SolidarnośćZakazane bestsellery PRL

Zakazane bestsellery PRL

Płk Ryszard Kukliński
Płk Ryszard Kukliński / Źródło: PAP / fot. TOMASZ GZELL
Dodano
Cenzura i kłamstwa władz PRL stworzyły tak duże zapotrzebowanie na rzetelne informacje, że najpopularniejsze książki drugiego obiegu doczekały się ponad dwudziestu wydań. Polacy kupowali wówczas znacznie więcej książek, niż obecnie.

Paradoksalnie okres cenzury i propagandy był dla polskiej literatury złotym wiekiem. Dziś, mimo wysypu publikacji na wszelkie tematy i łatwego do nich dostępu, trudno wyobrazić sobie sytuację, gdy czytelnicy rozchwytują tomy poezji i trzeba kupować je z drugiej ręki. Tak stało się w PRL. Książek brakowało, podobnie jak wszystkich innych towarów, dzięki temu powstające przed stanem wojennym podziemne wydawnictwa nie musiały martwić się o brak klientów. Gdy władza uderzyła w nie 13 grudnia 1981 r., miały już mocną pozycję.

Czytaj także:
Szukamy najciekawszych wspomnień ze stanu wojennego

Książki bezdebitowe (publikowane bez zgody władz) drukowano w nakładach nie przekraczających kilkunastu tysięcy sztuk. W porównaniu z oficjalną produkcją było to niewiele. W samym 1983 r. legalnie działające wydawnictwa wydrukowały 196 mln egzemplarzy książek (dla porównania w 2015 r. było to zaledwie 105 mln). Mimo tak dużych nakładów, książki były towarem deficytowym. Stały się na tyle ważnym przedmiotem spekulacji, że problemem zajmowano się na poziomie ministerialnym.

Wiersze spod lady

Jak wylicza Andrzej Zawistowski w artykule „Jak to z książką w PRL było. Cenzura, kontrola, monopol państwa”, opublikowanym w „Rzeczpospolitej”, w styczniu i lutym 1983 r. przeprowadzono kontrole w 255 księgarniach w całej Polsce. W co czwartej znaleziono książki ukryte przed kupującymi. Najczęściej były to encyklopedie, słowniki, albumy i bajki dla dzieci, ale także literatura piękna i książki historyczne. Inspekcja przeprowadzona w Łomży wykryła nawet schowany przed wzrokiem klientów łaknących wierszy „Wybór poezji” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego!

Encyklopedie, słowniki i deficytowe książki najbardziej poczytnych pisarzy sprzedawane na bazarach były wielokrotnie droższe niż w księgarniach. Za „Encyklopedię Popularną PWN” kupioną z drugiej ręki trzeba było zapłacić nawet połowę przeciętnego wynagrodzenia. Dlatego księgarnie musiały sprzedawać część książek na kartki - przydział był ściśle ograniczony, a prawo do zakupu najbardziej poszukiwanych tomów przyznawano jeszcze przed drukiem.

Oznaczało to, że poza wypełnianiem ważnej misji społecznej, podziemne wydawnictwa miały szanse zarobić na druku i szybko rozwinąć działalność. Oczywiście pod warunkiem, że udało im się zdobyć papier, który również był deficytowy oraz sprzęt poligraficzny, którego posiadanie było nielegalne. Pokusa czerpania zysku z drugiego obiegu była duża, dlatego do połowy lat 80. „Solidarność” nieformalnie regulowała ceny niezależnych publikacji, aby były szeroko dostępne. Oczywiście nie wszystkie wydawnictwa stosowały się do tych zasad.

Modelowym przykładem projektu, który szybko się rozwinął, jest literackie pismo „Zapis”. Pierwszy numer, który ukazał się w styczniu 1977 roku, był przepisywany metodą samizdatu, znaną ze Związku Sowieckiego. Czytelnik, w którego ręce trafiło wydanie, przepisywał je na maszynie do pisania w kilku egzemplarzach, a następnie przekazywał je dalej. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że czasopismo liczyło 250 stron! W przepisywaniu pierwszego numeru pomogły dwie panie - uczestniczki powstania warszawskiego pragnące wspomóc walkę z cenzurą.

Działalność magazynu już na starcie odbiła się szerokim echem. Od początku stałym czytelnikiem była również Służba Bezpieczeństwa. Funkcjonariuszy zdenerwował szczególnie tekst wstępny Stanisława Barańczaka. „Jest to rzeczywiście jeden z najagresywniejszych i najbardziej wrogich aktów skierowanych przeciwko polityce kulturalnej, doktrynie socjalistycznej i partii, z jakimi mieliśmy ostatnio do czynienia” - odnotowano w dokumencie sporządzonym przez SB.

Ciosem dla władz był szczególnie fakt, że w nielegalnym czasopiśmie publikowali znani pisarze, w tym również sprzyjający wcześniej PZPR, jak chociażby Jerzy Andrzejewski, który po wojnie pisał utwory wspierające stalinizm. Wystąpił z partii w 1957 r., a w latach 70. został członkiem KOR.

Drukarnię dla całego nakładu udało się znaleźć dopiero przy trzecim numerze (pomogli w tym m.in. Ludwik Dorn i Antoni Macierewicz). Papier na wszystkie 400 egzemplarzy sfinansował Janusz Krupski, z pieniędzy otrzymanych od rodziców na książeczkę mieszkaniową. W numerze w całości opublikowano powieść Tadeusza Konwickiego „Kompleks polski”, odrzuconą wcześniej przez cenzurę.

Na ostatniej stronie pojawiła się nazwa Nieocenzurowana Oficyna Wydawnicza. Tak powstało pierwsze niezależne wydawnictwo w PRL. Mimo internowania kierownictwa i zamknięcia „Zapisu” w czasie stanu wojennego, przetrwało do 1989 r. i przekształciło się w działającą oficjalnie firmę.

Nędza cenzury

W latach 70. robotnicy nie chcieli czytać poezji. „Nikt nie chciał tego ode mnie kupować. Wiersze? Gdzie tam!” - wspominał Emil Broniarek, kolporter niezależnych wydawnictw w fabryce Ursus. Sytuacja odmieniła się po przyznaniu Czesławowi Miłoszowi literackiej Nagrody Nobla w 1980 r.

Według zestawienia przygotowanego przez Natalię Jarską i Jana Olaszka, opublikowanego w książce „Drugi obieg w PRL”, to właśnie Miłosz był najczęściej drukowanym w drugim obiegu pisarzem. Ze 131 wydaniami dwukrotnie wyprzedził następnych w kolejności Józefa Mackiewicza i Witolda Gombrowicza.

Podziemnym bestsellerem Miłosza był opublikowany po raz pierwszy w 1953 r. w Paryżu „Zniewolony umysł”. W PRL książka była zakazana, dlatego między 1979 a 1986 r. doczekała się 22 wydań w drugim obiegu.

Ograniczenia wprowadzone przez stan wojenny - godzina milicyjna, wstrzymanie wydań części tytułów prasowych, jeszcze bardziej siermiężna propaganda - a następnie zamknięcie wielu niezależnych wydawnictw, spowodowały, że książki autorów zakazanych przez cenzurę stały się towarem pożądanym i deficytowym. Oprócz wierszy nowego noblisty, czytano również publikacje naukowe. „Wydaliśmy wtedy «Nędzę historycyzmu» Karla Poppera - wspominał Piotr Mitzner. - Pojawił się nagle kolporter z Ursusa, który sprzedawał w środowiskach robotniczych. Mówimy mu, że to jest raczej książka dla środowisk uniwersyteckich. On na to: nie, a gdzie tam, to o nędzy, wezmą, wezmą”.

Tematem cieszącym się największą popularnością była historia. Jak wyliczają Olaszka i Jarska na podstawie spisu z Biblioteki Narodowej, między 1976 a 1989 r. w drugim obiegu ukazało się 1700 pozycji historycznych. To oznacza, że co czwarta z 6,5 tys. książek wydanych w podziemiu dotyczyła historii lub wydarzenia historyczne były jej istotnym tłem. O samej zbrodni katyńskiej opowiadało 145 tytułów.

Wszędzie tam, gdzie szkolne podręczniki, propaganda i oficjalnie wydawane, dopuszczone przez cenzurę opracowania pomijały istotne fakty lub wprost kłamały na temat historii, powstawało zapotrzebowanie na przedstawianie prawdy. Czytano więc chętnie o Armii Krajowej i powstaniu warszawskim, o II RP, sowieckiej agresji w 1939 r. i wojnie polsko-bolszewickiej.

Czytaj także:
Pisarze donosów

Największym bestsellerem drugiego obiegu była jednak książka dotycząca historii najnowszej. Mimo że ukazała się dopiero w 1987 r. - ponad 10 lat po pierwszej fali rozwoju ruchu wydawniczego, doczekała się rekordowej liczby 26 wydań. „Wojna z narodem widziana od środka” była przedrukiem wywiadu z Ryszardem Kuklińskim opublikowanego pierwotnie w „Kulturze”. Skazany w PRL na karę śmierci pułkownik wyjaśniał w nim kulisy wprowadzenia stanu wojennego i motywy swoich najważniejszych decyzji.

Wśród autorów zagranicznych największą popularnością cieszył się George Orwell, a także inni pisarze poruszający temat totalitaryzmu. Polaków interesowały również sowieckie obozy pracy, stąd aż 18 wydań „Archipelagu GUŁag” Aleksandra Sołżenicyna.

Podziemne bestsellery nie mogły równać się pod względem nakładów z najpopularniejszymi książkami sprzedawanymi oficjalnie w księgarniach. 6,5 tys. wydań uzupełniło jednak najważniejsze luki w wiedzy o świecie, spowodowane przez cenzurę. Pomogły społeczeństwu zrozumieć, jak wiele rzeczy - często absurdalnych - ma do ukrycia komunistyczna władza.


15 bestsellerów drugiego obiegu z lat 1976-89 według liczby wydań:

  • Ryszard Kukliński, "Wojna z narodem widziana od środka"
  • Witold Gombrowicz, "Dziennik"
  • Ryszard Zieliński, "Katyń"
  • Czesław Miłosz, "Zniewolony umysł"
  • Michał Heller, Aleksander Niekricz, "Utopia u władzy. Historia Związku Radzieckiego od 1917 roku do naszych czasów"
  • Stefan Żeromski, "Na probostwie w Wyszkowie"
  • Aleksander Sołżenicyn, "Archipelag GUŁag"
  • Leszek Kołakowski, "Główne nurty marksizmu"
  • Aleksander Bregman, "Najlepszy sojusznik Hitlera"
  • Wojciech Roszkowski, "Najnowsza historia Polski"
  • Leszek Moczulski, "Zarys historii PRL"
  • George Orwell, "Folwark zwierzęcy"
  • Piotr Woźniak, "Zapluty karzeł reakcji"
  • Sławomir Mrożek, "Donosy"
  • Marcin Moskit, Maciej Łopiński, Mariusz Wilk, "Konspira. Rzecz o podziemnej Solidarności"

Zapraszamy do przesyłania wspomnień ze stanu wojennego. Najciekawsze teksty i zdjęcia opublikujemy w naszym portalu. Wspomnienia można przesyłać na adres: muzeumwspomnien@superhistoria.pl.

O północy z piątku na sobotę (19 na 20 października) rozpoczyna się cisza wyborcza [Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę (21 października). Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Więcej historii