ŚredniowieczeDwie koronacje Chrobrego. Pierwsza wciąż pozostaje zagadką

Dwie koronacje Chrobrego. Pierwsza wciąż pozostaje zagadką

Jan Matejko, „Koronacja pierwszego króla R.P. 1001”, (1889 rok), z cyklu „Dzieje cywilizacji w Polsce”, olej/deska dębowa; wymiary: 79 x 105 cm, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie, na ekspozycji Zamek Królewski w Warszawie. Fragment Obrazu
Jan Matejko, „Koronacja pierwszego króla R.P. 1001”, (1889 rok), z cyklu „Dzieje cywilizacji w Polsce”, olej/deska dębowa; wymiary: 79 x 105 cm, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie, na ekspozycji Zamek Królewski w Warszawie. Fragment Obrazu / Źródło: Archiwum autora
Dodano
Polska tradycja w akcie założenia cesarskiego diademu na głowę Bolesława chciała upatrywać aktu koronacji. I upatrywała, gdy żaden polski dziejopis nie opisał jak wyglądała właściwa koronacja w roku 1025...

Po trzydziestu trzech latach budowania państwa polskiego ogniem, mieczem i dyplomacją, kontynuując dzieło mężnego ojca, 995 lat temu, w święto Wielkiej Nocy A.D. 1025, Bolesław Chrobry przywdziewa królewską koronę jako pierwszy z władców Polski. Jednak ćwierć wieku wcześniej, w roku tysięcznym w Gnieźnie, odbywa się pewne wydarzenie, bez którego do koronacji tej zapewne nigdy by nie doszło.

Niemiecki kronikarz i biskup kościoła rzymskiego Thietmar znany był z tego, że nie lubił Słowian, a Bolesława Chrobrego w szczególności. A tak naprawdę to w ogóle nikogo nie lubił z wyjątkiem swoich pobratymców. Pisał Paweł Jasienica: „Głosiciel religii, której sama nazwa oznacza powszechność, nie wyobrażał sobie świata bez podziału na lepszych i gorszych. Jego zdaniem pełnia praw przysługiwała tylko Germanom, a ściślej Sasom. Był o tym tak głęboko przekonany, że nawet nie troszczył się o uzasadnienie”.

A tak a propos - czy nie przypomina nam to czasów dużo nam bliższych? Niemniej zapisał jedno zdanie w swojej kronice, które chyba przez przypadek mu się wyrwało, albo rzeczywiście języka w gębie zapomniał ze zdziwienia. „Trudno uwierzyć i opowiedzieć, z jaką wspaniałością przyjmował wówczas Bolesław cesarza i jak prowadził go przez swój kraj aż do Gniezna”. Mowa tu oczywiście o słynnym zjeździe gnieźnieńskim, który miał miejsce w 1000 roku, kiedy to do grobu św. Wojciecha pielgrzymował cesarz niemiecki Otton III. Jak zauważyli historycy, na następną pokojową wizytę władcy Niemiec będziemy czekali 990 lat, do roku 1990, kiedy zawitał w Polsce prezydent Richard von Weizsäcker. Co w Gnieźnie takiego ważnego się wydarzyło? Gerard Labuda zapisał: „ Trudno byłoby tu wyliczyć nazwiska i poglądy tych wszystkich, którzy próbowali zrozumieć, co się dokonało podczas spotkania cesarza z księciem Bolesławem”. Historyk miał tu na myśli poglądy mówiące, że wówczas to Bolesław Chrobry został koronowany na króla Polski. Wiemy natomiast, że akt koronacji odbył się dopiero w 1025 roku. Uczony dalej dodaje, że „tego średniowieczna historiografia nie przyjęła do wiadomości i zgodnie przeniosła akt koronacji Bolesława na rok 1000. Dopiero krytyczna historiografia dziewiętnastowieczna zaczęła się doszukiwać innego sensu dokonanego w Gnieźnie ceremoniału nałożenia korony”.

Czyli polska tradycja w akcie założenia cesarskiego diademu na głowę Bolesława chciała upatrywać aktu koronacji. I upatrywała, gdy żaden polski dziejopis nie opisał jak wyglądała właściwa koronacja w roku 1025. Thietmar zmarł w roku 1018 i od tego czasu prawie nic nie wiemy o ostatnich latach życia Chrobrego. Gall Anonim natomiast zaczął swoją kronikę pisać ponad sto lat po zjeździe gnieźnieńskim.

Malarz dziejów Polski

W latach 1888-1889 Jan Matejko podejmuje się stworzenia cyklu obrazów pod wspólnym tytułem „Dzieje cywilizacji w Polsce”. To próba przedstawienia za pomocą kompozycji malarskich naszej narodowej przeszłości. Powstaje 12 niewielkich obrazów, dokładnie szkiców, ukazującychwg Matejki najważniejsze nasze wydarzenia od czasów chrztu państwa piastowskiego, aż do utraty niepodległości przez Rzeczpospolitą. „Prace te - zanotował sekretarz artysty Marian Gorzkowski - artysta przedsięwziął, jak mi, uśmiechając się, mówił, by zdać egzamin, że zasługuje na uczony stopień doktora, który uniwersytet mu nadał; pragnął on zresztą uzupełnić swe historyczne w obrazach prace tem, co z dziejami narodu najbliższy ma związek”.

Co ciekawe, malarz do wszystkich dwunastu obrazów „Dziejów” napisał osobiście komentarz. Była to jedyna praca literacka jaką po sobie pozostawił. Szkice te miały być zaczynem stworzenia w przyszłości wielkich obrazów. Niestety tak się nie stało. Mistrz był wycieńczony ciężką, wieloletnią pracą i długotrwałą chorobą. Tworzył potem jeszcze inne, bardzo ważne dzieła, jak np. na 100. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja, wielkich rozmiarów obraz (ponad 2 na ponad 4 metry) poświęcony temu jakże ważnemu dla dziejów polski wydarzeniu, który to obraz później podarował narodowi. Niedługo potem jednak umiera, a szkice te obecnie odczytuje się - wg Ewy Suchodolskiej i Marka Wredego - jako „swoistą kwintesencję i zarazem podsumowanie całej jego twórczości, zarówno w sensie tematyki i przesłań ideowych, jak warsztatu i metod prezentacji”.

Czytaj także:
Słupy graniczne Chrobrego. Jak Polska sięgnęła za Berlin, a Niemcy wpadli w furię

Jednym z takich obrazów jest malowany w 1889 roku obraz „Koronacja pierwszego króla R.P. 1001”. Czytając ten autorski tytuł dzieła od razu widzimy, że nie zgadza nam się czas tej koronacji. Matejko przejął tu datę wskazaną w kronice Jana Długosza, gdzie pod tym właśnie rokiem dziejopis zapisał „Cesarz Otto III widząc wspaniałomyślność i bogactwo księcia polskiego Bolesława, koronuje go na króla i ozdabia swoim diademem”.... Matejko więc błędnie, a może i z rozmysłem przyjął datę koronacji Chrobrego na rok 1001 dla swojego dzieła malarskiego, aby być w zgodzie z kronikarzem. Długosz natomiast prawdopodobnie zrobił to przez brak dostępu do właściwych źródeł. Zostawmy więc ten zapis „R.P.1001” w spokoju, bo nie ma on większego znaczenia. Malarz na pewno znał już nowe ustalenia historyków, w tym prace pisarskie swojego przyjaciela Józefa Szujskiego, z którym kiedyś przebrani za węglarzy wozem konnym dowozili broń powstańcom styczniowym. Wybitny XIX-wieczny historyk zapisał: „ Ostatniem dziełem Chrobrego była jego koronacja w Gnieźnie. (...) Wkrótce po niej umarł Chrobry, opłakiwany gorzko przez naród, który dźwignął na widownię dziejową”.

Wiedziano przecież, że Bolesław zmarł w 1025 r., więc dla artysty, który jak sam mówił, bardzo dobrze orientował się w historii Polski, nie była ta data nieznaną. Śmiem postawić tezę, że Matejko poszedł rozmyślnie za Długoszem, zapewne także wspierając się kroniką Galla Anonima, a to dlatego, że o właściwej koronacji z roku 1025 mieliśmy wówczas i mamy obecnie bardzo skromny zasób wiedzy i niechybnie już on się nie poszerzy. W miejscu i czasie właściwej koronacji nie było zdaje się nikogo, kto umiałby akt ten opisać. Cóż wtedy Matejko miałby namalować? Musiałby kompozycję wymyślić. Natomiast kronikarze pięknie zjazd gnieźnieński opisali, a genialnemu malarzowi wystarczyło tylko słowo pisane zamienić na język malarski. I tak też uczynił.

Współczesny nam wybitny historyk Jan Strzelczyk co prawda nie mówi tu o obrazie Matejki, ale jeżeli powtórzymy jego słowa, to na pewno pomoże to nam wyjaśnić inspirację malarza. „Gall Anonim swą kronikę pisał grubo ponad wiek później, a biskup merseburski Thietmar był świetnie poinformowany, po pierwsze dlatego, że te wydarzenia rozgrywały się za jego życia, a po drugie należał do ścisłej czołówki niemieckiego kościoła. W obu tych źródłach główne fakty się zgadzają, ale w szczegółach są różne. Thietmar skupia się na kościelnych ustaleniach, które zapadły na zjeździe, i nic nie mówi o wyniesieniu Chrobrego do godności królewskiej. Gall jakby zupełnie zapomniał o kościelnych postanowieniach. Opisuje wspaniałe przyjęcie cesarza i twierdzi, że Bolesław został przez niego wywyższony. Dopiero połączenie tych dwóch relacji daje jakiś obraz”.

I taki właśnie jest obraz Jana Matejki. Jasno tłumaczy tę sytuację Małgorzata Smoła: „Szkic nie przedstawia sceny, która rzeczywiście miała miejsce, lecz są w nim połączone dwa dużej wagi wydarzenia w dziejach Polski - zjazd gnieźnieński w roku 1000, w czasie którego Otton III złożył hołd relikwiom i miał wyrazić zgodę na koronację polskiego władcy oraz sama koronacja Bolesława Chrobrego, która odbyła się w 1025 roku”. Zachowuje więc malarz w dziele czas koronacji zgodnie z polską tradycją, gdyż jak zauważył genialnie Paweł Jasienica, „malarz nie jest uczonym i nie musi zdradzać źródeł swojej wiedzy czy inspiracji”, a już na pewno nie taki jak Matejko, nasz „artysta-wieszcz”.

Król, a jeszcze nie król

O samym obrazie można by opowiadać bardzo długo. Wymogi popularnego artykułu jednak by tego nie zniosły. Gdy popatrzymy na to dzieło, to od razu zauważymy mnóstwo ludzi. Zarówno tych, którzy w zjeździe uczestniczyli jak i nie uczestniczyli, tak samo jak w samej koronacji, gdyż niektórzy już nie żyli, jak wspominany Thietmar ukazany na obrazie po lewej stronie z jakimś „notatnikiem” w ręku. Znamy wszystkie osoby dokładnie z nazwiska, bowiem Matejko opisał je w swoim komentarzu. Zacytujmy tylko jedno z niego zdanie: „Syn greckiej Teofanii, cesarz, wraz z Radzymem, pierwszym arcybiskupem gnieźnieńskim, wkłada koronę królewską na głowę Bolesława Chrobrego. Nowy król, udarowany mieczem i gwoździem krzyża św. dzierży w ręku miasto berła, włócznię św. Maurycego”.

A scena ta, to same centrum obrazu, a samo dzieło to „synteza dokonań” księcia Bolesława. Problem polega jednak na tym, że nie nastał wtedy „nowy król”, gdy Otton III ozdobił swoim diademem głowę Bolesława w obecności arcybiskupa Radzima-Gaudentego, który w czasie właściwej koronacji już nie żył. Pisze Marek K. Barański: „Nałożenie Chrobremu cesarskiej korony oznaczało więc przyjęcie go do rodziny królów oraz wyrażenie zgody na koronację. Nie było jednak koronacją. Chrobry nie został namaszczony świętymi olejami, nie został więc jeszcze pomazańcem bożym”. Trzeba było jeszcze nam na nią poczekać całe ćwierćwiecze.

Czytaj także

Od północy z 10 na 11 lipca trwa cisza wyborcza [Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę 12 lipca. Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.