RenesansKrólowa Bona. Od piękności do jędzy

Królowa Bona. Od piękności do jędzy

Fragment obrazu Jana Matejki „Otrucie królowej Bony”
Fragment obrazu Jana Matejki „Otrucie królowej Bony” / Źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie
Dodano 1
Nigdy wcześniej żona panującego nie osiągnęła takiego znaczenia politycznego jak królowa Bona. Była jedną z najbogatszych kobiet w historii Polski.

Synowie Kazimierza Jagiellończyka umierali młodo i na tym tle zdecydowanie wyróżniał się przedostatni z nich, Zygmunt zwany Starym. Nie tylko dożył aż 81 lat, ale także przez 42 lata zasiadał na krakowskim tronie. A jego panowanie uznano z czasem za złoty wiek państwa polskiego.

Żony i metresy

Zygmunt miał czterech starszych braci i przez długie lata nie miał większych ambicji politycznych. W zupełności wystarczał mu zarząd nad księstwami śląskimi w imieniu brata, króla Czech i Węgier, a sam królewicz lubił łowy i suto zastawiony stół. Nie był też kobieciarzem. Aż do wstąpienia na tron polski nie myślał o małżeństwie i pozostawał w stałym związku z pochodzącą z Moraw Katarzyną Telniczanką. Metresa urodziła mu troje dzieci, którymi Zygmunt troskliwie się zajął. Dwie córki w przyszłości miał wydać korzystnie za mąż, natomiast syna, Janusza (Jana), przeznaczył do stanu duchownego. W wieku 11 lat chłopiec otrzymał godność kanonika krakowskiego, a ojciec zadbał o dyspensę papieską umożliwiającą mu karierę. I dzięki temu nieprawy potomek Jagiellonów został biskupem wileńskim, a następnie poznańskim.

W 1506 r., po śmierci Aleksandra, w wieku 39 lat Zygmunt objął tron litewski, a następnie polski. Musiał rozstać się z Telniczanką, zadbał jednak o los kochanki. Katarzyna otrzymała stałą, wysoką pensję, a następnie wyszła za mąż za podskarbiego koronnego Andrzeja Kościeleckiego. Dzieckiem tej pary była słynna Beata Kościelecka uznawana za najpiękniejszą kobietę w Polsce epoki renesansu.

Czytaj także:
„Otrucie królowej Bony” - obraz Jana Matejki przedstawia tajemniczą śmierć

Pierwszą żoną Zygmunta została Barbara, córka najpotężniejszego magnata węgierskiego Stefana Zápolyi. Związek miał charakter polityczny, król jednak się zakochał w swojej młodszej o 30 lat żonie. Małżonkowie niemal się nie rozstawali, Barbara towarzyszyła Zygmuntowi w podróżach po kraju i szybko urodziła mu dwie córki. A gdy zmarła na skutek powikłań po drugim porodzie, Zygmunt bardzo rozpaczał. Jeszcze po wielu latach, gdy wspominał zmarłą żonę, nie potrafił pohamować łez.

Włoska księżniczka

Państwo jednak wciąż nie miało następcy i królowi zaproponowano kilka kandydatek na żonę, z których ostatecznie wybrał protegowaną Habsburgów, włoską księżniczkę Bonę Sforzę. Italia leżała wprawdzie poza zasięgiem zainteresowań Jagiellonów, ale ze zdaniem Habsburgów wówczas na Wawelu się liczono. Ponadto Włoszka była niezwykle urodziwa i dysponowała znacznym posagiem, co zapewne odegrało decydującą rolę w wyborze króla.

„[…] włosy ma śliczne jasnopłowe, kiedy (rzecz dziwna) rzęsy i brwi są zupełnie czarne – opisywał Bonę jeden z posłów, kasztelan Stanisław Ostroróg. – Oczy raczej anielskie niż ludzkie, czoło promienne i pogodne, nos prosty bez żadnego garbu ani zakrzywienia, lica rumiane, jakby wrodzoną wstydliwością zdobne, usta jak koral najczerwieńszy, zęby równe i nadzwyczaj białe, szyja prosta i okrągła, pierś śnieżnej białości, ramiona najudatniejsze, rączki piękniejszej widzieć nie można. A wszystko razem wzięte, czy cała figura, czy każdy członek z osobna, tworzą najśliczniejszą całość”.

Bona dobrze jeździła też konno, znakomicie tańczyła, na tym jednak nie kończyły się jej zalety. Biegle władała kilkoma językami i co najważniejsze – była osobą niezwykle inteligentną. A do tego odebrała gruntowną edukację polityczną, co w przyszłości miało przynieść wymierne efekty.

Ślub per procura odbył się w Neapolu 6 grudnia 1517 r., a cztery miesiące później Bona pojawiła się w Krakowie. Odbyły się uroczyste zaślubiny i koronacja, a po dziewięciu miesiącach (co do dnia!) na świat przyszło pierwsze dziecko królewskiej pary, córka Izabella.

Renesans po polsku

Nowe prądy umysłowe docierały nad Wisłę już wcześniej, dopiero jednak wraz z pojawieniem się Bony można mówić o renesansie w Polsce. Na Wawelu zaludniło się bowiem od Włochów, a wraz z nimi pojawiły się nowe obyczaje, upodobania czy zwyczaje kulinarne (włoszczyzna!). Królową otaczały piękne i młode dwórki, uchodzące za niespecjalnie niedostępne, i polscy magnaci ulegali ich urokowi. Patronował temu sam król, który wprawdzie był wiernym małżonkiem i przykładnym katolikiem, ale z uśmiechem patrzył na swawole otoczenia. Nie przeszkadzał mu lejący się strumieniami alkohol ani wybujały erotyzm, uważał to bowiem za normalne objawy radości życia. Zakochany w swojej włoskiej żonie pozwalał otoczeniu na swobodę, z czego skwapliwie korzystano.

Renesansowa radość życia dobrze zresztą wpisywała się w ówczesną polską tolerancję. W multietnicznym państwie, gdzie duży procent mieszkańców wyznawał prawosławie, a tezy głoszone przez Marcina Lutra znajdowały licznych zwolenników, nie było zresztą miejsca na fanatyzm religijny. Zygmunt Stary uszlachcił nawet Żyda (bez zmiany wyznania!) Michela Ezofowicza, a jego syn miał w przyszłości mawiać, że nie jest królem ludzkich sumień. Dowody tolerancji dawała również hierarchia katolicka, biskup włocławski Jan Drohojowski oddał protestantom gdański kościół św. Marcina i uważał zmianę wyznania za prywatną sprawę wiernych. Hierarcha Andrzej Zebrzydowski natomiast zwykł mawiać: „Wierz sobie i w kozła, byleś dziesięcinę płacił”. Polska tolerancja „złotego wieku” niejedno miała imię.

Dukaty na drodze

Młoda królowa szybko się zorientowała, do jakiego kraju trafiła. Wprawdzie państwo Jagiellonów było potężne, ale jej władca nie należał do najbogatszych (w 1509 r. nowy podskarbi koronny znalazł w skarbcu królewskim zaledwie 61 zł!). Uprawnienia władcy również nie były specjalnie szerokie, a sam Zygmunt Stary najbardziej bywał zadowolony w chwilach, gdy nie musiał niczego robić, a szczególnie podejmować decyzji.

Czytaj także:
Jagiellonowie i Habsburgowie przed ołtarzem

Natomiast Bona okazała się wierną uczennicą Machiavellego i dobrze wiedziała, w jaki sposób można osiągnąć efekty w polityce. I zaraz po przybyciu na Wawel przystąpiła do montowania własnego stronnictwa, gdyż uważała, że mąż może odgrywać rolę jowialnego patriarchy, natomiast ją interesuje realna władza. Jednak aby ją zdobyć, musiała dysponować znacznymi środkami finansowymi, gdyż ubogi monarcha bywa słabym władcą. Na szczęście nad Wisłą i Niemnem istniały duże możliwości zarabiania pieniędzy, a sama królowa twierdziła nawet, że w Polsce „dukaty leżą na gościńcach” i wystarczy „schylić się jeno, aby je zebrać”. A skoro nikt tego nie robił, to tym lepiej dla niej. Ostatecznie przecież „przekupstwo nie zostało wymyślone dla przyjaciół”.

W królewskiej alkowie

Nawet jednak najgorsi wrogowie Bony nie mogli jej zarzucić lekceważenia obowiązków wobec dynastii. Rok po Izabelli przyszedł na świat długo oczekiwany następca tronu Zygmunt August, a po nim trzy kolejne córki. W 1527 r. królowa była po raz kolejny brzemienna, we wrześniu spadła jednak z konia i poroniła, po tym wypadku nie mogła już jednak więcej zajść w ciążę.

Pozostałe dzieci Zygmunta i Bony cieszyły się dobrym zdrowiem i w komplecie dożyły wieku dojrzałego, co w tych czasach było raczej rzadkim przypadkiem. A królowa okazywała również dużo ciepła swoim pasierbicom, córkom Barbary Zápolyi. Pocieszała też męża, gdy w wieku pięciu lat zmarła młodsza z dziewczynek Anna. Jednak absolutnym faworytem Bony i najważniejszą osobą w jej życiu był syn i sukcesor dynastii – Zygmunt August.

Bona i polityka

Bona trafiła do Polski jako protegowana Habsburgów, ale nad Wisłą szybko stała się ich przeciwniczką. Uznała bowiem, że żona władcy Polski i Litwy musi być lojalna wobec nowej ojczyzny, a nie wypełniać funkcję agentki obcej dynastii. Niebawem okazało się zresztą, że opinie jej i męża na temat polityki zagranicznej znacznie różnią się od siebie. Król był bowiem dobrym i miłym człowiekiem, który przywiązywał dużą wagę do więzów pokrewieństwa, co nieraz pozostawało w sprzeczności z interesem państwa. I gdy doszło do wojny polsko-krzyżackiej, to Bona dążyła do likwidacji pozostałości państwa zakonnego w Prusach, ale król zadecydował (wbrew woli Sejmu), że powstanie tam świeckie księstwo zależne od Polski. Ostatnim wielkim mistrzem był wszak jego siostrzeniec Albrecht Hohenzollern, co dla króla okazało się najważniejsze.

Nie na wiele zdały się również inicjatywy królowej zmierzające do odzyskania Śląska. Bona wysunęła bowiem projekt nadania kilku tamtejszych księstw małoletniemu Zygmuntowi Augustowi, co miało być rekompensatą za pomoc dla Ludwika Jagiellończyka (syna Władysława, „króla dobrze”), zagrożonego przez Turcję. Projekt miał szansę realizacji, ale Zygmunt uznał szantaż wobec bratanka za niemoralny i z odrazą odrzucił sugestie żony. Nie pomogło to jednak Ludwikowi, który w sierpniu 1526 r. zginął w bitwie pod Mohaczem.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 9/2013
Artykuł został opublikowany w 9/2013 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • aras39@tlen.pl IP
    Zgadzam się w pełni z autorem.
    Najbardziej żałuję że Bonie nie udało się przeforsować likwidacji państwa krzyżackiego. Sentyment Zygmunta srogo się na nas zemścił w przyszłości....
    Dodaj odpowiedź 5 0
      Odpowiedzi: 0

    Więcej historii