NowożytnośćKrólewska miłość wbrew wszystkim. Jej śmierć wpłynęła na losy Polski

Królewska miłość wbrew wszystkim. Jej śmierć wpłynęła na losy Polski

Dodano

„Iluzjonistyczna technika malarska służy jednak nie tylko uprawdopodobnieniu sceny. Jest świadectwem kunsztu malarza, popisem wirtuozerii, która wzbudzała zresztą wówczas podziw publiczności”. A o to przede wszystkim w sumie malarzowi chodziło - o wieczną artystyczną sławę.

Inspiracją do namalowania tej kompozycji był dla artysty dramat historyczny „Barbara Radziwiłłówna” pióra Alojzego Felińskiego napisany w 1811 roku. To dzieło malarskie od razu po jego wystawieniu na Krajowej Wystawie Sztuk Pięknych przyniosło Simmlerowi sławę i umocniło jego pozycję jako malarza historycznego. Obraz został zakupiony z dobrowolnych składek przez nowo powołane Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie i był pierwszym w jego zbiorach. Podsumowując rozważania o tym obrazie, ponownie zacytujmy słowa E. Charazińskiej zamieszczone w „Przewodniku po Galerii Malarstwa Polskiego” MNW:„Obraz miał też kilka następnych replik, był wielokrotnie kopiowany i powszechnie dostępny w odbitkach litograficznych, które wydała Zachęta jako premię dla swoich członków (...). Na masową wyobraźnię oddziałały: romans i potajemne małżeństwo następcy tronu z młodą wdową ze znanego, ale tylko szlacheckiego rodu litewskiego; potem nieustępliwa walka Zygmunta o uznanie związku sprzecznego z polską racją stanu, a po śmierci ojca zmagania młodego króla z opozycją sejmową o koronację Barbary; wreszcie tragiczny finał - śmierć młodej królowej wkrótce po koronacji. (...) Mistrzowskie wystudiowanie kompozycji, dyskretny umiar w przedstawieniu dramatu z wyważeniem akcentów tragedii oraz dbałość o każdy szczegół obrazu zadecydowały o jego niepowtarzalnym sukcesie w historii malarstwa polskiego”. Sukces tego działa ma jeszcze jedną, doniosłą zasługę i to chyba największą. W. Łysiak: „pod wrażeniem tego obrazu Józef Chełmoński zdecydował się zostać malarzem”.

Przyczyna śmierci Barbary jednoznacznie do dzisiaj nie jest wyjaśniona. Mówi się o raku, owrzodzeniu dróg rodnych wywołanych lekami na bezpłodność, a najczęściej o dręczącej ją chorobie wenerycznej. Kronikarz kanonik Stanisław Orzechowski pisał tak: „Gdy bowiem żonę zaraźliwa dręczyła choroba i wielka jej część nagniła, on w nocy i we dnie przeciwko owej wielkiej i ciężkiej chorobie nigdy nie przestał dobrego męża sprawować urzędu (...) gdy już poczęła cuchnąć, a wszyscy oprócz króla mierzili się chorą - w zamku krakowskim wielkością choroby ścieśniona w samo południe umarła (...) Król podług tego, jak go prosiła, dnia 25 maja wpośród między Piotrem Kmitą i Spytkiem, wojewodami, samym ją wieczorem z jak największą okazałością z Krakowa do Wilna wywiózł i różnym strojem umarłą przyozdobił”.

W publicystyce historycznej najbardziej lubię gdybanie. Uznany już przez wszystkich ślub króla wielkiego rodu Jagiellonów, mógł przecież przynieść nam następcę tronu. Dynastia by nie wygasła. Polska była wtedy wielka i silna. Tę potęgę Rzeczpospolitej Obojga Narodów można byłoby kontynuować. Zapewne nikt nie przypuszczał, że młoda, śliczna królowa tak szybko opuści ten ziemski padół. Mogła za chwilę urodzić dziedzica polskiego tronu. Niestety, tak się nie stało i musieliśmy (czy raczej chcieliśmy) sprowadzić do kraju biseksualnego Henryka Walezego, nałożyć mu na skroń polską koronę, którą w sumie miał w nosie. Uciekł, gdy tylko dowiedział się, że może zostać królem Francji. I być może od tego czasu datuje się powolny upadek potęgi Rzeczypospolitej, który nastąpił już po dwóch i pół stuleciach. Mógł jeszcze uratować, ba, jeszcze wzmocnić Polskę Stefan Batory, ożeniony z ostatnią z rodu Jagiellonów, Anną, siostrą tegoż Zygmunta Augusta, ale niestety umarł zbyt szybko i niepodziewanie, również nie pozostawiając dziedzica.

Józef Simmler: Śmierć Barbary Radziwiłłówny, 1860 r.
technika/materiał: olej, płótno
wymiary: 205 x 234 cm
Muzeum Narodowe w Warszawie

Czytaj także

 0