ŚredniowieczeTragedia Mieszka I. Jego kalectwo było zwiastunem nawrócenia Polski?

Tragedia Mieszka I. Jego kalectwo było zwiastunem nawrócenia Polski?

Fragment obrazu „Mieczysław I podczas postrzyżyn odzyskuje wzrok” Józefa Peszki (ok. 1810 r.)
Fragment obrazu „Mieczysław I podczas postrzyżyn odzyskuje wzrok” Józefa Peszki (ok. 1810 r.) / Źródło: Fot: Leszek Lubicki.
Dodano 20
Domniemana ślepota młodego Mieszka wpisała się w powstanie państwa polskiego. Jego cudowne uzdrowienie miało symbolizować olbrzymią zmianę, która dokonała się na ziemiach polskich.

Gdy patrzymy na obraz pędzla Józefa Peszki „Mieczysław I podczas postrzyżyn odzyskuje wzrok”, to po zapoznaniu się z tytułem dzieła, od razu zauważymy, że coś tutaj nam nie pasuje. I nie mamy tu na myśli „odzyskania wzroku”. Na pewno zwrócimy uwagę na ubiory osób umieszczonych na płótnie i zadamy sobie pytanie, czy ok. roku 942 ludzie się tak ubierali? Odpowiedź może być tylko jedna. Na pewno nie. Gdy popatrzymy na drugi plan, gdzie artysta umieścił wysokie, murowane budowle, tym bardziej zwątpimy, czy aby na pewno obraz ten odnosi się do czasów dzieciństwa późniejszego pierwszego historycznego władcy Polski, Mieszka I? Ale tak jest! Artysta stworzył kilka obrazów historycznych i tak naprawdę w nosie miał odtworzenie realiów epoki, którą przedstawiał. Na tym obrazie zarówno rażą niehistoryczne stroje osób na nim umieszczonych jak i wycinek miejskiego pejzażu. Raczej możemy mówić tu o szatach zgoła fantastycznych, wziętych z imaginacji artysty, która często oscylowała wokół „wczesnoromantycznej symboliki i neosarmackiej wyobraźni”. W późniejszym czasie będzie jeszcze mowa o jednym z takich obrazów artysty, który także odnosi się do jednego z najważniejszych wydarzeń z życia rzeczonego Mieszka. Ale „artysta nie jest uczonym i nie musi zdradzać źródeł swojej wiedzy czy inspiracji”.

Jeżeli już jednak pogodzimy się z tym brakiem ścisłości historycznej w wyrażeniu postaci i otoczenia, to koniecznie trzeba wgłębić się w zagadnienie, które ten obraz chce nam przedstawić. Jego tytuł jest typowym dla fazy wcześniejszej malarstwa historycznego - jest zatem opisowo-objaśniający. Z niego możemy dowiedzieć się prawie wszystkiego. Czyli, że rzecz dzieje się na dworze najwcześniejszych Piastów, a przed chwilą miały miejsce postrzyżyny młodego Mieszka. Najważniejsza jednak informacja w nim zawarta, to że chłopiec odzyskał wówczas wzrok. Musiał więc do czasu tego obrzędu być niewidomy, ślepy. Ale o tym szerzej później. Spróbujmy najpierw wyjaśnić czym były drzewiej postrzyżyny.

Do siódmego roku życia dzieci płci męskiej pozostawały pod opieką matki. Gdy osiągnęły ten wiek, wówczas dokonywano według starosłowiańskiego obyczaju aktu postrzyżyn. Chłopiec przechodził tym samym pod opiekę ojca. Zwyczaj ten, choć pogański, był także pielęgnowany w późniejszych wiekach. Sam biskup Wincenty Kadłubek w XIII wieku uznawał pewne starosłowiańskie obyczaje za przejaw rodzimej kultury i godne pielęgnowania, w tym także akt postrzyżyn.

Wspomnieliśmy wyżej, że artysta nie ma obowiązku zdradzać źródeł swojej inspiracji. Tutaj jednak nie ma wątpliwości, co było bodźcem dla namalowania tego obrazu. Artysta odniósł się do kroniki Galla Anonima. Dla lepszego zrozumienia przestawionego na płótnie wydarzenia wydaje się koniecznym zacytowanie większego fragmentu opisu Galla opowiadającego „o ślepocie Mieszka, syna księcia Siemomysła”.

„Ten zaś Siemomysł spłodził wielkiego i sławnego Mieszka, który pierwszy nosił to imię, a przez siedem lat od urodzenia był ślepy. Gdy zaś dobiegała siódma rocznica jego urodzin, ojciec, zwoławszy wedle zwyczaju zebranie komesów i innych swoich książąt, urządził obfitą i uroczystą ucztę; a tylko wśród biesiady skrycie z głębi duszy wzdychał nad ślepotą chłopca, nie tracąc z pamięci [swej] boleści i wstydu. A kiedy inni radowali się i wedle zwyczaju klaskali w dłonie, radość dosięgła szczytu na wiadomość, że ślepy chłopiec odzyskał wzrok. Lecz ojciec nikomu z donoszących mu o tym nie uwierzył, aż matka, powstawszy od biesiady, poszła do chłopca i położyła kres niepewności ojca, pokazując wszystkim biesiadnikom patrzącego już chłopca. Wtedy na koniec radość stała się powszechna i pełna, gdy chłopiec rozpoznał tych, których poprzednio nigdy nie widział, i w ten sposób hańbę swej ślepoty zmienił w niepojętą radość. Wówczas książę Siemomysł pilnie wypytywał starszych i roztropniejszych z obecnych, czy ślepota i przewidzenie chłopca nie oznacza jakiegoś cudownego znaku.

Czytaj także

 20