ŚredniowieczeKrucjaty - samoobrona Zachodu. Jak sfałszowano historię krzyżowców

Krucjaty - samoobrona Zachodu. Jak sfałszowano historię krzyżowców

Obraz
Obraz "Zdobycie Jerozolimy przez Krzyżowców, 15 lipca 1099" Émile'a Signola / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 17
Barbarzyńskie poczynania muzułmanów w Jerozolimie skłoniły chrześcijan do obrony Ziemi Świętej.

Papież Urban II powiedział 27 listopada 1095 r. w Clermont do biskupów i możnych z całej Europy: „Jerozolima jest teraz w rękach wrogów Chrystusa. Oczekuje na wyzwolenie i nie można zwlekać z udzieleniem jej pomocy. Bóg powierzył wam, Frankom, największą chwałę rycerską wśród wszystkich narodów. Z tego powodu gorliwie podejmijcie tę wyprawę dla odkupienia waszych grzechów i bądźcie pewni nagrody nieprzemijającej chwały w Królestwie Niebieskim”. „Bóg tak chce” – zapewnił na koniec.

To wezwanie dało początek epoce wypraw krzyżowych. Ich legenda ożywiała w ciągu wieków wiarę i wyobraźnię ludzi Zachodu, budząc dumę i podziw dla męstwa, wytrwałości, pobożności i poświęcenia rycerzy z krzyżami na tunikach okrywających kolcze zbroje. Potem nadeszła epoka wstydu za nich. Może czas przestać się wstydzić...

Odruch obrony

Zagrożenie, jakie niesie naszej cywilizacji świat islamu, każe przewartościować nie tylko beznadziejnie krótkowzroczną i naiwną, a może raczej diabolicznie przewrotną koncepcję multi-kulti, lecz także wydarzenia i zjawiska dziejowe sięgające niekiedy zamierzchłych czasów. Należą do nich przede wszystkim krucjaty. Długie lata intelektualiści, historycy, pisarze i publicyści zachodni – z takimi chlubnymi wyjątkami jak Oriana Fallaci – byli skłonni bić się w piersi za grzechy przodków, krzyżowców. Przypisywano rycerzom z krajów chrześcijańskich jedynie najgorsze cechy, takie jak fanatyzm i okrucieństwo, oraz najgorsze zbrodnie przeciwko niewinnym rzekomo muzułmanom. Jedynymi skutkami były: potwierdzenie tez głoszonych od wieków po tamtej stronie oraz rozjątrzenie mściwego gniewu, który rodzi tam terrorystów. Fanatycznych i okrutnych. Podnoszą przy tym sztandar dżihadu, czyli świętej wojny, przynoszącej w konkretnym, ziemskim wymiarze ludobójstwo chrześcijan, niewinnych ludzi, z dziećmi i kobietami włącznie.

– Ale chrześcijanie zaatakowali pierwsi! To właśnie krzyżowcy przybyli na ziemie Proroka i mordowali jego wyznawców w ramach swojej „świętej wojny”! – słyszymy zarzuty.

Ejże! Tereny Palestyny – a także całego Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Hiszpanii – były własnością muzułmanów dopiero od VII w., czyli właśnie od dżihadu wznieconego przez proroka Mahometa. Jego wyznawcy wyrzynali najpierw swych arabskich ziomków, którzy nie chcieli przyjąć jego nauk, a potem ruszyli we wszystkie strony świata, podbijając zbrojnie rozległe ziemie od Chorezmu i Afganistanu na wschodzie do krajów Maghrebu w Afryce na zachodzie. Rzekomo byli tolerancyjni, ale zdarzały się takie ekscesy jak te fatymidzkiego kalifa Al-Hakima, który w latach 1004–1014 zburzył świątynię Grobu Pańskiego w Jerozolimie i 30 tys. innych kościołów na terytoriach zamieszkanych przecież od wieków przez wyznawców Chrystusa.

W kolejnym stuleciu islamiści sięgnęli z Afryki po cały Półwysep Pirenejski (711). Wkrótce Maurowie (Saraceni) przekroczyli Pireneje, aby posiąść ziemie Franków. Udało się im nawet początkowo w Akwitanii, ale cofnęli się po klęsce w bitwie z Karolem Młotem w środkowej Francji – pod Poitiers (732). Za Pireneje wyparł ich jednak skutecznie dopiero Karol Wielki. Na ziemiach italskich Saraceni opanowali w IX w. wyspy – Maltę, Sardynię i Sycylię – i wdarli się na Półwysep Apeniński. Dziesiątki lat okupowali miasta na południu (Bari, Brindisi, Tarent), inne zdobywali i łupili. W 846 r. zajęli nawet część Rzymu z bazyliką św. Piotra! Złupili też znane klasztory z benedyktyńskim na Monte Cassino włącznie. Kres ich dominacji w południowych Włoszech położyły dopiero świetne zwycięstwo połączonych sił chrześcijańskich nad rzeką Garigliano w 915 r. i kilka wygranych wcześniej bitew morskich. Z Sycylii przegnali ich dopiero Normanowie w 1091 r., a więc cztery lata przed synodem w Clermont. Tak więc doświadczenie islamskich najazdów – z mordowaniem opornych, rabunkiem oraz porywaniem i braniem w niewolę – było wtedy żywe wśród ludzi zamieszkujących serce chrześcijańskiej Europy.

Chrześcijanie iberyjscy pozostawali w jarzmie Al-Andalus – jak nazywano emirat (a po 929 r. kalifat Kordoby) obejmujący niemal cały półwysep. W 1063 r. papież Aleksander II wezwał chrześcijan do udzielenia zbrojnej pomocy tamtejszym współwyznawcom. Od VIII w. – poczynając od Asturii, która nie poddała się Maurom – trwała tam rekonkwista, czyli zbrojne odbieranie ziem zdobytych wcześniej przez muzułmanów, a właśnie w połowie XI w. rekonkwistadorzy zaczęli odnosić liczące się sukcesy. Natomiast pomysł krucjaty do Ziemi Świętej sam Urban II sformułował w marcu 1095 r. na synodzie w Piacenzie (kilka miesięcy przed słynnym wezwaniem w Clermont), gdzie przybyło poselstwo cesarza bizantyjskiego Aleksego I Komnena, proszącego o pomoc wszystkich chrześcijan w walce z najazdami muzułmanów.

Właśnie bowiem w tym czasie apogeum rozwoju przeżywało imperium Wielkich Seldżuków – dynastii Turków, którzy podbili Chorezm, Persję, ziemie dzisiejszego Iraku z Bagdadem, niemal całej Azji Mniejszej (dochodząc do Bosforu), Syrii i Palestyny. Islam przyjęli dopiero przed wiekiem i jako neofici, a zarazem byli koczownicy Wielkiego Stepu nastawieni na mord i rabunek, dali się we znaki szczególnie wspólnotom chrześcijańskim.

Chrześcijanie, którzy godzili się na panowanie Arabów, odbierających im wprawdzie liczne prawa należne muzułmanom i nakładających na nich większe podatki, ale pozwalających zwykle na w miarę bezpieczne życie, pod władzą Seldżuków nie znali dnia ani godziny. Stali się ludźmi wyjętymi spod prawa, niepewnymi losu swych żon, córek i synów, swojego dobytku i życia. Pielgrzymów przybywających do Ziemi Świętej traktowano jako zwierzyną łowną. Ruch pielgrzymkowy (tolerowany wcześniej, bo bardzo opłacalny dla Arabów) ustał.

I to właśnie barbarzyńskie poczynania Seldżuków uzmysłowiły chrześcijanom – zarówno greckiego, jak i łacińskiego obrządku (rozdzielonym dopiero co, bo w 1054 r.) – czym jest islam w ortodoksyjnym wydaniu. Krucjaty jawią się więc jako odruch chrześcijańskiej samoobrony i uprawnionego upomnienia się o sprawy dla każdego człowieka najświętsze.

Wschód vs Zachód

Jeśli spojrzymy na dzieje rejonów świata, będących pierwszymi znanymi z historii pisanej, to konflikt świata chrześcijańskiego i muzułmańskiego staje się częścią jeszcze dłuższej konfrontacji Wschodu z Zachodem. Doszło do niej 1,1 tys. lat wcześniej – licząc od bitwy pod Maratonem (490 r. p.n.e.) do hidżry Mahometa z Mekki do Medyny (622 r. n.e.). Despotyzm władcy rozległego imperium perskiego zderzył się wówczas z samorządnością obywatelskich miast-państw greckich. Oczywiście, ani starożytna Persja nie była jedynie kumulacją wszystkiego, co najgorsze, ani polis Hellenów ucieleśnieniem ideału. Najogólniej jednak rzecz ujmując, starożytna Grecja – z jej systemami przedstawicielskimi, teatrem, filozofią, etyką, rzeźbą i architekturą – stawała się kolebką kultury europejskiej. Persja natomiast – niszczycielską siłą, której najazd odparto.

Czytaj także:
Kłamstwo „Imienia Róży”. Jak sfałszowano historię inkwizycji

Dziesięć lat później znów z heroicznym trudem (Termopile, Salamina, Plateje) pokonano najeźdźców, ale po półtora wieku role odwróciły się diametralnie. Macedoński przywódca Hellenów – Aleksander Wielki – zdruzgotał między 331 a 334 r. p.n.e. (Granik, Issos, Gaugamela) całe imperium perskie, kazał swym żołnierzom wziąć za żony wschodnie branki (sam ożenił się z córką pokonanego Dariusza III) i założył… nowy świat: hellenistyczny. Zapanowały w nim język grecki i grecka kultura, która utrzymała się na Bliskim Wschodzie, w Azji Mniejszej i Afryce Północnej ponad półtora tysiąclecia. Ulegli jej rzymscy zdobywcy, a w części cesarstwa ze stolicą w Bizancjum, zwłaszcza gdy stała się chrześcijańskim Konstantynopolem, język grecki panował w metropolii, na dworze, w świątyniach, na hipodromie.

Przed wojną w polskich liceach uczono najkrótszej wersji rozwoju europejskiej kultury: Grecja dała nam piękno, Rzym – prawo, a chrześcijaństwo przyniosło miłość. W rzeczywistości toczyły się liczne wojny, w tym religijne, płynęły krew i łzy, górę brały często skrajny wyzysk i niesprawiedliwość, ale zasadnicze punkty odniesienia pozostawały niezmienne. Odwoływali się do nich ludzie, pozwalały nazwać rzeczy po imieniu. Inspirowały twórców katedr i mszy gregoriańskich, największych uczonych, myślicieli, malarzy, rzeźbiarzy, pisarzy i poetów.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 11/2017
Artykuł został opublikowany w 11/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 17
  • klioes vel pislamista IP
    Stupor Europae
    motto: „Upadającym narodom pozostają tylko apatia i tolerancja.” (Arystoteles)
    wiersz dedykowany panu profesorowi Bogusławowi Wolniewiczowi

    A gdyby tak pod Maratonem,
    Zamiast z tak zwanym walczyć „wrogiem”,
    Za multi-kulti pójść bone tonem
    I zająć tylko się dialogiem?

    Persowie inna to kultura.
    Jakże ich zwać „barbarzyńcami”?
    Grecka kultura „wyższą”? – bzdura!
    (Ach, Grecy byli …faszystami!)

    A gdyby Mariusz swe legiony,
    Zamiast sposobić na bój krwawy,
    Z Cymbry jął bratać i Teutony? –
    Doczekałby lewackiej sławy!

    Aecjusz także stracił sławę,
    Hunów wspaniałych zabijając.
    (Mieli zwyczaje tak ciekawe!...
    Czas Czyngis-Chana wyprzedzając.)

    Przez wieki rosła nieustannie
    Nietolerancji długa lista.
    Wśród wielu w zbroi lub sutannie
    Jest i Sobieski, oczywista!

    (Jakże kulturę można było
    Zniszczyć na przykład SS-manów?
    Wszak to Europę zubożyło!...
    Sam, Czytelniku się zastanów.)

    Na szczęście dzisiaj wszelka wrogość
    Została wreszcie potępiona.
    I kulturalna kwitnie mnogość;
    Europa jest nią wzbogacona.

    Znika katolskie zacofanie;
    Każda kobieta ma swą godność.
    Burki, łechtaczek obrzezanie,
    Pasy Shachida – różnorodność!...

    Kto barbarzyństwem śmie nazywać
    Inną kulturę, idzie w ślady
    Dawnej Europy i przebywać
    Winien w więzieniu – nie ma rady!

    Jak nakazuje neutralność,
    Nie Temistokles jest dziś wzorem.
    By przyjąć multi-kulturalność,
    Trzeba wykazać się stuporem.

    Za wzór niech młodzież światła bierze,
    Mieszkańców Rzymu w czas Wandali:
    Multi-kultyści w swojej erze,
    Co emigrantom Rzym oddali!

    Kto w stupor tolerancji wpadnie,
    Europą apatyczną upit,
    Ten godzien się nazywać ładnie:
    Stupidus (po angielsku: stupid).
    Dodaj odpowiedź 25 3
      Odpowiedzi: 0
    • Muleq IP
      Aż się wierzyć nie chce, że ktoś na poważnie mógł napisać taki tekst. Grafomania historyczna czystej wody. Pomieszanie tylu różnych wątków bez ładu i składu. Wrzucenie do jednego worka wojen grecko - perskich i dżihadu muzułmańskiego jako argumentu pod wydumaną tezę walki Wschodu z Zachodem. ( Przypominam tylko, że Persja była jednym z pierwszych państw, które podbili muzułmanie w VII w. )

      Wybiórcze cytowanie papieża Urbana II, który podczas swojej słynnej mowy powiedział wprost "wszystkim idącym tam w przypadku ich zgonu na lądzie czy w morzu lub w boju z poganami odpuszczone będą grzechy" jak nazwać inaczej niż chrześcijańskim dżihadem?? Co więcej "przyrzeczenie to daję ja jako upoważniony przez Boga".

      Celowe ( bo nie sądzę że przypadkowe ) pominięcie krucjaty chłopskiej i dziecięcej.

      Książki Dana Browna wyśmiewane ( i słusznie ) pod każdym względem biją na głowę ten tekst, który udaje artykuł historyczny.
      Dodaj odpowiedź 14 43
        Odpowiedzi: 2
      • klioes vel pislamista IP
        Żydowski ciąg arytmetyczny

        Podobno żylo ich trzy miliony,
        A aż sześć zgładził Hitler szalony!
        Tuzin milionów odszkodowania
        Już uzyskało. Więcej się skłania
        (Pewnie dwa razy wiecej, jak zwykle)
        Coś z holokaustu „odzyskać nikle”,
        Albo mieć całkiem spore korzyści.
        Kto ciąg zrozumiał? Chyba niziści...
        Dodaj odpowiedź 20 6
          Odpowiedzi: 0
        • klioes vel pislamista IP
          Na konfederację wolnościową
          (Korwin-Braun-Godek-Liroy-Narodowcy)

          Konfederacja – to potworne słowo!
          Na przykład barska – mogła to i owo
          Złego uczynić w planach Katarzyny.
          Bratniej pomocy więc nie bez przyczyny
          Nam udzieliła… A teraz udzielić
          Może Makrela, lub chwasty wypielić
          USSrael, jeśli znów konfederaci
          Będą brać górę… Pomoc się opłaci!…
          Dodaj odpowiedź 19 4
            Odpowiedzi: 0
          • gienio IP
            jprdlę, nawet historię średniowiecza postanowiliście przepisać na nowo?
            Dodaj odpowiedź 13 60
              Odpowiedzi: 3
            • xxxxxxx IP
              Dziś w dużej części Europy nie ma woli samoobrony, metrosexualni sprzedają Europę. Europa bez Europejczyków. Krucjaty były oczywistym aktem oporu przed agresją, islamską świętą wojną

              youtube
              Dodaj odpowiedź 42 2
                Odpowiedzi: 0
              • taka prawda IP
                1453 upadek Konstantynopola, islamskie wojska urządzają rzeź chrześcijan, 1492 wojska chrześcijańskie zdobywają Grenade, emir i jego rodzina z majątkiem udają się na wygnanie, ludność nie doświadcza represji
                Dodaj odpowiedź 52 4
                  Odpowiedzi: 1