PRL„Przydałoby się panu wpie…, panie Jedynak”

„Przydałoby się panu wpie…, panie Jedynak”

Tekst Tadeusza Jedynaka w
Tekst Tadeusza Jedynaka w "Górniku Polskim"
Dodano 7
Od gen. Władysława Pożogi Tadeusz Jedynak dostał propozycję: „Panie Jedynak, za pięć minut pan stąd wyjdzie. Jest tylko jeden warunek, wystąpi pan w telewizji”.

Sebastian Reńca

„Rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych informuje, że 17 bm. Służba Bezpieczeństwa MSW ujęła Tadeusza Jedynaka, członka tzw. Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ »Solidarność«. Tadeusz Jedynak ukrywał się od czerwca 1983 r. prowadząc nielegalną antypaństwową działalność. W przeszłości był wiceprzewodniczącym Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego i członkiem Komisji Krajowej byłego NSZZ „Solidarność” – można było przeczytać w czwartek 20 czerwca 1985 r. na drugiej stronie „Trybuny Robotniczej”.


Trzy dni wcześniej - 17 czerwca 1985 r. Tadeusz Jedynak został zatrzymany w stolicy. Służba Bezpieczeństwa namierzyła jego warszawską łączniczkę, która zwróciła na siebie uwagę kolportując podziemnego „Górnika Polskiego”.


Poszukiwany

W nocy z soboty na niedzielę 12 na 13 grudnia 1981 r. Tadeusz Jedynak wracał pociągiem z Gdańska wraz z innymi działaczami śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”. wszyscy zostali zatrzymani wkrótce po wyjściu z pociągu na dworcu w Katowicach.

Czytaj także:
Szukamy najciekawszych wspomnień ze stanu wojennego

- Zeszliśmy z peronu do przejścia podziemnego. Naprzeciw nas pojawiła się ok. dwudziestoosobowa grupa mężczyzn, która szła wprost na nas. Już wiedziałem, że będzie „ciekawie” – wspominał niedawno Andrzej Rozpłochowski w wywiadzie dla „Muzeum Wspomnień”.

Tadeusz Jedynak oraz inni zatrzymani byli prowadzeni podziemnym dworcowym tunelem.

- Szarpnąłem się, więc ten, który mnie prowadził przystawił mi pistolet do boku i mówi: „Nie podskakuj, jesteś aresztowany”. Niedaleko od nas stała grupa ludzi ubranych jak narciarze. Zacząłem do nich krzyczeć: „Ludzie! »Solidarność« zamykają!”. Od razu usłyszałem: „Zamknij mordę”, a „narciarze” obrócili się, jakby się nic nie działo. Później, jak siedziałem w areszcie komendy wojewódzkiej w Katowicach, to pod celę wrzucili chłopaka, który również spotkał „narciarzy”. Jak uciekał milicji, to ci „narciarze” otoczyli go i zwinęli – wspominał Tadeusz Jedynak.

Działacz „Solidarności”, tak jak inni, trafił do kolejnych ośrodków internowania. Zwolniono go tuż przed świętami Bożego Narodzenia 1982 r., a już pół roku później Tadeusz Jedynak zszedł do „podziemia” i zaczął się ukrywać, będąc przewodniczącym RKW Regionu Śląsko-Dąbrowskiego oraz członkiem TKK. Na pół roku zniknął ze Śląska, a kontakt z regionem miał jedynie przez łączniczkę.

- W różnych miejscach człowiek się ukrywał. Zasada była taka, żeby nie siedzieć dłużej w jednym miejscu niż dwa, trzy tygodnie. Ale po kraju też się przecież jeździło. Miałem „lewy” dowód osobisty. Oczywiście człowiek był trochę ucharakteryzowany: włosy przefarbowano na rudo, pieprzyk, okulary. Trudno było mnie rozpoznać. Kiedyś miałem spotkanie z córką i żoną w Warszawie. Ucharakteryzowany szedłem naprzeciwko nich, a one nie zwróciły na mnie uwagi – opowiadał Tadeusz Jedynak.

Za działaczem „Solidarności” rozesłano list gończy, w którym szczegółowo opisano jego rysopis: wzrost - średni, 174 cm; postać - krępy; włosy - ciemny blond; twarz - owalna; oczy - szare, brwi proste; nos - średni, gruby, prosty; uszy - średnie przylegające; wargi - średnie, cienkie.

Esbecja obserwowała warszawskie mieszkanie, do którego Tadeusz Jedynak przyszedł w poniedziałek 17 czerwca 1985 r. Zjadł śniadanie i postanowił się zdrzemnąć.

- W tym momencie wywalili drzwi i wpadli. Tak zostałem aresztowany. Potem dowiedziałem się, że do syna pani, u której miałem się ukrywać, zadzwonił jakiś esbek czy milicjant i powiedział mu, że u jego mamy zatrzymano kogoś z „Solidarności”. Ten człowiek miał warsztat samochodowy przy Grzybowskiej i różni ludzie naprawiali u niego auta, również aktor Kazimierz Kaczor, któremu szybko przekazał informację o mojej wpadce – opowiadał Tadeusz Jedynak. - Esbecy pojechali do gdańskiego mieszkania, w którym byłem zameldowany w fałszywym dowodzie osobistym. Ja siedziałem skuty z rękoma do tyłu. Rozkuwali mnie tylko gdy chciałem iść do ubikacji. Wtedy jeden esbek mi powiedział: „No, panie Jedynak, kiedyś to przydałoby się panu wpie…”. Zawsze byłem sportowcem. Wywinąłem sobie skute ręce z tyłu do przodu i stojąc przy oknie, chwyciłem krzesło. „To podejdź do mnie” - powiedziałem. Nie podszedł, powiedział, że tego nie zrobi, bo Wolna Europa znowu krzyczałaby o katowaniu ludzi. Wtedy pomyślałem, że tutaj nikt mnie bić nie będzie”.

Za to od gen. Władysława Pożogi Tadeusz Jedynak dostał propozycję: „Panie Jedynak, za pięć minut pan stąd wyjdzie. Jest tylko jeden warunek, wystąpi pan w telewizji”.

- Za dwa dni miałem się spotkać ze Zbigniewem Bujakiem i pomyślałem, że mogę go ostrzec, by nie wpadł w „kocioł”. Powiedziałem Pożodze, że najpierw muszę porozmawiać z żoną. Wysłali po nią samochód na Śląsk. Wprowadzają żonę, Pożoga mówi: „Pani Jedynak, pani mąż za moment może być wolny pod warunkiem, że spełni nasze warunki”. Wtedy ja się odezwałem: „Marysia, choćby mnie te sk…ny mieli powiesić, to słowa im nie powiem”. Na co moja żona spokojnie ich pyta: „Mogę dać mężowi kanapki?

W więzieniu

Maria Jedynak wróciła na Śląsk a jej mąż pod celę, w której już siedział inny człowiek, członek PZPR, skazany m.in. za przemyt, mający pewne względy u „klawiszy”. Człowiek ten w odróżnieniu od innych więźniów mógł cały czas trzymać w celi nożyczki oraz maszynkę do golenia. Tadeusz Jedynak ogolił sobie głowę na „zero”.

- Wzięli mnie na przesłuchanie. Siedzę sobie, a do pokoju zagląda jakiś facet. Zajrzał i wyszedł. Drugi facet zajrzał i wyszedł. Za moment słyszę: „Kto, ku…a, kazał go ostrzyc?!”. Zrobiła się z tego straszna awantura, ponieważ panuje taka zasada, że jak się kogoś zatrzymuje, to bez żadnej zmiany muszą go obfotografować. A tu zamknęli faceta z włosami, a jest łysy – opowiadał działacz „Solidarności”. – Na Rakowieckiej przyjąłem taką zasadę, że przez cały okres, jak tam siedziałem, to ani słowem się do nich nie odezwałem na przesłuchaniach. Co prawda miałem zarzut szpiegostwa, za który groziła kara śmierci, ale zdawałem sobie sprawę, że nie dostanę KS. Pozostawało tylko pytanie, jak długo człowiek będzie siedział i jaki wyrok dostanie. Byłem przygotowany na to, że kilka lat mogę posiedzieć. Skończyło się tak, że była ogólnopolska amnestia i wtedy mnie wypuścili.

Sierpień 1988

11 września 1986 roku Tadeusz Jedynak został zwolniony z więzienia na mocy amnestii. W tym samym miesiącu wszedł w skład jawnej Tymczasowej Rady „Solidarności”, a 7 października do Tymczasowej Rady „Solidarności” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. Był wielokrotnie zatrzymywany i skazywany na grzywny przez kolegium do spraw wykroczeń. W lutym 1988 roku uczestniczył w zgromadzeniu działaczy „Solidarności” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego w Łączy. Pół roku później wyjechał do Australii zaproszony przez tamtejsze władze.

- Kiedy w 1988 roku w Polsce zaczęły się strajki, najpierw stanął Gdańsk, później kopalnia „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu, w Australii zrobiono ze mną wywiad dotyczący przyszłości Polski. Powiedziałem wtedy, że jak wrócę do kraju, będziemy mieli wolną Polskę, a komunizm padnie – wspominał Tadeusz Jedynak.

Jednak wrócił wcześniej, jeszcze zdążył na strajk w Jastrzębiu Zdroju. W filmie dokumentalnym Andrzeja Piekutowskiego „Górnicy ‘88” widać Tadeusza Jedynaka, jak przemawia do strajkujących górników z kopalni „Manifest Lipcowy”.

- Jeżeli postulat o przywrócenie „Solidarności” jest postulatem politycznym, to ja bym chciał, żeby tak trzy razy sobie krzyknąć: „Solidarność żyje!”, „Solidarność żyje!”, „Solidarność żyje!”. I proszę państwa, tak do końca trzymamy się, dopóki nie pozwolą nam normalnie funkcjonować – nam, czyli Niezależnemu Samorządnemu Związkowi „Solidarność”. Dziękuję!”

Tadeusz Jedynak zmarł 31 maja 2017 r. Miał 68 lat.

Autor jest pracownikiem Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności, które prowadzi m.in. projekt notacyjny ze świadkami historii. Wywiady z Tadeuszem Jedynakiem zostały przeprowadzone w 2014 r. i są dostępne na stronie http://scwis.pl/relacje-swiadkow

Zapraszamy do przesyłania wspomnień ze stanu wojennego. Najciekawsze teksty i zdjęcia opublikujemy w naszym portalu. Wspomnienia można przesyłać na adres: muzeumwspomnien@superhistoria.pl.

 7
  • hihot.md IP
    "Od Gis, od gitary. I w miejsce słów "Tadeusz Jedynak" dajemy "Jarosław Kaczyński". Uwaga!
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Juras IP
      Wieczna chwala uczciwym , pochybel zdrajcom !!!
      Dodaj odpowiedź 1 0
        Odpowiedzi: 0
      • Jshktl IP
        I co z tego. Kim byli donosiciele i jego oprawcy imiona nazwiska i do sądu.
        Dodaj odpowiedź 17 0
          Odpowiedzi: 0
        • jacki IP
          i właśnie tacy ludzie powinni być nazywani bohaterami a nie donosiciele czy tw boni a tak naprawdę to tylko w zarządzie regionu śląsko-dąbrowskim nie był zdrajców robotników i donosicieli do sb
          Dodaj odpowiedź 21 0
            Odpowiedzi: 0
          • Jajcarz IP
            Polecam wszystkim rewelacyjne arcydzieło historyczne o naszych bohaterach narodowych z okresu
            stanu wojennego autorstwa prof. Andrzeja Friszke pt. "Sprawa jedenastu", opartą wyłącznie na tekstach
            źródłowych ( głównie zachowanych materiałach z IPN i NSZZ Solidarność ).
            Wprawdzie nie ma w nim ani słowa o prokuratorze stanu wojennego Stanisławie Piotrowiczu,
            ani o Jarosławie Kaczyńskim, ale zdecydowanie warto przypomnieć sobie prawdę.
            Dodaj odpowiedź 2 19
              Odpowiedzi: 1
            • i chlal z kiszczakiem IP
              ludzie sie ukrywali ale BOLEK jak paw,sie poruszal.
              Dodaj odpowiedź 21 0
                Odpowiedzi: 0

              Więcej historii