ŚredniowieczeZachodnia „tarcza” Polaków. Niemcy nie mieli dla tych ludów litości

Zachodnia „tarcza” Polaków. Niemcy nie mieli dla tych ludów litości

Fragment obrazu Wojciecha Gersona, „Opłakane apostolstwo”, 1866 rok, olej/płótno; wymiary: 290 x 460 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie.
Fragment obrazu Wojciecha Gersona, „Opłakane apostolstwo”, 1866 rok, olej/płótno; wymiary: 290 x 460 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie. / Źródło: Fot: Leszek Lubicki
Dodano 7
Czy możemy zaryzykować twierdzenie, iż dzięki temu, że w X wieku, ale i wcześniej na terenach części obecnych wschodnich Niemiec żyli Słowianie, to Mieszko I, a także i jego poprzednicy i następca, mogli spokojnie budować naszą państwowość? Czy Słowianie zachodni stanowili niejako osłonę Polski od Niemiec?

Spróbujmy krótko umiejscowić ich na mapie Europy. Jasny opis daje nam Jerzy Strzelczyk. „Na zachód od plemion później określanych mianem polskich i na północny zachód od czeskich oraz na wschód od germańskich Sasów i Turyngów ukształtowało się zwarte i liczne zachodnie skrzydło Słowiańszczyzny Zachodniej, a zarazem - skrajna zachodnia rubież całego świata słowiańskiego. W nauce polskiej określa się ją najczęściej mianem Słowiańszczyzny połabskiej (jako że w zwarty sposób sięgała ona na zachodzie rzeki Łaby [i jej dopływu Sali], miejscami nawet znacznie je przekraczając), lub krótko: Połabszczyzny”.

Za blisko Niemców

Mamy tu na myśli plemiona łużyckie, serbskie, wieleckie i obodryckie. „Wszystkie one – pisze Gerard Labuda – już od czasów Karola Wielkiego znajdowały się najpierw pod naporem całego państwa frankijskiego, od roku zaś 843 wschodniofrankijskiego, które w roku 911 przekształciło się w państwo niemieckie”. Niezbyt jednak wiele możemy powiedzieć o ich wczesnej historii, bowiem pozostawali oni na etapie „kultury przedpiśmiennej”. Wiemy natomiast z całą pewnością, że przez wiele wieków byli nękani przez ludy germańskie, często pod pozorem szerzenia na tych terenach chrześcijaństwa. Ich trwanie w pogaństwie, a także niechęć do zjednoczenia swoich sił, pozostawanie w plemiennym partykularyzmie, nie mogło się dla nich zbyt dobrze skończyć.

Najlepiej organizowały się położone między dolną Łabą a Bałtykiem plemiona obodryckie, gdyż były w stanie nawet wybrać sobie księcia. Pozostałym jednak to się nie udało i stąd łatwiejsze stawało się ich niszczenie. J. Strzelczyk: „Podczas gdy w Polsce i na Morawach pomyślnie trwały procesy konsolidacyjne, które z czasem miały doprowadzić do powstania trwałych organizacji państwowych, po drodze zaś zacierały odrębności szczepowe i dawne nazwy plemienne - Połabszczyzna pozostała do końca swego istnienia (tzn. do XII w.) obszarem znacznie zwolnionego rozwoju społeczno - politycznego, co sprzyjało utrzymywaniu się tradycyjnego układu stosunków plemiennych i plemiennej nomenklatury”.

Czytaj też:
Słupy graniczne Chrobrego. Jak Polska sięgnęła za Berlin, a Niemcy wpadli w furię

Przywołajmy jeszcze jednego uczonego. Leszek Wojciechowski pisze: „Okres od X do XII w., który w odniesieniu do dziejów Słowiańszczyzny zachodniej określany jest mianem wczesnego średniowiecza, zamyka w sobie różne koleje losów tych ziem. Od czasów świetności i rozwoju różnych organizacji politycznych Słowiańszczyzny, przypadających na IX i X w., obserwujemy w XI i poł. XII w. dalszy wzrost ich znaczenia i potęgi. Jednakże ekspansja feudałów niemieckich i walki wewnętrzne powodują, że w II poł. XII w. pozycja państw Słowiańszczyzny zachodniej ulega znacznemu osłabieniu. W zasadzie, wobec podboju Połabia przez Niemców, niezależna Słowiańszczyzna Zachodnia w kształcie takim, jaki został określony, przestaje istnieć w latach siedemdziesiątych XII wieku”.

Malarz przypomina

Wszystko jednak zaczęło się od wspomnianego wyżej Karola Wielkiego, który w 789 roku dokonał zniszczenia imperium Połabian. Niemniej resztki tych ludów przetrwały. Gdzie? Mówiąc najprościej, zaraz za Odrą od państwa Polan. I za nich w wiekach kolejnych wzięli się Niemcy. Król Otton I przystąpił do nawracania tych plemion na wiarę chrześcijańską. Jak mogło to „nawracanie” wyglądać, możemy łatwo sobie wyobrazić, a nawet obejrzeć na obrazie. Tragedia Słowian zachodnich nie umknęła bowiem naszym malarzom historycznym.

Dzieje zapisane w książkach można zapomnieć, obraz malowany, gdy się ostanie, można z łatwością obejrzeć. Jednym z najbardziej bodaj wybitnych obrazów odnoszących się do tego okresu dziejów Słowian zachodnich jest obraz o wielkich wymiarach pędzla Wojciecha Gersona „Opłakane apostolstwo”. Zaraz po jego publicznej prezentacji na łamach czasopisma „Kłosy” w roku 1867, ukazał się artykuł Kazimierza W. Wójcickiego, który tak pisał o tym dziele malarskim:„Wykształcony naukowo (Wojciech Gerson – przy. red.), obeznany z historyczną przeszłością, wziął za przedmiot swojej kompozycji chwilę najsmutniejszą, a tak wymowną, gdy hufce zbrojne Sasów nachodzą pod godłem krzyża, na spokojną osadę rolniczą. Książę daje znak ręką, jest to hasło zniszczenia. Obok niego na koniu siedzi biskup, pobożnie złożył ręce; krzyż chrześcijański i chorągwie unoszą się nad ich głowami. Za nimi surmacz zwołuje rozproszone z łupem zastępy. Widzimy świątynie i domostwa w płomieniach, święte drzewa zwalone, równie jak posąg bożyszcza, obok pomordowanych trupów. Zbrojne żołdactwo otoczyło bezbronne rodziny, dla których nie ma innej przeszłości nad ohydną niewolę. Te hufce najezdnicze, nie mogły zjednywać zwolenników dla wiary Chrystusowej, którego postać widzieli Słowianie poza potokami krwi i dymem pożarów”.

Wojciech Gerson, „Opłakane apostolstwo”, 1866 rok, olej/płótno; wymiary: 290 x 460 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie.

Powstałe trzy lata po wybuchu powstania styczniowego dzieło malarskie miało według znawców tematu, oprócz wspomnienia tragicznych losów Słowian zachodnich, wymiar metaforyczny i jak zauważa Irena Kossowska, nawiązywało „do bieżącej sytuacji na terenie prowincji pomorskiej, która poddawana była konsekwentnej polityce germanizacji i rugowania elementu polskiego". Do innego zaborcy natomiast odnosi się Barbara Ciciora, która w katalogu obrazów MNK pisze, że „w Słowianach podbitych przez bezwzględnego, okrutnego najeźdźcę, który pod pozorem szerzenia własnej wiary zabijał, rabował, palił i niewolił, widziano analogię do polityki prowadzonej wobec Polaków przez rosyjski carat”. Jakby jednak owo dzieło nie interpretować obecnie, to wówczas polski odbiorca musiał widzieć je tak, jak jednym zdaniem ujął jego przesłanie Armand Vetulani: „Słowianie i Niemcy na obrazie Gersona - to naród polski i zaborca”.

Dodatkowo spełniał też rolę edukacyjną - przypominał co stało się z naszymi pobratymcami zamieszkałymi zaraz za Odrą wiele wieków temu. Musimy tu także wspomnieć o jeszcze jednym obrazie artysty, który Gerson stworzył ponad dwadzieścia lat później. To płótno „Bez ziemi. Pomorzanie wyparci przez Niemców na wyspy Bałtyku”. Obraz ten również nawiązuje do tych samych tragicznych dziejów Słowian zachodnich, o czym wprost mówi autorski tytuł tego malowidła.

Wojciech Gerson, „Bez ziemi. Pomorzanie wyparci przez Niemców na wyspy Bałtyku”, 1888 rok, olej/płótno; wymiary: 114,5 x 207 cm, Muzeum Narodowe w Szczecinie.

W zależności od potrzeb

Słowianie zachodni najeżdżali Niemców, szli aż po Hamburg, ale i Polanom też się dostawało od nich, jak np. w 963 roku, kiedy to Wieleci przeprowadzili dwa najazdy na mieszkowe państwo. Piastowie również ruszali na nich zbrojnie. Cóż, wojna w średniowieczu to był stan permanentny. Później też za wiele się nie zmieniło. Musimy tutaj wspomnieć i o tym, że państwo Mieszka po przyjęciu chrztu czy państwo Chrobrego czasami wspierało Niemców w walkach z zachodnimi Słowianami. Byliśmy już państwem chrześcijańskim więc musieliśmy wspomagać tych, co głosili, że idą nawracać. A Słowianie zachodni nie chcieli się chrzcić. Zresztą i poddani Mieszka I zapewne też. A poza tym nikt z trzymających władzę Piastów im nie kazał. Ochrzcił się dwór władcy i możni, a po wioskach, gdzieś w puszczach, dalej czczono swoich bogów. Uważa się, że proces chrystianizacji trwał w Polsce do końca XIII stulecia, a nawet i dłużej.

 7