ŚredniowieczeNiezwykły dar od narzeczonej Kazimierza Wielkiego. Uszczęśliwił tysiące polskich rodzin

Niezwykły dar od narzeczonej Kazimierza Wielkiego. Uszczęśliwił tysiące polskich rodzin

Dodano 2

Z tego związku rodzi się Ludwik Węgierski (na Węgrzech Ludwik Wielki), późniejszy król Polski, którego córka Jadwiga, a wnuczka Elżbiety Łokietkówny, jest po jego śmierci koronowana nie na królową, tylko na króla Polski i wychodzi za mąż za wnuka księcia litewskiego Giedymina, Jagiełłę. Od niego to rozpoczyna się wybitna dynastia Jagiellonów, która Koronę Polską podnosi do rangi mocarstwa, że drżyjcie narody. I to sprawił niezłomny Władysław I. I mało tego. Pięć lat później doprowadza do ślubu Kazimierza, zwanego później Wielkim, z córką wspomnianego wcześniej księcia Gedymina Aldoną i zawiązuje trwały sojusz z Litwą. Jak ktoś słusznie zauważył „politykę małżeńską Władysław opanował do perfekcji”. Prawdopodobnie bez tych związków małżeńskich niemożliwy byłby później ślub Jagiełły z Jadwigą, a w przyszłości i Grunwald, że o Unii Polsko-Litewskiej nie wspomnimy, aby za daleko nie uciekać od tematu tego szkicu. A jest nim wydarzenie, które przedstawił na swoim obrazie Wojciech Gerson. To jest ta druga, dalekosiężna myśl Łokietka - zwrócić oczy na wschód i wydać królewicza Kazimierza za córkę wielkiego księcia litewskiego Giedymina, a tym samym zawrzeć sojusz wymierzony przeciwko Krzyżakom, którzy zagrażali zarówno Polsce jak i Litwie.

Czytaj także:
Zagadka „Stańczyka”. Dlaczego Matejko „pomylił” tak ważną rzecz?

Jest wiosna 1325 roku. Wybranka królewicza, czy raczej króla Łokietka, przybywa do Polski. Aldona Giedyminówna, prawdopodobnie rówieśniczka królewicza Kazimierza, otoczona jest orszakiem swoich rycerzy ale na obrazie przede wszystkim widzimy masę ludzi obojga płci. To tytułowe, żywe „wiano królowej”. Zapisał Jan Długosz „Kniaź Litewski Giedymin (…) zezwolił pod warunkami obustronnie umówionemi na żądane powinowactwa związki; a oddawszy córkę swoją posłom królewskim, wszystkich brańców polskich, wszelakiego stanu, płci i wieku, uwolnił i do Polski, ojczystego ich kraju, zdrowo i bez szkody odesłał... Narzeczona, posażna zwrotem niewolników do Krakowa przybyła”... Mówiąc współcześnie - wiano, czyli posag jakie księżniczka Aldona wniosła do małżeństwa z królewiczem Kazimierzem, to wypuszczeni z niewoli litewskiej polscy brańcy pojmani przez Litwinów we wcześniejszych walkach, jakie toczyły się pomiędzy obydwoma krajami. Było ich ponoć aż dwadzieścia cztery tysiące. Królestwu Polskiemu tego dnia przybyło wiele rąk do pracy i zarazem wzmocniło zbrojną siłę państwa, choć zapewne wielu z nich po trudach niewoli, nielekkiej przecież wtedy, zapewne nie nadawało się ani do pracy, ani do walki.

Po prawej stronie obrazu widzimy jak królewicz wita narzeczoną, której wyjechał na spotkanie. Jednak większość dzieła zajmują uwolnieni jeńcy, którzy padają na kolana i całują ojczystą ziemię czy witają się ze swoimi rodzinami.To oni są głównymi bohaterami obrazu. Mężczyzna pod krzyżem zdaje się uosobić tych wszystkich, którzy walczyli wcześniej za wiarę chrześcijańską, a także w obronie ojczyzny przed najazdami litewskimi. Narzeczeni niejako są na obrazie mniej znaczący, gdyż malarz umieścił ich w „kącie” dzieła. Gerson, wybitny pejzażysta, skorzystał tu z okazji i oprócz dziesiątek ludzi umieścił na płótnie także fragment krajobrazu, z widocznymi murami zamczyska. To zdaje się być zamek w Ojcowie. Powstał on jednak dużo później, już za czasów panowania Kazimierza III Wielkiego, tego, który „zastał Polskę drewnianą, a pozostawił murowaną”. Wówczas nie było w Polsce budowanych z kamienia warowni. Artysta wybiega tu w przyszłość, tak samo jak w przypadku przyozdobienia głowy Aldony koroną. Koronacja księżniczki miała przecież miejsce kilka lat później, kiedy to stała się królową Polski Anną. Obraz „Wiano królewny” - jak pisał jeden z biografów artysty - „jest wielką panoramą, której istotnym bohaterem jest lud ukazany na tle rodzinnej ziemi. (…) Jest malowany szeroko i śmiało (…) oraz pełen światła i powietrza”.

Na zakończenie tego szkicu należy przypomnieć, że polska historiografia żonę Kazimierza Wielkiego zna pod imieniem Anna. Jako że była poganką, należało ją wcześniej ochrzcić. Uroczystość chrztu świętego księżniczki Aldony odbyła się 30 kwietnia i od tego czasu nosiła imię Anna. Następne pół roku poświęcono jej katechezie, która „miała usunąć ślady pogańskiego wychowania”. Ślub odbył się dopiero 16 października tego roku. Na królową Polski została koronowana wspólnie z Kazimierzem 25 kwietnia 1333 roku, w dzień św. Marka, w katedrze na Wawelu. Nie obyło się jednak to bez zgrzytów. Pisze Janko z Czarnkowa - „gdy ją zamierzał razem ze sobą koronować (Kazimierz Wielki – przy. mój), matka jego, córka niegdyś Bolesława, księcia kaliskiego, syna Władysława Odonicza, powiedziała, że to podług prawa dziać się nie powinno, ponieważ żyje ona, prawa królowa koronowana, za jej życia przeto innej na to samo królestwo koronować nie należy; wszelako, zgadzając się dobrotliwie na prośby syna, którego bardzo czule kochała, wstąpiła do klasztoru św. Klary w Starym Sączu”. Z tego związku urodziły się dwie córki, Elżbieta i Kunegunda, obie później dobrze wydane za mąż. A jak wiodło się jej w nowej ojczyźnie i nowej wierze? Teściowa, surowa i ascetyczna królowa Jadwiga do końca dni swoich uważała ją za pogankę. Litwinka - młoda, silna, wesoła i beztroska, lubiła śpiew i zabawy, rozmiłowana w konnych przejażdżkach, nie bardzo pasowała do wcześniejszego spartańskiego domu Łokietkowego. Ale wydaje się, że Kazimierz nic nie miał przeciwko temu, sam lubił jazdy konne i raczej ją szanował. Doprowadził przecież do jej koronacji pomimo knowań swojej matki. Czy ją kochał, trudno powiedzieć. Małżeństwa wówczas zawierało się nie z miłości tylko z potrzeb politycznych, a „młodzi” nie mieli nic do powiedzenia. Decydowali rodzice, monarchowie.

Królowa Anna-Aldona, pierwsza żona Kazimierza Wielkiego, zmarła w roku 1339 z przyczyn nam nieznanych, ale jak pisze Długosz „śmiercią osobliwą i straszną”.

Wojciech Gerson Wiano królewny (Powrót polskich jeńców z niewoli litewskiej) 1894 rok, olej/płótno; 325 x 630 cm, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie, na ekspozycji w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie.

Czytaj także

 2
  • Lucky IP
    Wymieniając dorosłe dzieci Władysława Łokietka autor zapomniał o  Kunegundzie
    Dodaj odpowiedź 3 4
      Odpowiedzi: 0
    • Szwejk XXI IP
      Szkoda, że tak mało ówczesnych prowadziło diariusz, może i dziś skorzystalibyśmy, choć jakieś paralele a może parabole znalazłoby się, np.:
      24 tys -2,4 mln powrotów
      zamki kamienne - wielka nowa kodyfikacja prawa
      rycerski esprit de corps - niestety nasuwa się tylko skojarzenie z Syzyfem
      Dodaj odpowiedź 2 1
        Odpowiedzi: 0