ŚredniowieczeTragedia templariuszy. Odkłamana historia obrońców chrześcijaństwa

Tragedia templariuszy. Odkłamana historia obrońców chrześcijaństwa

Dodano 15

Skąd się wzięła ta dziwna pieczęć zakonu: dwaj rycerze jadący na jednym koniu?

Różnie jest to tłumaczone, nie brakuje tu sensacyjnie brzmiących pomysłów, ale najpewniej było to podkreślenie tej prostoty życia.

Kto był ich największym wrogiem?

Poza muzułmanami? Najwięcej wrogów templariusze mieli w samym Kościele. Wynikało to z ich unikalnego umocowania – jedynie papież stał nad nimi. To się nie podobało wielu hierarchom, wliczając w to patriarchę Jerozolimy, który konkurował z wielkim mistrzem templariuszy o dostęp do ucha władcy Królestwa Jerozolimskiego. Templariusze byli zwolnieni z płacenia wszystkich podatków, a reszta Kościoła musiała na nich łożyć. Oczywiście nie wszystkim podobał się taki układ...

Po tym, gdy Saladyn zdobył Jerozolimę w 1187 r., stolicą chrześcijańskiego królestwa stała się Akka. Jednak 100 lat później muzułmanie zajęli również Akkę, wypierając chrześcijańskie wojska z Ziemi Świętej. Co to oznaczało dla templariuszy, poza klęską militarną?

Templariusze bronili się bohatersko w swojej fortecy nad morzem jeszcze tydzień po zdobyciu miasta przez mameluków. Ostatecznie wszyscy bracia zginęli pod gruzami twierdzy, której fundamenty podkopali muzułmanie. Upadek Ziemi Świętej oznaczał dla zakonu koniec. O ile bowiem istnienie szpitalników wciąż miało sens – mogli przecież leczyć ludzi wszędzie na świecie – o tyle upadek Ziemi Świętej był też upadkiem samych templariuszy, którzy nie zdołali spełnić swojej najważniejszej misji. Liczyli oni wprawdzie na zorganizowanie kolejnej krucjaty, ale było to nierealne. Templariusze wrócili do Europy, głównie do Francji. Szpitalnicy osiedlili się na Rodos, a następnie przenieśli na Maltę, gdzie działali aż do czasów Napoleona. Z templariuszami było jednak inaczej. Po upadku Akki ludzie zaczęli się zastanawiać: Po co właściwie potrzebni nam są teraz ci zakonnicy?

I wykorzystał to Filip IV Piękny.

Król Francji był bardzo zadłużony z powodu wojen. Jego sposobem na wychodzenie z długów było... pozbywanie się dłużników. Przed zaatakowaniem templariuszy Filip wyrzucił z Francji żydowskich i włoskich bankierów, którym był winien pieniądze.

Jednak pieniądze to tak naprawdę tylko tło upadku templariuszy. Filip tworzył wówczas Francję jako państwo narodowe i templariusze, a szerzej Kościół, byli jego ideologicznymi przeciwnikami. Był to konflikt dwóch wizji: uniwersalistycznego Kościoła, który twierdził, że stoi nad władcami, i Filipa, który widział to dokładnie odwrotnie. Templariusze wyglądali w jego oczach jak ręka papieża we Francji. Filip chciał ją odciąć, pokazując w ten sposób, kto naprawdę rządzi. 13 października 1307 r. król rozkazał aresztować każdego templariusza – nie tylko rycerzy – na terenie Francji. To były tysiące ludzi, ale nikt nie stawiał oporu. Filip następnie przejął majątek zakonu, niejako nacjonalizując templariuszy.

Król oskarżył ich m.in. o czczenie bożków, kotów i oddawanie się praktykom homoseksualnym. Zrobił z nich najgorszych heretyków. Miał jakiekolwiek podstawy, by rzucić takie oskarżenia?

Ta sprawa zszokowała cały chrześcijański świat, ponieważ templariusze mieli generalnie bardzo dobrą opinię. To prawda, że templariusze, tak jak każda elitarna formacja, mieli swoje dziwaczne obrzędy inicjacyjne. Ponoć młodzi byli zmuszani do całowania starszych w „koniec kręgosłupa”, żeby okazać im posłuszeństwo. Czy tak było? Ciężko to stwierdzić. Nawet dziś jednak słyszymy o dziwnych rytuałach inicjacyjnych np. w wojsku. Niedawno nasza prasa opisywała szokujące praktyki, do których dochodzi w brytyjskich siłach specjalnych: młodzi żołnierze muszą się rozebrać, a następnie się biją. Tak już bywa w zamkniętych społecznościach, w których wszystko opiera się na posłuszeństwie wobec starszych.

Wiadomo jednak, że coś było na rzeczy, ponieważ nawet Jacques de Molay, ostatni wielki mistrz zakonu, który potem został spalony na stosie, sam był zakłopotany dziwnymi praktykami wśród braci i nawet napisał o tym w liście do króla Francji!

Dając mu tym samym amunicję do ataku na własny zakon...

Stało się tak wbrew jego intencjom. Z pewnością dochodziło wśród templariuszy do dziwnych sytuacji, które nie kojarzyły się z ortodoksją chrześcijańską, ale trudno sobie wyobrazić, żeby faktycznie byli oni heretykami. Nie można dawać wiary zeznaniom niektórych braci, w których przyznawali się oni do wszystkiego. Torturowano ich bowiem potwornie – są relacje mówiące o opiekaniu im stóp w ogniu...

Czytaj także:
Krzyżowcy giną z pragnienia pod Hittin. Koniec chrześcijańskiej Jerozolimy

Papież Klemens V walczył zawzięcie o swoich rycerzy?

Jego sytuacja była bardzo trudna. Sam był Francuzem, jednak bał się, że król Francji wypowie mu wojnę. Klemens V chciał bronić Kościoła i templariuszy, ale Filip był potężny. Papież stał na straconej pozycji.

Jacques de Molay przyznał się do wszystkiego i miał zostać oszczędzony, ale tak się nie stało. De Molay na koniec stwierdził bowiem, że wycofuje się z zeznań, ponieważ nie mógłby żyć z takim ciężarem. Dlatego został spalony na stosie. Jednak losy templariuszy poza Francją, gdzie wielu z nich zginęło, nie potoczyły się tak źle. Przykładowo w Anglii ich majątek trafił do szpitalników, a samych zakonników nie spotkała krzywda. W Hiszpanii i Portugalii sytuacja wyglądała podobnie.

Wydawałoby się, że to koniec tej opowieści, ale przecież ta historia kompletnie niespodziewanie powróciła po 700 latach wraz z odnalezieniem pewnego dokumentu...

Przez cały ten czas wierzono, że Kościół kompletnie opuścił templariuszy. Dopiero w 2001 r. odkryto w tajnych archiwach watykańskich tzw. pergamin z Chinon, który jest dowodem na to, że papież nie wierzył w winę swoich rycerzy-zakonników i na sam koniec oczyścił templariuszy. Głowa Kościoła stwierdziła, że nie popełnili oni grzechu i nie byli winni zarzucanych im czynów. Było to jednak utrzymywane w sekrecie ze strachu przed odwetem króla Francji. Templariusze powinni więc zostać zrehabilitowani w oczach świata.

To by jednak oznaczało, że należałoby również zrehabilitować krzyżowców. Według powszechnej opinii byli oni przecież krwiożerczymi fanatykami, którzy napadli na Bogu ducha winnych muzułmanów.

Po pierwsze, większość mieszkańców tamtych ziem stanowili wówczas chrześcijanie, choć ciężko w to uwierzyć z dzisiejszej perspektywy. Krucjaty były więc przeprowadzone w obronie chrześcijaństwa. Po odbiciu z rąk muzułmanów Ziemi Świętej udało się krzyżowcom stworzyć społeczeństwo – jak na tamte czasy – dosyć otwarte. Muzułmanie generalnie mogli żyć w spokoju obok chrześcijan.

Obawiam się, że nie jest to zbyt popularny pogląd wśród dzisiejszych zachodnich intelektualistów.

To prawda. Pamiętajmy, że tragedia templariuszy to część dużo większej tragedii: upadku państw krzyżowców. Wiem, że dziś krucjaty mają fatalną prasę, ale uważam, że upadek państw krzyżowców był prawdziwą tragedią.

Chyba właśnie przekroczyliśmy granice poprawności politycznej.


Fakty są jednak takie, że Frankowie rozwijali tamte tereny i pod ich rządami sytuacja w Outremer (na Zamorzu, jak nazywano wówczas tereny odbite przez krzyżowców) dosyć szybko uległa stabilizacji. Pielgrzymi i rolnicy byli w Królestwie Jerozolimskim niemal tak samo bezpieczni jak w Europie. Frankowie zapewnili Palestynie pokój i rozkwit przez większość XII w. Był to olbrzymi kontrast w porównaniu z poprzednim stuleciem, gdy terenami tymi rządzili muzułmanie.

Pod koniec istnienia Outremer, w miarę jak Turcy zdobywali kolejne miasta, ludność frankijska poddawana była potwornym cierpieniom. Turcy najczęściej zabijali mężczyzn, a pozostałych członków ich rodzin brali w niewolę. Kobiety, dziewczęta i chłopcy byli potem tysiącami sprzedawani na targach niewolników w Aleppo i Damaszku. Po upadku Akki muzułmanie przeorali Outremer, niszcząc chrześcijaństwo, żeby Zachód już nigdy tam nie wrócił.

Michael Haag jest angielskim historykiem i pisarzem. Specjalizuje się w historii Ziemi Świętej. W Polsce dostępna jest jego książka pt. „Tragedia templariuszy. Powstanie i upadek państw krzyżowców”.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 11/2017
Artykuł został opublikowany w 11/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 15
  • syfilis-syjonizm-zion IP
    Myślę,że to kolejna wrzutka chazarskiej mafii."Przepisywali" księgi,fałszowali historie świata i Polski.
    Któregoś dnia znikną,jak g-no mgła.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Skąd ubogiemu zakonnikowi taki pieniądz IP
      Polacy mają fatalne skojarzenia z zakonnikami-rycerzami. Szczwane lisy dysponujące ogromną mamoną, podstępem zajmujący i oszwabiający bogate krainy....
      Dodaj odpowiedź 10 7
        Odpowiedzi: 0
      • falanga x IP
        Templariusze byli bohaterami, krzyżowcy i krucjaty uratowały Europę, na płw.iberyjskim zakony rycerskie odbiły z pod władzy islamu półwysep , niestety dziś Afryka i Azja znów w natarciu
        Dodaj odpowiedź 61 4
          Odpowiedzi: 1
        • RUCH NARODOWY IP
          Krzyżowcy to bohaterowie tamtych czasów gdyby nie ich walka Cała Europa byłaby w rękach Brudnego islamu. Tylko komuchy którzy są zjednoczeni z Islamem i z tym całym syfem lewackim spierają kłamstwa na temat Krzyżowców.
          Dodaj odpowiedź 77 12
            Odpowiedzi: 1
          • warto przeczytać IP
            O tych czasach są piekne ksiąźki M.Duron "Królowie przeklęci,,
            Dodaj odpowiedź 34 3
              Odpowiedzi: 1