Żołnierze wyklęciSkazy na książkach

Skazy na książkach

Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Krakowie, 4 marca 2018 r.
Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Krakowie, 4 marca 2018 r. / Źródło: BEATA ZAWRZEL / REPORTER
Dodano 11
Książka Piotra Zychowicza nie odkrywa niczego nowego o żołnierzach wyklętych. Autorowi najprawdopodobniej chodziło o wywołanie sensacji i zwyczajny lans.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, jedno z najmłodszych świąt w polskim kalendarzu, jak żadne inne skupia wokół siebie wiele emocji i zainteresowania. Z roku na rok jesteśmy świadkami coraz liczniejszych inicjatyw animowanych zarówno przez samorządy, podmioty społeczne, jak i struktury rządowe. Część z nich spotyka się z protestami różnych środowisk chcących za wszelką cenę powrócić do obowiązującej przed latami 1989 i 2010 narracji. Półki księgarń corocznie – zwłaszcza od 2010 r. – uginają się wprost od publikacji ukazujących żołnierzy wyklętych w różnych projekcjach – bitewnych, rodzinnych, organizacyjnych, regionalnych. Podobnie jak sklepy z odzieżą patriotyczną oferujące różnego rodzaju stroje, gadżety z mniej lub lepiej dobranymi symbolami Polski Walczącej, WiN, NZW, ZJ, NSZ. Zjawisko to zaczyna tworzyć wrażenie pewnego przesytu oraz przeświadczenia, że wszystko lub prawie wszystko zostało już w ramach tematu, jakim jest antykomunistyczne podziemie niepodległościowe, zbadane i opisane, a następnie w sposób rozumny przetrawione przez popkulturę, która wybrała w ramach zadania popularyzowania podziemia antykomunistycznego konkretne postacie i symbole. Ze smutkiem trzeba skonstatować, że jest to wrażenie błędne. Kiedy weźmiemy do ręki sporą część najnowszych publikacji dotyczących podziemia antykomunistycznego, okazuje się jednak, że rzadko niosą ze sobą nowe ustalenia – bazując raczej na dokonaniach badawczych sprzed wielu lat, będących dziełem historyków, którzy jako pierwsi publikowali prace naukowe poświęcone żołnierzom wyklętym.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 12/2018
Cały artykuł dostępny jest w 12/2018 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 11
  • Skrzypek na dachu IP
    Kazdy powinien byc dumny z tych zolnierzy
    niezlomnych Wojska Polskiego RP II ktorzy
    nie zgadzali sie na agresje zaborcow pod
    zbrodniczym Traktatem Ribbentrop Molotow .
    Dodaj odpowiedź 6 3
      Odpowiedzi: 1
    • Szacki IP
      Przeczytałem nową książkę Piotra Zychowicza, i istotnie niczego nowego autor w niej nie zawarł. To są sprawy znane od kilku lat. Niemniej nie jestem jakimś zagorzałym przeciwnikiem tej publikacji. Wiadomo powszechnie, że wśród żołnierzy antykomunistycznego podziemia trafiali się zwyczajni wojenni wykolejeńcy. Po wojnie totalnej takie zjawisko było normą, i to nie tylko w Polsce, bo niemal każdym kraju, który przez tę został dotknięty. Wielu bohaterów II wojny światowej po jej zakończeniu przechodziło na "ciemną stronę", ponieważ nie umieli się odnaleźć w realiach pokojowych. Zresztą nie ma co się oszukiwać, tak właśnie kończyli przede wszystkim Ci, którzy z bolszewikami współpracowali jak "Bury", "Ogień" czy "Wołyniak". Reszta innego wyboru jak walka do końca po prostu nie miała.
      Dodaj odpowiedź 5 3
        Odpowiedzi: 0
      • błędziaż'79 IP
        Dajcie ludziom pisać i tworzyć jest wolność słowa, jak ktoś chce to niech się uskutecznia.
        Można czytać prawe i lewe, podjąć decyzję po której stronie stanę.
        Ganianie kogoś i piętnowanie można porównać do czasów kiedy poprawność polityczna PRL szufladkowała wrogów ojczyzny tamtej ojczyzny.
        A dziś niech piszą i mówią najlepsza broń to IGNORANCJA.
        Dodaj odpowiedź 5 3
          Odpowiedzi: 1
        • sigre IP
          Zychowicz to taki Gross.
          Dodaj odpowiedź 12 14
            Odpowiedzi: 2

          Więcej historii