SolidarnośćTragiczny skok twórcy „Tygodnika Mazowsze”

Tragiczny skok twórcy „Tygodnika Mazowsze”

Jerzy Zieleński
Jerzy Zieleński / Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Dodano 1
O książce Jerzego Zieleńskiego, „Stan oblężenia w raju”, Ryszard Kapuściński miał powiedzieć, że chciałby kiedyś napisać coś równie dobrego. „Zielu”, jak nazywali go koledzy, był obiecującym pisarzem, a jego reportaże zdobywały duże uznanie. Pisarstwo porzucił, kiedy zaangażował się w działalność opozycyjną. Nikt nie przypuszczał, że jego życie zakończy się tak gwałtowanie i szybko.

12 grudnia 1981 r., po stosunkowo krótkim czasie przygotowań, pierwszy numer „Tygodnika Mazowsze” został zamknięty. Zieleński, pierwszy redaktor naczelny tygodnika, przebywał już wówczas w szpitalu, dokąd trafił kilka dni wcześniej.

W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 Zieleńskiego w szpitalu odwiedziło dwóch mężczyzn (ich personalia nie są znane), którzy poinformowali go, że „ZOMO wkroczyło do siedziby regionu, że po domach aresztują działaczy ‘Solidarności’, uczestników przedsierpniowej opozycji, intelektualistów”. Jak w drugim numerze „Mazowsza” pisali jego współpracownicy, trudno powiedzieć, o czym myślał i jak bardzo przeżywał te wydarzenia, leżąc samotnie w szpitalnej sali: „Może o swoich przyjaciołach. Miał ich wielu. Miał prawo sądzić że większość z nich jeśli zobaczy, to raczej w więziennej celi niż na wolności”. Mógł również wspominać przesłuchiwania przez UB, podczas których był bity i maltretowany. Ten czas stanowił dla niego wielką traumę. Solidarność jawiła mu się jako cud, coś dającego nieprawdopodobną nadzieję.

Załamanie

Krótko przed pobytem w szpitalu miał mówić, że jeżeli Solidarność poniesie klęskę, to on nie zaangażuje się już w żaden zryw. Informacje, które wówczas otrzymał przerosły go. Nie doczekał wyemitowanego w telewizji przemówienia, w którym Wojciech Jaruzelski informował o wprowadzeniu stanu wojennego, lecz musiał wiedzieć, że tamtej nocy Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego wydała Polakom wojnę. Nie wytrzymał tej presji. Nad ranem 13 grudnia popełnił samobójstwo, wyskakując przez okno. Stał się tym samym pierwszą ofiarą stanu wojennego.

Jerzy Zieleński urodził się 16 września 1928 r. w Łodzi. Podczas II wojny brał czynny udział w walkach. Wstąpił do Armii Krajowej, a mając 14 lat walczył w powstaniu warszawskim jako żołnierz Batalionu „Gustaw” Harcerskiego Plutonu Łączników. Przez pewien czas był przetrzymywany przez Niemców w więzieniu na Pawiaku, a następnie przebywał w obozach przejściowych w Ursusie i Szczakowej.

W końcu lat czterdziestych rozpoczął pracę jako reporter i dziennikarz. Pracował w różnych redakcjach, wśród których można wymienić takie jak: „Gazeta Ludowa”, „Razem”, „Wiadomości Służby Polsce”, „Sztandar Młodych”, „Przyjaciel żołnierza”, „Literatura”. Na kilkanaście lat związał się z młodzieżowym czasopismem „Dookoła Świata”, a w latach siedemdziesiątych pracował głównie dla „Życia i Nowoczesności“ oraz miesięcznika „Problemy“. W swoich publikacjach dał się poznać jako popularyzator nauki. Interesowała go sytuacja naukowców i możliwość prowadzenia badań naukowych w realiach PRL. Nie bał się trudnych tematów i ogromną wagę przykładał do rzetelności pisanych przez siebie tekstów.

Zieleński pasjonował się kulturami Wschodu, czego pokłosiem były liczne reportaże z odległych rejonów świata. Do najważniejszych należą wspomnienia z Mongolii, pt. „Sześciu mędrców z Bogatego Szczęścia”, a także wspomniany już, najbardziej znany, „Stan oblężenia w raju” – reportaże z podróży po Cejlonie, wyróżnione nagrodą Klubu Publicystów Międzynarodowych SDP. Inne, ważne prace to: „Demon przychodzi we środy” (zbiór tekstów z różnych stron świata z lat 1956-1966) oraz „Intruz w świątyni nauki”, w której pochylał się nad kwestią stanu nauki w Polsce.

Po utworzenie Komitetu Obrony Robotników w 1976 r., od razu zaangażował się w jego działalność. Jednocześnie zaczął współpracować z czasopismami wydawanymi w drugim obiegu. W latach 1977-1980 były to „Biuletyn Informacyjny”, „Robotnik” i „Zapis”, gdzie publikował pod pseudonimem. Zieleński jako pierwszy pisał o Lechu Wałęsie w tekście o Wolnych Związkach Zawodowych, który ukazał się w 1979 r. w „Biuletynie Informacyjnym”. W latach 1978-1981 był członkiem zespołu konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość”, organizowanego przez Stefana Bratkowskiego i współautorem „Raportu o stanie Rzeczypospolitej i drogach wiodących do jej naprawy”. W 1980 wszedł w skład władz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Czytaj także:
Szukamy najciekawszych wspomnień ze stanu wojennego

Do NSZZ „Solidarność“ wstąpił na samym początku jego istnienia w 1980 r., po czym brał udział w tworzeniu Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność" i został jego doradcą. Rok później został delegatem na I Zjazd NSZZ „Solidarność“ w Gdańsku.

Hołd nieżyjącemu

W listopadzie 1981 r. zarząd Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność“ powołał Zieleńskiego na stanowisko redaktora naczelnego „Tygodnika Mazowsze“ i to ten epizod – ostatni epizod jego życia – pozostaje najbardziej znany i najczęściej wspominany.

Ten krótki okres został zapamiętany przez jego współpracowników jako bardzo intensywny: „Rozpoczęły się wstępne pertraktacje z władzami na temat druku ‘Mazowsza’. Jurek biegał po mieście, organizował autorów, pracowników, współpracowników, zdobywał materiały. Lokal, drukarnia, nakład, objętość – wszystko to było na jego głowie. Był dziennikarzem od lat trzydziestu, dobrym dziennikarzem. Jego niepokoje związane z ‘Mazowszem’ były wzruszająco młodzieńcze: ‘Czy ja temu podołam?’ – pytał – ‘Czy uda mi się zrobić dobre pismo? Wiesz, - powiedział mi na kilka dni przed śmiercią - nigdy tak naprawdę nie miałem własnego pisma, chociaż czasami z tym i owym się identyfikowałem, to będzie moje pierwsze i ostatnie, jestem przecież stary”.

O śmierci Zieleńskiego "Życie Warszawy" mogło poinformować dopiero miesiąc później. Na pogrzeb przybyło kilkaset osób. Zabrakło tylko najbliższych przyjaciół i współpracowników, którzy siedzieli w więzieniach lub musieli się ukrywać.

Zieleński, choć nie doczekał pierwszego wydania, pozostawił po sobie spuściznę w postaci „Tygodnika Mazowsze”, który stał się wkrótce największym regionalnym pismem Solidarności. Wydawanie „Mazowsza” rozpoczęto od drugiego numeru, aby oddać hołd nieżyjącemu redaktorowi naczelnemu, który przygotowywał numer pierwszy.

„Mazowsze” robiło na czytelnikach wrażenie. Nikt nie wiedział kto i w jaki sposób jest w stanie wydawać takie pismo (oczywiście bezpieczniej było nie wiedzieć). „Otrzymywało się od kogoś ‘prasę’ i rozdawało osobom zaufanym. W przeciwnym kierunku szły składki oraz informacje. Były potwierdzenia wpłat, które można było pokazać wpłacającym. Ale ufano sobie. Była konspiracja. ‘Tygodnik Mazowsze’ pokazywał że można i warto mieć nadzieję. I walczyć”. (cytat za: www.niepoprawni.pl)

Jerzy Zieleński miał opinię profesjonalisty, człowieka niepoddającego się politycznym naciskom. Nie opublikował, ani nie dopuścił do publikacji tekstów, z którymi się nie zgadzał i których rzetelność była wątpliwa. Doczekał się upamiętnienia w postaci dwóch nagród jego imienia. Od 2003 r. pierwszą z nich przyznaje Rada Etyki Mediów „za wyjątkową odwagę, wytrwałość i roztropność w pełnieniu swej misji, za rzetelność i uczciwość w codziennej pracy (…)”. Druga z nagród, ustanowiona w 2006 r., przyznawana jest przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich za publikacje z zakresu popularyzacji wiedzy.

Zapraszamy do przesyłania wspomnień ze stanu wojennego. Najciekawsze teksty i zdjęcia opublikujemy w naszym portalu. Wspomnienia można przesyłać na adres: muzeumwspomnien@superhistoria.pl.
 1
  • Poeta IP
    Bardzo dobry artykuł, napisany czytelnym, patriotycznym językiem. O takich ludziach (trochę mniej znanych bohaterach naszej Ojczyzny) trzeba mówić, pisać i pamiętać. Wielkie dzięki autorce tego artykułu i ,,Do rzeczy".
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0

    Więcej historii