NowożytnośćRomanowowie. Dynastia, która zaprowadziła Rosję w tupik

Romanowowie. Dynastia, która zaprowadziła Rosję w tupik

Rodzina Romanowów w 1892 roku
Rodzina Romanowów w 1892 roku / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano
Zasady samodzierżawia Romanowów prowadziły wprost do zahamowania komunikacji z poddanymi i prawie całkowitego ich uprzedmiotowienia. Wykształciły typ poddanego posłusznego i uległego wobec siły, jednak natychmiast zwracającego się przeciwko swemu władcy w obliczu jego słabości - pisze Grzegorz Janiszewski.

Władcy z dynastii Romanowów zasiadali na tronie ponad 300 lat. W tym czasie odcisnęli na Rosji niezatarte piętno, wpisując się również w historię Europy i świata. Andrzej Andrusiewicz w swojej książce w świetnym stylu przedstawia ich losy, po raz kolejny serwując czytelnikom opis dużego kawałka rosyjskiej historii. Mimo wyraźnej sympatii do carskiego rodu stara się przedstawić go obiektywnie. Nie unika opisywania dramatów, przemilczanych faktów i zachowań nieprzysparzających chluby.

Czytając książkę można być zaskoczonym, że przez długi czas następcy tronu wyłaniani byli przez gwardię przyboczną, w krwawej ceremonii polowania na zwolenników słabszego kandydata. Później nie było lepiej, a o następstwie tronu często decydował nóż, pałka, a nawet jak w przypadku Piotra III, widelec wbity w gardło. Niewątpliwe pasjonująco przedstawione są talenty kilku carów, którzy jak Piotr I rąbali dla swojego państwa okno na świat, a później jak Aleksander I sterowali jego nawą tak, że musiały się z nim liczyć europejskie mocarstwa. Podobnie jak potknięcia carskiej władzy za rządów Mikołaja II, czy ciągłe zmagania rosyjskich zwolenników „stariny” i zachodniej nowoczesności.

Jednak słowem - kluczem dla zrozumienia istoty rządów Romanowów jest "samodzierżawie". Świat mógł się zmieniać. Feudalizm mógł ustąpić kapitalizmowi. W Rosji przestano sprzedawać "martwe dusze" chłopów, a jej wielkie przestrzenie zaczęły przemierzać pociągi. Po Wołdze pływały parowce, prawie jak po Missisipi.

Jedna rzecz była jednak w państwie carów niezmienna i odporna na reformy. Carska absolutna władza dusząca wszelką wolność. To samodzierżawca decydował, jakie zmiany wprowadzać, i w jakim zakresie. Pół biedy, że często kończyło się to bezmyślnym małpowaniem zachodnich wzorców, bez głębszego zrozumienia przyczyn kopiowanych procesów i zjawisk.

Gorzej, że car miał również prawo do decydowania o tym, co jest dobre dla jego poddanych i jak uczynić ich szczęśliwymi. Jakakolwiek próba sprzeciwu wobec tego uszczęśliwiania na siłę kończyła się zwykle jak pisze autor "biciem knutem i wysłaniem na Sybir".

To chyba najtragiczniejszy rys historii Rosji wyłaniający się po lekturze książki. Zasady samodzierżawia Romanowów prowadziły wprost do zahamowania komunikacji z poddanymi i prawie całkowitego ich uprzedmiotowienia. Wykształciły typ poddanego posłusznego i uległego wobec siły, jednak natychmiast zwracającego się przeciwko swemu władcy w obliczu jego słabości.

Nie dziwi więc, że ostatnie lata panowania dynastii to okres nieustannych niepokojów społecznych, spisków, zamachów na carów, gubernatorów i policmajstrów. W obliczu nieustępliwości samodzierżawców i braku jakiejkolwiek dyskusji w kwestiach reform, zmiany próbowały wprowadzać elementy kompletnie wrogie dynastii, jak opanowujący w tajemnicy struktury władzy masoni (na których rolę tak narzeka autor), i posługujący
się bez umiaru kulą i bombą rewolucjoniści. Zwykle jedyną na to odpowiedzią carów było jeszcze więcej represji. Nie dziwi w końcu, że po upadku caratu w Rosji zwyciężyli bolszewicy, którzy z jeszcze większym zapałem niż Romanowowie zaczęli uszczęśliwiać swoich poddanych. I stosować nieporównanie większy terror.

Podczas długich rządów Romanowów, Rosja przeszła drogę od marginalnego z perspektywy europejskiej państwa na mroźnych krańcach kontynentu, do światowego mocarstwa. Dynastia była też świadkiem, a właściwie sprowokowała największą katastrofę w dziejach Rosji, jakimi były Rewolucja Październikowa i rządy bolszewików. Sama też padła ich ofiarą.

Patriarcha Moskwy Cyryl stwierdził, że "wielką Rosję zbudował naród prowadzony przez panującą dynastię". Czytając książkę Andrusiewicza - przy całej sympatii autora do Romanowów - trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że zbudowali oni co prawda potężną Rosję, ale naród zaprowadzili w tupik, z którego nie może wyjść do dzisiaj.

Książka nie jest polonocentryczna. Romanowowie do dzisiaj tytułują się królami Polski, ale to historia przede wszystkim rosyjskich władców. Szkoda jednak, że autor potraktował pewne polskie wątki dosyć oględnie. Np. powstanie styczniowe. To nie carski ukaz skończył na polskich ziemiach feudalizm. Stało się to gdzieś przy powstańczym ognisku, przy którym zasiedli razem Polacy - dziedzic z chłopem. Rosjanom - głównie
za sprawą Romanowów, nie było dane przeżyć takich doświadczeń.

Andrzej Andrusiewicz

Romanowowie. Imperium i familia”

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017

Czytaj także

O północy z piątku na sobotę (25 na 26 maja) rozpoczyna się cisza wyborcza
[Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę (26 maja). Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.