PRLZapiski „kata Polski”. Wstrząsające świadectwo sowieckiego zbrodniarza

Zapiski „kata Polski”. Wstrząsające świadectwo sowieckiego zbrodniarza

Dodano 4

Z pewnym zdziwieniem odnotowuje na przykład, że któregoś dnia, jesienią 1941 r., został wezwany do Stalina, a tam w poczekalni minął się z… Leopoldem Okulickim. Po zwolnieniu z Łubianki jego były jeniec został generałem brygady i szefem sztabu armii polskiej, której dowódcą został inny, też kiedyś aresztowany przez Sierowa, gen. Władysław Anders. W tym miejscu dodaje, że dopiero później dowiedział się o „[…] operacji »Katyń«, gdzie przeprowadzona została wobec Polaków akcja specjalna […]”.

Polacy, chociaż nie tylko nimi zajmował się Sierow podczas wojny, pojawiają się na stronach notatek wielokrotnie. W pamiętnikach opisuje np. to, jakimi sposobami NKWD-ziści zwalczali w 1944 r. polskie podziemie na Lubelszczyźnie, podległe „reakcyjnemu polskiemu rządowi londyńskiemu”. W tym jak, poprzez coraz skuteczniejsze prowokacje, aresztowano szefów poszczególnych struktur, a także jak udało mu się osobiście rozprawić z oficerami Okręgu Wileńskiego AK.

Pojmanie „Wilka”

Pretekstem do nawiązania kontaktów z dowódcą okręgu, gen. „Wilkiem” (płk. Aleksandrem Krzyżanowskim), była dla Sierowa oferta „wspólnej walki z Niemcami” po zajęciu Wilna przez Armię Czerwoną. Od początku wiedział, że Armia Czerwona nigdy nie miała takiego zamiaru, a negocjacje z Polakami miały służyć wyłącznie zlikwidowaniu oddziałów AK na Wileńszczyźnie. Z Sierowem współdziałał wtedy osławiony, najmłodszy sowiecki gen. Iwan Czerniachowski, który w imieniu dowództwa frontu zaprosił „Wilka” do willi pod Wilnem. Rozmowę z trzema przybyłymi Polakami prowadził głównie Sierow. Nakłonił on „Wilka”, by ten zgodził się dokonać wraz z nim przeglądu kadry oficerskiej, żeby móc „zameldować sowieckiemu naczelnemu dowództwu o ich faktycznej zdolności bojowej”. „Wilk” wysłał adiutanta do swojego sztabu z rozkazem zbiórki oficerów.

Krótko po tym, w ożywionej dyskusji, Polacy odmówili Sierowowi natychmiastowego skierowania oddziałów AK na front, czego zresztą ten się spodziewał. Dlatego wstał i krzyknął do nich: „Skoro zachowujecie się w taki sposób i nie chcecie walczyć u boku Armii Czerwonej, to ja was aresztuję!”. Po krótkiej szamotaninie, w której o mało nie został zastrzelony, Sierow rozkazał zamknąć Polaków w oddzielnych pokojach. Sam wraz z 30 NKWD-zistami w dwóch ciężarówkach wyjechali do sztabu AK na „przegląd” kadry oficerskiej. Najpierw spokojnie wszedł między szeregi oficerów, a potem oznajmił, że ich oddziały zostają rozformowane i że mają oddać broń. W tym czasie jego ludzie błyskawicznie wyszli z ukrycia, celując w polskich oficerów.

Z Bierutem i Gomułką przeszliśmy po lodzie na drugi brzeg Wisły [...] ujrzeliśmy ślady bestialstw, jakich dopuścili się Niemcy wobec Polaków. […] Ten fakt raz jeszcze potwierdza, że polskie organizacje podziemne – Armia Krajowa, PPS (Polska Partia Socjalistyczna) i inne organizacje reakcyjne, kierowane przez emigracyjny rząd londyński, nie chciały współdziałać z Armią Czerwoną i w rezultacie poniosły ogromne straty, nie odnosząc żadnego sukcesu” – pisze Sierow w styczniu 1945 r., kiedy wielokrotnie poucza najważniejszych członków rządu lubelskiego. I stwierdza, że ci „[…] pojęli wreszcie, że na terenie województwa warszawskiego działa podziemny »rząd polski«. I odczuli to teraz z powodu licznych wystąpień »akowców«”.

Po paru tygodniachSierow otrzymuje telegram, w którym Stalin kategorycznie żąda zdecydowanych działań przeciw emigracyjnemu rządowi londyńskiemu i poszczególnym jego ministrom, „[…] którzy wraz ze swymi ludźmi nielegalnie rozlokowali się w pobliżu Warszawy i prowadzą kontrrewolucyjną robotę”. Sierow twierdzi, że Stalin tak zareagował na skargę, z jaką zwrócili się do niego Bierut, Gomułka i Osóbka-Morawski. I że telegram oznaczał wyraźne niezadowolenie wodza z działań sowieckich służb w Polsce. Dla niego osobiście była to nagana. Dlatego zwielokrotnił wysiłki w zwalczaniu antysowieckiego podziemia.

Obława na „Niedźwiadka”

Kilka stronic we wspomnieniach zajmuje opis trwającej w lutym i marcu 1945 r. obławy, a następnie aresztowania gen. Okulickiego i innych przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. Sierow opowiada, jak usilnie jego ludzie poszukiwali „kanału kontaktowego” z Okulickim. Udało się to dopiero, nie bez wielokrotnych podchodów i wiarołomnych obietnic, za pośrednictwem kochanki byłego adiutanta generała. Opisuje też, jak wykorzystując ów kontakt, przekonywali delegata Rządu na Kraj, wicepremiera Jana Stanisława Jankowskiego, do spotkania z przedstawicielem dowództwa frontu, gen. „Iwanowem”. Sierow posługiwał się takim pseudonimem, obawiając się, że przyszłe ofiary mogą rozpoznać go po prawdziwym nazwisku.

Także on nie był skory do działań w pełni samodzielnych. Wolał w akcjach o szczególnym znaczeniu zabezpieczyć się, oczekując odgórnych decyzji. Oto np. gdy zameldował Moskwie, że po żmudnych negocjacjach ma spotkać się z Okulickim w lesie, natychmiastową reakcją był telefon (przypuszczalnie od Ławrentija Berii), w którym został zrugany, że dał się „akowcom” wywieść w pole i że zachowuje się jak „naiwny chłopczyk”. W ciągu 24 godzin miał przedstawić całkiem nowy plan operacji. I to zrobił.

Czytaj także:
Koszmar w kopalni soli. Zapomniana sowiecka zbrodnia na Polakach

Nowe negocjacje doprowadziły do zgody Okulickiego na wcześniejsze osobiste spotkanie z gen. „Iwanowem” w Warszawie, a następnie wyjazd obu generałów na spotkanie z pozostałymi przedstawicielami Polskiego Państwa Podziemnego. Okulickiego, po stawieniu się pod wskazany mu adres, umieszczono w pokoju, żeby poczekał na gen. „Iwanowa”. Sierow o tym, że ostatni komendant AK znajduje się w jego rękach, natychmiast zameldował telefonicznie Berii. Ten jednak zażądał, żeby Sierow osobiście upewnił się, że to Okulicki. Dlatego do pokoju, w którym znajdował się Okulicki, wszedł Sierow z zabandażowanym jednym okiem, przebrany za hydraulika, który miał „coś naprawić”. Okulicki nie zwrócił na niego uwagi. A Sierow miał już pewność i wysłał radiogram do Moskwy. Dopiero po tym, już w zwykłym ubraniu, spotkał się z Okulickim. Ten, już pozbawiony swoich wiecznych piór, rozmawiał z nim „dość spokojnie” pół godziny. Potem Sierow wyszedł, rozkazując dwóm NKWD-zistom, by nie spuszczali oka z generała również w nocy. Rano dowiedział się od nich, że Okulicki nie tknął jedzenia i nie spał, tylko powtarzał ciągle: „Jak głupio dałem się złapać!”.

Przed godz. 10 razem z Okulickim pojechał na lotnisko, dokąd przywiezieni zostali inni przedstawiciele Polskiego Państwa Podziemnego. Samolot z Moskwy już czekał.

W pierwszych dniach kwietnia, przed rozpoczęciem bitwy o Berlin, Sierow został wezwany z frontu do Moskwy. Stalin rozmawiał tylko z nim m.in. o sytuacji w Polsce, a także o liście, który otrzymał od Churchilla. Brytyjski premier upomniał się w nim o 15 Polaków aresztowanych przez dowództwo frontu i żądał ich uwolnienia i włączenia w skład polskiego rządu. Z pewną satysfakcją Sierow odnotowuje w pamiętnikach, że odpowiadając Churchillowi, Stalin oparł się na jego opinii: „Po pierwsze aresztowanych zostało 16, a nie 15 Polaków […]. Po drugie oskarżeni zostali o dokonywanie aktów dywersji na tyłach Armii Czerwonej […]. Za to zostaną przekazani Sądowi Najwyższemu”.

IWAN SIEROW

(1905–1990)

Od 1939 r. wysoki funkcjonariusz, a następnie kluczowa postać sowieckich służb specjalnych, pierwszy szef KGB, potem GRU. Przez rosyjskich historyków z Memoriału nazwany „stalinowskim katem Polski”. To on podstępnie aresztował kierownictwo Polskiego Państwa Podziemnego, doprowadzając do moskiewskiego procesu szesnastu. Wcześniej organizował wywózki Polaków z terenów zagarniętych przez ZSRS. Kierował represjami wymierzonymi najpierw w ZWZ, a potem AK. Przygotowywał zbrodnię katyńską. W 1944 r. w perfidny sposób rozprawił się z żołnierzami i oficerami Okręgu Wileńskiego AK. Jako główny „doradca” NKWD w polskim Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (1945) był jego faktycznym szefem. Poza Polską „wsławił się” m.in. organizowaniem deportacji za Ural mieszkańców państw bałtyckich, Czeczeńców, Inguszów, Tatarów krymskich. Po kapitulacji Niemiec był faktycznym namiestnikiem sowieckiej strefy okupacyjnej. W 1956 r. krwawo stłumił powstanie węgierskie.

------

Иван Серов. Записки из чемодана, Москва издательство «Просвещение»,
проект Александра Хинштейна, 2016
Iwan Sierow, „Notatki z walizki”, Proswieszczenije,
projekt Aleksandra Hinsztejna, Moskwa 2016

-----------

Wraz z redakcją „Historii Do Rzeczy” dziękuję panu dr. Piotrowi Romanowowi z Moskwy za egzemplarz omawianej książki.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 10/2016
Artykuł został opublikowany w 10/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 4
  • Andreas IP
    Te pamiętniki to naprawdę pisane dekadę temu czy reżyserowane dziś? Przynajmniej pisane pod publikę... Ciekawe... Pan gęn był Ukraińcem _? Chruszczow również? Widać po wielkim głodzie na Ukrainie zostały same rodzynki.
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Na pohybel Stolzmanom IP
      Usteczka Leszka Millera. Cynizm ten sam. Wspólne, plugawe korzenie tej samej czerwonej bandy.
      Dodaj odpowiedź 15 1
        Odpowiedzi: 0
      • Porucznik Borewitch IP
        Co tu niby wstrzasajacego ?
        Dodaj odpowiedź 5 12
          Odpowiedzi: 1