PRL„30 srebrników” Jaruzelskiego, czyli zemsta podziemnych artystów za stan wojenny

„30 srebrników” Jaruzelskiego, czyli zemsta podziemnych artystów za stan wojenny

Wojciech Jaruzelski na znaczku podziemnej poczty.
Wojciech Jaruzelski na znaczku podziemnej poczty. / Źródło: Fot: archiwum Bernarda Bujwickiego.
Dodano
Władza miała do dyspozycji karabiny, czołgi i propagandowe media. Oni – kredki, farby i ołówki. Przybory plastyczne w rękach pomysłowych artystów okazały się jednak niezwykle silną bronią w walce z komuną.

Adam Gaafar

Pewnego styczniowego dnia 1982 roku słup ogłoszeniowy na jednej z paryskich ulic został przyozdobiony plakatem, który przywodził na myśl niemieckie ogłoszenia wywieszane w okupowanej Polsce. Tekst sporządzony w językach francuskim i polskim informował o internowaniu czternastu działaczy opozycji demokratycznej, wśród których znaleźli się między innymi: Lech Wałęsa, Jacek Kuroń i Adam Michnik.

Autor tego osobliwego „obwieszczenia” nawiązał w nim również do obraźliwego określenia Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, nadanego jej przez polskie społeczeństwo – WRON-y. Tak jak inni twórcy satyryczni, artysta zamieścił na swoim plakacie wizerunek czarnego ptaka, mającego kojarzyć się z tą pejoratywną nazwą. W omawianej wersji był to niewątpliwie jeden z najbardziej wymownych wizerunków wrony, jakiego używano wstanie wojennym.Wyglądem przypominała ona bowiem godło III Rzeszy – hitlerowskiego orła (gapę) dzierżącego w szponach wieniec z umieszczonym na środku hakenkreuzem.Sugestywna modyfikacja tego symbolu polegałana zastąpieniu swastyki gwiazdą komunistyczną. Twórca pokusił się także o opatrzenie swojego dzieła tragikomicznym zdaniem: „WRONa zwraca uwagę na fakt, że w razie ponownego nieposłuszeństwa rozkazom WRONy daleko większa ilość Polaków zostanie internowana”.

Sztuka przeciwko władzy

Satyra rysunkowa stanu wojennego przybierała rozmaite formy i była rozpowszechniana za pomocą wielu – nieraz bardzo oryginalnych – środków artystycznego przekazu. Rysunki pojawiały się najczęściej w prasie podziemnej, rzadziej – ze względu na dużą skalę ryzyka – na murach. Ich autorzy byli z reguły anonimowi, jednak w niektórych przypadkach charakterystyczna kreska od razu zdradzała tożsamość twórcy. Bez większych problemów można było rozpoznać chociażby prace Andrzeja Mleczki czy Andrzeja Krauzego.

Z jednej strony tworzono karykatury czołowych przedstawicieli władzy, z drugiej – reagowano humorem na aktualne wydarzenia w kraju. I tak na przykład odpowiedzią na rozważaną przez władzę karę banicji dla czołowych opozycjonistów był rysunek przedstawiający Wojciecha Jaruzelskiego i Jerzego Urbana jako „Papuasów na nowo odkrytej wyspie Banicji”.

W jaskrawy sposób krytykowano również ZOMO, sytuację gospodarczą w kraju i nachalną propagandę komunistyczną. Poza rysunkami w gazetach kolportowano prześmiewcze ulotki oraz karty, znaczki i stemple pocztowe. Ich produkcją zajmowały się rozmaite środowiska solidarnościowe oraz internowani. Znaczki wydawano często w postaci serii. Spośród nich największą popularnością cieszyły się smurfy z wizerunkiem Lenina w tle, „Poczet kacyków PRL” z karykaturami I sekretarzy KC PZPR czy „Zwierzyniec polski”. W ostatniej z nich poszczególnym zwierzętom nadano osobliwe nazwy: ubel domowy, OKON, ślepak (mucha będąca aluzją do Jaruzelskiego) zomol gnojarz. Nie zabrakło też oczywiście charakterystycznej wrony.

Satyryczne druki ulotne także były dziełem „Solidarności”. Wydawano je zazwyczaj przy okazji kolejnej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego oraz ostatnich akcji opozycjonistów. W powszechnym obiegu funkcjonowały przede wszystkim druki z rysunkiem dłoni wykonującejgest „victorii”. Reakcja rysowników była nieraz zdumiewająco szybka – w Toruniu pierwsze ulotki pojawiły się już po kilku godzinach od wprowadzenia stanu wojennego.

Wojna na plakaty

Zjawiskiem, które na stałe wpisało się w okres stanu wojennego, była toczona na froncie rysunkowym rywalizacja państwa z plastykami opozycyjnymi. Istotą tej specyficznej wojny ideologicznej stały się przede wszystkim plakaty. Na grafikach dystrybuowanych przez aparat władzy uderzano w członków KOR-u i NSZZ „Solidarność”, ale i Stany Zjednoczone, co miało być wyraźną sugestią, że za puste półki sklepowe odpowiada prezydent Ronald Reagan. Niechęć ekipy Jaruzelskiego do USA była w tym okresie tym większa, że po wprowadzeniu stanu wojennego Reagan nałożył na Polskę sankcje gospodarcze. Poza względami ideologicznymi Ameryka była wrogiem polskich władz również z tego powodu, że udzielała pomocy opozycjonistom.

Na propagandowych plakatach Reagan był często przedstawiany jako kowboj chcący zaszkodzić Polsce. Na rysunkach wymierzonych w opozycję demokratyczną podkreślano z kolei kreowaną przez władzę „barbarzyńską” naturę „Solidarności”, której członkowie mieli zagrażać bezpieczeństwu państwa i porządkowi publicznemu. Używany na tego typu plakatach zestaw haseł zawierał z reguły pejoratywne określenia typu: „anarchia”, „terroryści”, „zdrada”. Im ostrzejsza stawała się jednak prowadzona przez władzę kampania oczerniająca, tym bardziej wyrafinowany i absurdalny stawał się dowcip opozycyjnych artystów. Ogromną popularność w całej Polsce zyskał plakat wykonany w Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, na którym widniał czołg wkomponowany w znak „zakaz ruchu”.

Niekiedy działający w konspiracji plastycy przerabiali socrealistyczne dzieła przygotowane przez oficjalną propagandę. Najczęściej modyfikowany był popularny plakat ze sternikiem, stworzony w1968 r. na zamówienie Wydziału Propagandy Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Krakowie. W wersjach opozycyjnych artystów ów sternik pokazywał „gest Kozakiewicza” lub miał dwie lewe ręce.

Do rangi symbolu małego sabotażu urastała wspomniana już „nazistowska” WRON-a. Chcąc ośmieszyć władzę rysownicy nie ograniczali się wyłącznie do kolportowania własnych druków z tym znakiem. Orzeł z gwiazdą znalazł się także na stemplach, którymi szyderczo „przyozdabiano” plakaty urzędowe. Czasem wrona stylizowana w ten sposób posiadała czapkę i ciemne okulary, czym nawiązywała do postaci Jaruzelskiego. Siłą plakatów tworzonych przez opozycję był jednak nie tylko przekaz, ale również fakt, że w ich produkcję i rozpowszechnianie zaangażowała się Polonia. Poza opisanym już „ogłoszeniem” wywieszonym w Paryżu, bardzo przemawiająca była grafika wydana w 1981 roku przez Towarzystwo Nowozelandzkiego Czerwonego Krzyża i Stowarzyszenie Polaków w Nowej Zelandii, z wypisanym w języku angielskim hasłem: „Żywność dla Polski - potrzeba jest wielka i pilna!”.

Dolary dla komunistów

Inną ciekawą formę humoru rysunkowego stanowiła produkcja zabawnych banknotów stylizowanych na polskie i zagraniczne waluty. Jednym z najpopularniejszych nominałów była „zerodolarówka”, wyśmiewająca relacje pomiędzy ekipą Jaruzelskiego i USA. Na banknocie wypisano hasła: „only for communists”, „specjalna emisja z okazji 40 rocznicy rządów komunistycznych w Polsce” oraz „oto dolar tylko dla komunistów”. Na awersie umieszczono karykaturalny wizerunek Reagana wykonującego „gest Kozakiewicza”, na rewersie zaś – amerykańskiego orła wypinającego pośladki. W podobnym nurcie utrzymano banknot o nazwie „jeden zomol”. Przedstawiono na nim zomowca na wronie oraz opatrzono go tekstem: „Bilety Zomol-Banku są środkiem władzy i bezpieczeństwa nomenklatury PRL”. Na grafice znalazła się ponadto data wprowadzenia stanu wojennego w Polsce (1981 12.13 – oryginalny zapis występujący na banknocie) oraz informacja, że cena umowna „jednego zomola” wynosi 200 złotych.

Sporą popularnością cieszyła się również żartobliwa przeróbka banknotu stuzłotowego, tak zwana „stówka kryzysówka”, na której napis „Narodowy Bank Polski” zamieniono na „Polska Rzeczpospolita Kryzysowa”. Jako satyryczne akcenty graficzne występowali na niej: polski orzeł zasłaniający dziób lewym skrzydłem, Waryński wypowiadający słowa: „Proletariusze, ruszcie się!” oraz długa kolejka ustawiona przed sklepem mięsnym.

Na tego typu dziełach plastycznych nie mogło też oczywiście zabraknąć sprawców stanu wojennego. Generała Jaruzelskiego można było „podziwiać” na przerobionym banknocie 50-złotowym oraz na banknocie o nominale „30 srebrników”, co miało najpewniej sugerować, że zdradził własny naród, działając na rzecz interesów Moskwy. Oprócz tego na drugiej z omawianych grafik Jaruzelski występował w mundurze stylizowanym na hitlerowski. Swoje własne waluty mieli także Jerzy Urban oraz wiceprezes Rady Ministrów Mieczysław Rakowski, którzy zostali uwiecznieni na przypominającym dolara banknocie o wulgarnej nazwie „Jeden pierdol”. Rzecznika prasowego gabinetu Jaruzelskiego przedstawiono na rewersie jako świnię, pod którą znalazł się napis: „rząd się sam wyżywi”. Inne żartobliwe treści, które pojawiły się na tym banknocie brzmiały: „Pierwyj Eksperimentalnyj Russkij Dolar” (od tej frazy pochodził skrót „pierdol”)„Polska kandydatem do ZSRR”, „NKWD & UB Bank”, „The Soviet Union of Eurasia („Związek Radziecki Eurazji”)”, „Sowiecki Bank Światowy” oraz „bilety te są uznanym środkiem płatniczym we wszystkich KDL-ach (krajach demokracji ludowej)”.

Zapraszamy do dzielenia się wspomnieniami ze stanu wojennego. Teksty można przesyłać na adres: muzeumwspomnien@superhistoria.pl

 0

Więcej historii