PRLW czasach PRL byli namiastką wolnej Polski. Prawda o nich daleka jest jednak od sielanki

W czasach PRL byli namiastką wolnej Polski. Prawda o nich daleka jest jednak od sielanki

Dodano 1

August Zaleski, wieloletni dyplomata, szef MSZ w latach 1926–1932 i 1939–1941, nie poprzestał na jednej siedmioletniej kadencji. W 1954 r. przedłużył bezterminowo swoje rządy, co doprowadziło do głębokiego pęknięcia w obozie władz emigracyjnych. Prezydent cieszył się poparciem mniejszości, większość natomiast wspierała Radę Trzech, kolegialny niekonstytucyjny ośrodek władzy konkurencyjny wobec prezydenckiego, w którego skład wchodzili: Władysław Anders, Tomasz Arciszewski i Edward Raczyński.

Prezydentura Augusta Zaleskiego to cała era w rządach emigracyjnych – sprawował on tę funkcję przez 25 lat aż do swojej śmierci w 1972 r. Po jego śmierci Rada Trzech zakończyła swoją działalność, uznając za prezydenta wskazanego przez Augusta Zaleskiego na swojego następcę Stanisława Ostrowskiego.

Trwający blisko dwie dekady konflikt dwóch głów państwa dał świetną pożywkę dla propagandy PRL, do samego końca ostro atakującej władze emigracyjne.

W walce z rządem na uchodźstwie niewątpliwie największym zwycięstwem PRL był doskonale nagłośniony powrót do kraju słynnego konserwatywnego pisarza i publicysty Stanisława Cata-Mackiewicza, do którego doszło w czerwcu 1956 r. Mackiewicz był niezwykle cenną zdobyczą dla polskich komunistów – do niedawna pełnił przecież funkcję premiera Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie.

Czytaj także:
„Ostatni z niekoronowanych królów Polski”. II RP była jego dzieckiem

Jednym z powodów stojących za tą decyzją była nędza, w jakiej żył Mackiewicz. Nie było to zresztą nic niezwykłego w tamtych warunkach – Mackiewiczowi, tak jak wielu innym emigrantom z Polski, trudno było się odnaleźć w emigracyjnej rzeczywistości. Od 1949 r. zaczął sondować u władz PRL, na jakich warunkach mógłby wrócić do kraju. „[...] stopień desperacji i nędzy materialnej Mackiewicza jest wielki, a jego chęć powrotu do kraju poważna” – w ten sposób scharakteryzowany został Mackiewicz w 1949 r. w notatce londyńskiej rezydentury wywiadu Polski Ludowej. Jego ostatni artykuł opublikowany na emigracji nosi wszystko mówiący tytuł: „Tu nie ma nadziei”.

W oświadczeniu napisanym trzy dni przed wyjazdem słynny konserwatysta przekonywał czytelników: „Dziś nie możemy liczyć na chęć państw zachodnich wyłączenia kraju polskiego z systemu państw prosowieckich. [...] Nie możemy narażać bytu narodu polskiego dla polityki mirażowej. Chcę także wierzyć, że zapowiadana w Kraju liberalizacja stosunków będzie trwała i przyniesie naszemu krajowi ulgę, o ile nie będzie zerwana przez jakąś nieobliczalną prowokację. W tych warunkach zdecydowałem się na powrót do Kraju”.

Jego powrót był z punktu widzenia władz PRL trudny do przecenienia. Były premier emigracyjnego rządu w niedługim czasie wydał książkę „Londyniszcze”, w której przedstawił niezwykle krytyczny obraz „polskiego Londynu”. Władze emigracyjne uznały kontakty Mackiewicza z PRL i jego powrót do kraju za zdradę interesów Polski.

Mimo głośnych, często wręcz gorszących sporów, jakie targały przez lata polskimi władzami emigracyjnymi, ten pomost między II a III RP nie stracił w pamięci zbiorowej Polaków swojego prestiżu. Najlepiej świadczą o tym uroczyste kolejne rocznice przekazania insygniów władzy II RP.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 9/2016
Artykuł został opublikowany w 9/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • SpokoGostek IP
    Powiedzmy sobie szczere: w PRL nikt się tymi "władzami" nie przejmował a już najmniej społeczeństwo. Cały "dorobek legislacyjny" tych "władz" trafił tam gdzie jego miejsce-do muzeum. Tylko pan Kaczorowski załapał się na emeryturę prezydencką bo w odpowiednim czasie przekazał Lechowi kilka muzealnych fantów. Jego konkurent pan Nowina-Sokolniki tyle szczęścia nie miał choć w swoim czasie nadawał "odznaczenia" i "ordery" min ministrem został prałat Jankowski.
    Dodaj odpowiedź 8 1
      Odpowiedzi: 0