie w obozie izraelskim. Według przedstawionych sugestii Tel-Awiw miał zrezygnować z części już zdobytych obszarów Palestyny, a palestyńscy uchodźcy mieli powrócić do opuszczonych tak dobrowolnie, jak i pod przymusem siedzib.

Realizacja tego ostatniego postulatu spowodowałaby zaistnienie stanu chronicznego konfliktu wewnętrznego w nowo utworzonym państwie izraelskim. Dlatego wśród przywódców żydowskich nie było nikogo, kto chciałby takie rozwiązanie zaakceptować. Wiedzy na ten temat nie miało natomiast kierownictwo organizacji Lehi. Liderzy Lohamet Herut Israel obawiali się, że kierownictwo państwowe pod wpływem presji międzynarodowej przyjmie szkodliwe dla Tel-Awiwu rozwiązanie, stąd postanowili fizycznie wyeliminować oenzetowskiego mediatora, co w ich przekonaniu miało zakończyć dyskusję na temat jego propozycji.

17 września 1948 roku przed godziną 17. z lotniska Katendii w Jerozolimie wyruszyła kolumna trzech samochodów oznaczonych flagami ONZ. W jednym z nich znajdował się hrabia Bernadotte, który właśnie powrócił z Bejrutu. Nie wiedział, że na trasie przejazdu czekało na niego 4-osobowe komando zabójców z Lehi, pod dowództwem Jehoshuy Zeitlera. Tuż po godzinie 17., gdy kolumna znalazła się w dzielnicy Qatamon, drogę zajechał jej samochód kierowany przez Melshuama Markowera. Tuż potem do samochodu, w którym znajdował się Folke Benadotte, podbiegł Jehoshua Cohen i przez otwarte okno oddał serię strzałów z niemieckiego pistoletu maszynowego typu schmeisser, zabijając zarówno hrabiego jak i siedzącego obok niego francuskiego oficera, pułkownika Andre Serota. O ile Bernadotte zginął będąc głównym celem zamachu, o tyle Francuz był przypadkową ofiarą, bowiem członkowie Lehi wzięli go za szwedzkiego generała Aage Lundströma. To morderstwo było ostatnim akordem wieloletniej walki jaką toczyły Irgun i Lehi o niepodległość Izraela.

Arkadiusz Karbowiak

Galeria:
Oblężenie Warszawy - wstrząsająca relacja

 1
  • HERODOT IP
    G -- NO CO??! ZERO!!! KOMENTARZY --CENZURA??!!
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0

    Więcej historii