ŚredniowieczeZagadka śmierci księcia Kiejstuta. Czy Jagiełło odważył się na taki krok?

Zagadka śmierci księcia Kiejstuta. Czy Jagiełło odważył się na taki krok?

Wojciech Gerson „Kiejstut i Witold więźniami Jagiełły”, 1873 r.
Wojciech Gerson „Kiejstut i Witold więźniami Jagiełły”, 1873 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 4
Czy Jagiełło kazał uśmiercić swojego stryja Kiejstuta, czy też stary książę odszedł z tego świata w inny sposób? Do dzisiaj zagadka ta nie została rozwiązana. To jakże istotne wydarzenie dla narodu litewskiego i częściowo także naszego, jest u nas mało znane.

W trzeciej ćwierci dziewiętnastego stulecia poświęcił mu swój pędzel warszawski malarz Wojciech Gerson. Dlaczego zdecydował się przypomnieć epizod z XIV wieku, który tylko pośrednio dotyczył dziejów Polski? Jego malarstwo historyczne koncentrowało się przede wszystkim na przypominaniu wydarzeń dotyczących bezpośrednio naszego kraju. Poza tym nawiązując do tego tematu artysta, jak zauważa Piotr Kopszak: „stawia w dwuznacznym świetle postać przyszłego polskiego króla (Władysława Jagiełłę – przyp. L.L.). (…) Czy Gerson chciał odbrązowić władcę, który zapisał się w zbiorowej pamięci przede wszystkim jako zwycięzca spod Grunwaldu? To mało prawdopodobne. Mogło mu raczej chodzić o artystyczne ujęcie dramatycznej sytuacji i konfliktu między pokoleniami”.

Być może artysta miał taki zamiar, aby podważyć legendę króla Polski, jednak musielibyśmy wówczas założyć, że nie przepadał za twórcą drugiej dynastii na polskim tronie. Raczej Gerson, wielki polski patriota, takiego celu nie miał. Nie można odrzucić również hipotezy, że chciał tym obrazem przypomnieć współczesnym, że często w czasach średniowiecza zdobywało się pełnię władzy poprzez zbrodnię na rywalu do tejże władzy, nierzadko także w wyniku zdrady. W tym natomiast przypadku chodziło także o cele wyższe niż tylko i wyłącznie książęcy stolec – chrystianizację Litwy, a tym samy „wejście do Europy”, której Kiejstut był całym sobą przeciwny. Z żyjącym starym księciem taka opcja nie wchodziła w grę. Na obrazie jednak kaźni Kiejstuta nie zobaczymy, ...o ile oczywiście doszło wówczas do zbrodni. Gerson ukazał nam chwilę, która miała miejsce na kilka dni przed śmiercią stryja Jagiełły.

Kazimierz Molendziński w monografii Gersona (1939) żali się, że utonęły w niepamięci tej miary dzieła artysty co „Witold i Kiejstut”... Być może stało się tak dlatego, że już w 1876 roku, a więc trzy lata po powstaniu obrazu, anonimowy krytyk Przeglądu Tygodniowego w ten sposób wspomniał o wystawie, jaka miała miejsce wówczas w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych: „Gdyby nas zapytał przybyły do Warszawy znad Sekwany czy Tybru cudzoziemiec, czy w salonie jest jakie znakomite płótno, odpowiedzieć mu trzeba przecząco. Są dzieła niezłe, lepsze, dobre, ale znakomitych ani kawałka”. Tutaj wymienia z nazwy m.in. właśnie „Witolda i Kiejstuta”. Obecnie dzieło się znajduje w zbiorach Muzeum Pałac Herbsta w Łodzi. Byłem tam kilka razy i nigdy na stałej wystawie malarstwa polskiego tego obrazu nie widziałem. Być może kuratorzy ekspozycji z powodu małej powierzchni wystawienniczej (płótno jest jednak poważnych wymiarów) zdecydowali, że obraz ten jako nie najwyższych lotów, zajmie zbyt dużo miejsca i lepiej prezentować inne dzieła, które muzeum posiada w swojej kolekcji. Córka artysty Maria Gerson-Dąbrowska w swojej książce „Polscy malarze”, opisując osiągnięcia ojca, dziwnie o tym obrazie nie wspomina. Jest to o tyle zaskakujące, że malarz za tę pracę otrzymał na wystawie w Wiedniu złoty medal, a petersburska Akademia Sztuk Pięknych przyznała mu tytuł akademika.

Czytaj też:
Mnich, niedoszły król Polski

Wspomnieliśmy wyżej, że wydarzenie to jest mało u nas znane. Jest jednak warte przypomnienia, gdyż dotyczy kraju, z którym już niedługo zwiążemy nasze losy na wieków wiele. We współczesnej polskiej literaturze historycznej zbyt wiele miejsca się temu wydarzeniu nie poświęca. W „Historii Litwy” pióra Jerzego Ochmańskiego czytamy tylko: „Kiejstut nie mając sił (po walce z Krzyżakami – przyp. L.L.) na zbrojne rozstrzygnięcie konfliktu zdał się na łaskę bratanka, atoli zamknięty w Krewie, rychło życia tragicznie dokonał, jak powiadano, uduszony przez dworzan Jagiełły w sierpniu 1382 roku”. Zwróćmy uwagę na stwierdzenie „jak powiadano”. Uczony pisze ostrożnie, bowiem są jeszcze inne przypuszczania jak zakończył życie stary książę. Zacznijmy zatem od naszych najstarszych kronikarzy, którym ów konflikt nie umknął.

Janko z Czarnkowa, żyjący jeszcze w czasie, gdy to wydarzenie miało miejsce, sprawę śmierci Kiejstuta widział inaczej. Kronikarz pisał: „W tym więzieniu (w Krewie – przyp. L.L.) po niejakim czasie Kiejstut sam się, jak powiadają, udusił. Tym sposobem sława jego i cała dzielność, z którą się tak okrutnie przeciwko chrześcijanom srożył, została teraz obrócona w niwecz, za sprawą pychy, przez którą, wyzuwszy synowca, zagarnął sobie nie należące do niego księstwo litewskie”. Czyli samobójstwo i to jeszcze jako kara za grzechy. Natomiast największy nasz dziejopis Jan Długosz podaje, że rzeczony Kiejstut „dawszy się uwieść pozorną chęcią zgody” został uduszony. Długosz jednak nie wskazuje przypuszczalnego sprawcy, pomimo że za Jagiełłą nie przepadał. Niemniej swoje kroniki pisał na dworze syna króla Władysława II, Kazimierza Jagiellończyka i nie mógł zrobić zabójcy z ojca swojego protektora. Mamy zatem dwie wersje śmierci starego księcia – zakończył życie z własnej ręki, bądź został uduszony. Jeżeli dokonano na nim zbrodni zabójstwa, to mogło do niego dojść za wiedzą i być może z rozkazu Jagiełły, bądź bez jego rozkazu, wiedzy i zgody. Przypuszczać możemy, że otoczenie wielkiego księcia Jagiełły samo chciało przypodobać się swojemu panu i wyręczyć go z tej niezręcznej sytuacji. Czy w istocie tak było, to pozostanie na zawsze tajemnicą.

Władysław Jagiełło

Paweł Jasienica natomiast, powołując się na badania prof. Stefana M. Kuczyńskiego, twierdzi, że w sprawę śmierci Kiejstuta nie należy włączać Jagiełły. „Śmierci starca pragnęły rozmaite sfery i czynniki – Krzyżacy, którzy w oficjalnych pismach zwali Kiejstuta wściekłym psem, niemieccy mieszczanie Wilna, bojarzy, rodzeństwo Jagiełły, a zwłaszcza okrutny Skirgiełło”. Ta opcja wydaje się najbardziej prawdopodobna. Wiemy, że Skirgiełło stał mocno przy Jagielle i wiedział dobrze, że jeżeli udusi stryja, to wiele problemów rozwiąże, a jemu, jako jedynemu nic nie grozi z ręki brata, nawet w przypadku, gdyby Jagiełło śmierci starego księcia nie pragnął. Żeby jednak nie było to zbyt proste, podajmy za Andrzejem Nowakiem jeszcze jedną przyczynę zejścia z tego świata Kiejstuta: „Możliwa była także śmierć starca pod wpływem szoku, jakim stało się dla niego niespodziewane uwięzienie”. Innymi słowy - udar, a może zawał serca? Jest to także możliwe, zważywszy, że miał on wówczas ponad siedemdziesiąt lat, na czasy średniowiecza wiek rzadko spotykany. Jak widzimy wiele jest przypuszczeń, a prawda na zawsze pozostanie nierozwiązaną tajemnicą. Niemniej nie tylko zakończył wówczas życie stary książę, ale także, jak trafnie ujął to Ludwik Kolankowski, „wraz z jego śmiercią wybiła ostatnia godzina i litewskim bogom”.

 4