I wojna światowaSzaleńczo odważni Włosi w „żywych torpedach”

Szaleńczo odważni Włosi w „żywych torpedach”

Junio Valerio Borghese, dowódca X flotylli MAS w lutym 1944 r.
Junio Valerio Borghese, dowódca X flotylli MAS w lutym 1944 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 2
Stanowili elitę Regia Marina. Dzięki awangardowej technice i świetnemu wyszkoleniu potrafili zadać alianckiej marynarce duże straty. Ich akcji nie powstydziliby się komandosi z Navy Seals.

Skonstruowanie w 1866 w Fiume pierwowzoru nowoczesnej torpedy, stanowi początek nowej gałęzi broni zdolnych niszczyć okręty przeciwnika. Z rozwojem potężnych opancerzonych okrętów wprost proporcjonalnie wzrastało zainteresowanie tanimi środkami ich neutralizacji. Liderami na tym polu byli Austriacy oraz Włosi, których marzenia o dominacji morskiej pokrywały się maksymalnie z granicami basenu Morza Śródziemnomorskiego. O ile Austriacy postawili na rozwój tradycyjnych torped, które po dotarciu do celu powodują wybuch, mający na celu poważne uszkodzenie lub zatopienie okrętu przez wodę wlewającą się na kolejne pokłady, o tyle Włosi byli o wiele bardziej nowatorscy.

Od Pijawki do Świni

Inicjatywa wyszła od majora inżyniera Raffaelo Rossettiego, który na własną rękę opracował zmodyfikowaną wersję standardowej włoskiej torpedy kalibru 450 mm. Miała długość 4,5 metra i rozwijała prędkość do czterech węzłów. Jej niezwykłość polegała na tym, że służyła do transportowania w półzanurzeniu dwóch płetwonurków oraz dwóch metalowych pojemników wypełnionych 170 kg materiału wybuchowego, wyposażonych w magnetyczne przyssawki. Mignatta, po polsku pijawka, została przetestowana bojowo pod koniec konfliktu. W nocy z 31 października na 1 listopada w głównej bazie marynarki wojennej Austro- Węgier w Poli zatopiono dumę tamtejszej floty, pancernik „Viribus Unitis”. Mimo panującego już rozprężenia u przeciwnika i stopnia zrewoltowania załóg, udowodniło to skuteczność nietypowej broni. W międzywojniu Włochy kontynuowały prace nad „żywymi torpedami”, których właściwy debiut bojowy miał nadejść już wkrótce.

Dwadzieścia lat później dawni sojusznicy stanęli po przeciwnych stronach barykady. 10 czerwca 1940 Mussolini ogłosił, że Królestwo Włoch jest w stanie wojny z Francją i Anglią. Rozpoczęły się walki w Alpach, do ataku w stronę Aleksandrii ruszyła z włoskiej wówczas Libii armia marszałka Grazianiego. Jednak do najbardziej spektakularnych starć dochodziło na morzu. Dzięki szybkim postępom Niemców, zwieńczonych rozejmem w Compagne i utworzeniem Francji Vichy, której podporządkowała się francuska Marine Nationale, walka ta była toczona między włoską Regia Marina i brytyjską Flotą Śródziemnomorską. Siły te można uznać liczebnie za porównywalne, jednak obie strony dysponowały atutami, z których to brytyjskie stały się przeważające. Anglicy wypracowali skuteczny system współdziałania lotnictwa z marynarką, większość ich okrętów posiadała radar pozwalający na prowadzenie dokładniejszego ostrzału oraz umożliwiający walkę nocą. Ponadto dzięki złamaniu Enigmy (przy udziale polskich matematyków), Brytyjczycy z wyprzedzeniem znali każdy ruch wroga.

Włosi teoretycznie posiadali parasol ochronny samolotów startujących z baz w południowych Włoszech, Sardynii oraz Libii, jednak słaby system wymiany informacji powodował brak wsparcia lotniczego w czasie walk marynarki i notoryczne nieinformowanie sił morskich o wykrytych z powietrza okrętach wroga. Włosi byli w tym czasie w trakcie wodowania pancerników klasy Vittorio Veneto, deklasujących angielskich przeciwników w tej kategorii okrętów.

Pierwsze starcia były wyrównane i nie przyniosły decydującego rozstrzygnięcia żadnej ze stron. Dopiero słynny brytyjski rajd na Tarent, w wyniku którego wyłączono z działań trzy włoskie pancerniki, w tym jeden trwale, doprowadził do uzyskania przez Anglików czasowej przewagi na Morzu Śródziemnym. Włosi, jednocześnie dotknięci i porażeni tak skutecznym atakiem na jedną głównych baz Regia Marina, zdecydowali się na akcję odwetową. Zemsty miała dokonać X flotylla MAS, wykorzystując nowe „żywe torpedy” typu Maiale.

Maiale, po polsku Świnia, a oficjalnie SLC, czyli torpeda wolnobieżna, była opracowaną pod koniec lat 30. wersją rozwojową Mignatty. Była to zmodyfikowana standardowa torpeda kal. 533 mm o zwiększonej, w stosunku do poprzedniczki, prędkości. Na uzbrojenie składała się odczepiana głowica bojowa, zawierająca 230, a w późniejszym okresie 260 kg trotylu. Ponadto płetwonurkowie dysponowali ważącymi 4,5 kg minami sabotażowymi. Prześmiewczą nazwę torpeda zawdzięcza szkolonym do jej użycia płetwonurkom, zwanym saperami szturmowymi, którzy narzekali, że „podróżuje się na niej równie wygodnie, co na świni”. Niemniej, wartość tej niekonwencjonalnej broni wkrótce została potwierdzona.

Pierwsze sukcesy

Pierwszą akcją ludzi gamma (od włoskiego guastatori- saperów szturmowych) był atak na bazę Royal Navy na Gibraltarze we wrześniu 1941. Po opuszczeniu transportującego ich okrętu podwodnego, płetwonurkowie zauważyli brak okrętów wojennych. W porcie kotwiczyły jedynie dwa tankowce oraz statek przewożący amunicję. Niezrażeni, przystąpili do wykonania zadania. Efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. Sześciu mężczyzn w ciągu jednej nocy zatopiło statki o tonażu przekraczającym 30 tys. ton w najpilniej strzeżonej bazie marynarki na świecie. Wszyscy saperzy nie tylko przeżyli akcję, ale również przedostali się do Hiszpanii, by wkrótce powrócić do służby. Wkrótce potem, by zrekompensować straty poniesione w ataku na Tarent, podjęto decyzję o ataku na bazę Royal Navy w Aleksandrii.

Dowodzący X flotyllą kapitan ks. Borghese wraz z pozostałymi pięcioma członkami oddziału został pożegnany przez samego Duce. Akcja rozpoczęła się w godzinach porannych 19 grudnia 1941 roku. Port w Aleksandrii był otoczony licznymi polami minowymi, same zaś wejście do portu było otoczone stalowymi sieciami przeciwtorpedowymi.

Do Włochów uśmiechnęło się jednak szczęście. Przed kilkoma dniami przejęto na brytyjskim niszczycielu plany rozmieszczenia pól minowych. Wciąż pozostawał problem stalowych sieci. Saperzy byli wyposażeni w nożyce do cięcia drutu, jednak zbyt długie przebywanie w jednym miejscu zwiększało ryzyko wykrycia. Z „pomocą” przyszły im alianckie niszczyciele, wpływające do portu, za którymi wpłynęły równie trzy Maiale. Po krótkiej naradzie, każda z jednostek odpłynęła do swojego celu.

Najwięcej problemów z wykonaniem zadania miał porucznik Luigi de la Penne. Rozdarł on swój kombinezon, w związku z czym niewprawnie sterując zesztywniałymi rękami, uderzył o kadłub pancernika HMS „Valiant” i zanurkował na 15 m, nim odzyskał panowanie nad sytuacją. W tym czasie, by nie utonąć, pił morską wodę, która dostawała się przez rozszczelnioną maskę. Wkrótce po założeniu ładunków obaj płetwonurkowie zostali schwytani. Porucznik uprzedził dowodzącego „Valiantem” o konieczności opuszczenia okrętu, nie podając jednocześnie więcej szczegółów. Wraz z towarzyszem został zamknięty na dolnym pokładzie. Wkrótce nastąpiła detonacja. Obaj Włosi przeżyli, jednak wkrótce ponownie dostali się do niewoli.

W porcie rozpętało się pandemonium. Obok „Valianta”, wkrótce tonął również pancernik HMS „Queen Elizabeth”. Ponadto ludzie gamma wywołali eksplozję zacumowanego w pobliżu tankowca, której siła uszkodziła znajdujący się obok niszczyciel. W ciągu 15 minut, za cenę sześciu ludzi wziętych do niewoli, wyeliminowano na długo z walki lub zatopiono cztery wrogie okręty w silnie strzeżonej bazie.

Epilog

Ludzie Borghese w nadciągających miesiącach zmierzyli się również z sowiecką Flotą Czarnomorską uniemożliwiając jej skuteczne dostarczanie uzupełnień i zaopatrzenia do obleganego Symferopolu i Sewastopola. Wraz z rozwojem radarów oraz sonarów, skuteczność działań Maiale systematycznie spadała. Po 1942 r. postawiono przede wszystkim na szybkie, dobrze uzbrojone łodzie motorowe lub ich archaiczną, przywodzącą na myśl brandera, wybuchową odmianę. Wraz z kapitulacją Królestwa Włoch i powstaniem Włoskiej Republiki Socjalnej, X flotylla MAS została pozbawiona większości sprzętu przejętego przez aliantów i rząd Badogliego. Została spieszona i użyta jako doborowa jednostka piechoty, walcząca przede wszystkim z włoskimi komunistami i partyzantami Tity na granicy jugosłowiańskiej. Złożyli broń jako jedni z ostatnich.

 2
  • marek IP
    I nie zapomnijmy o tym, co zrobili po wojnie. Wysadzili radziecki, ex-włoski pancernik, który ZSRR dostał jak reparacje wojenne.
    Dodaj odpowiedź 2 1
      Odpowiedzi: 0
    • Jarek IP
      Fakt,to jedna z najskuteczniejszych wloskich jednostek , jednak co do tej szalenczej odwagi to mala przesada. Zauwazcie jak niewielkie straty poniesli. Szansa na przezycie akcji byla calkiem spora jak widac. Szalencem to trzeba bylo byc by zaciagnaciac sie na nie mieckiego Ubota. Na okolo 40 tys marynarzy zginelo 30 tys. Znaczy ze mielismy tylko 25% szans na przezycie.
      Dodaj odpowiedź 4 0
        Odpowiedzi: 0

      Więcej historii