SłowianieWojna totalna Piastów. Nawet cmentarze nie były wtedy bezpieczne

Wojna totalna Piastów. Nawet cmentarze nie były wtedy bezpieczne

Fragment obrazu
Fragment obrazu "Bolesław Chrobry ze Świętopełkiem przy Złotej Bramie w Kijowie" pędzla Jana Matejki z 1884 rok. Fot: Archiwum autora
Dodano 2
W Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie 20 października br. została otwarta nowa wystawa czasowa poświęcona wojskowości we wczesnopiastowskiej Polsce.

Na wystawie zaprezentowano ponad 200 muzealiów. Pochodzą one przede wszystkim z X-XII wieku. To artefakty znalezione na obszarach należących do monarchii wczesnopiastowskiej. Nie tylko broń, jakby sugerował tytuł prezentacji, ale także i inne przedmioty, które nawiązują do militarnej działalności okresu piastowskiego. To także efekty tych działań – czaszki, na których widać zadane im uderzenia ówczesną bronią, która zbyt wyszukana nie była, o czym przekonamy się oglądając przygotowane eksponaty, ot choćby topory o bardzo różnych szerokościach ostrza.

Gnieźnieńskie muzeum przygotowało wystawę wspólnie z Muzeum Archeologicznym Środkowego Nadodrza w Świdnicy, a prezentowane zabytki na ekspozycję pozyskano z kilkunastu polskich placówek muzealnych.

Przyjrzymy się także fragmentom źródeł pisanych z tamtego okresu oraz ilustracjom inspirowanym dawnymi miniaturami. Z informacji zamieszczonej przez muzeum dowiadujemy się, że „władcy wczesnośredniowieczni, nie tylko Piastowie, traktowali swoje wojska i wojnę jako jedno z najważniejszych narzędzi polityki – zarówno wobec sąsiadów, jak i wewnątrz swego kraju. Nasza wystawa pokazuje, jak wyglądała ta pierwsza polska armia: jak była zorganizowana, jaką bronią walczyła, przeciwko komu i w jaki sposób. A była to armia, na czele której Piastowie potrafili odnosić znaczące zwycięstwa, choć klęski również im się przytrafiały”.

Ależ oczywiście – wojna w tamtym okresie to polityka i to traktowana jako rzecz najbardziej oczywista. Wojna wówczas to stan permanentny. Życie człowieka wczesnośredniowiecznego było jej całkowicie podporządkowane. Aby jednak rozszerzyć to zagadnienie, zajrzyjmy do literatury i zobaczmy co na ten temat miał do powiedzenia Paweł Jasienica:

„W Średniowieczu wszelkie wojny prowadzono w sposób według dzisiejszych pojęć zbrodniczy. (…) Słowianie byli w tej mierze gorsi, powiedzmy oględnie: jeszcze gorsi od rycerstwa zachodniego. Najsrożej poczynali sobie zawsze Czesi. Polacy ustępowali im tylko odrobinę”.

Niemiecki kronikarz Helmold w drugiej połowie XII wieku tak pisał:

„Taka sama jest broń u Polaków i Czechów i podobny sposób prowadzenia wojny. Ile razy bowiem powoła się ich do wojny poza granice kraju, dzielni są w spotkaniu, lecz niezmiernie okrutni w łupieżach i mordach; nie oszczędzają ni klasztorów, ni kościołów lub cmentarzy”.

Powiedzmy sobie szczerze – wczesnopiastowska Polska, to jeszcze nie kraj całkowicie chrześcijański, a woj to jeszcze nie ten, który cztery stulecia później przed walką śpiewał pod Grunwaldem „Bogurodzicę”.

Ale Czechom często dawaliśmy radę. Gall Anonim w rozdziale o męstwie Bolesława zanotował:

„Wtedy młódź polska na wyścigi runęła na wroga, uderzając najpierw włóczniami, a następnie dobywszy mieczy; niewielu z nadchodzących Czechów osłoniły tam tarcze, kolczugi były im ciężarem, nie pomocą, szyszaki służyły tam głowom za ozdobę, ale nie za osłonę. Tam żelazo z żelazem się zderza, Tam to poznasz śmiałego rycerza, Tam to męstwo męstwem się odmierza. Trup ściele się pokotem, pot zrasza twarze i piersi, krew płynie potokami, a młodzież polska woła: „Tak przystoi mężom okazywać swe męstwo, tak zdobywać sławę, a nie skrycie porwawszy zdobycz uciekać w lasy, jak wilki drapieżne!"”

Władca często toczył wojny dla, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, podreperowania budżetu państwa, czy poszerzenia jego granic, a przy tym i coś do osobistej kieszeni zbrojnych nakapało. Wojna to także rozwój gospodarczy kraju dokonywany nie tylko poprzez zdobywanie łupów, ale również i ludzi do pracy i walki, a tych zawsze brakowało. O najważniejszych wojnach możemy na wystawie dowiedzieć się z tablic z ich opisem, od czasów pierwszej znanej bitwy Mieszka I z Wichmanem w 967 roku.

Gall zwrócił uwagę na szyszaki, które służyły tam głowom za ozdobę. Dwa takie możemy obejrzeć na wystawie. Są to jednak kopie, bowiem w polskich zbiorach muzealnych znajduje się ich niestety tylko kilka. To „rarytasy” wręcz, bardzo cenne, wysoko ubezpieczone, prezentowane w macierzystych muzeach na wystawach stałych i rzadko kiedy oryginały są wypożyczane.

Odrębnym wątkiem ekspozycji jest historia fikcyjnego woja – „Niemira”. To opowieść literacka stworzona specjalnie na tę okazję. Na sześciu dużych rozmiarów tablicach opisano jego przygody i karierę wojskową od prostego tarczownika, do wodza wojsk Bolesława Chrobrego. Ciekawy pomysł, jednak zważywszy na przeprowadzone kiedyś badania, które wykazały, żę człowiek w muzeum przy eksponacie spędza ok. 8 sekund, to zastanawiam się, kto tę opowieść w całości przeczyta. Niemniej każda wystawa muzealna, to oprócz podanej „na tacy” przez organizatorów wiedzy, przyjemność samodzielnego odkrywania czegoś nowego, wcześniej nam nieznanego oraz inspiracja do zagłębienia się w zasygnalizowane ekspozycją zagadnienie.

Wystawa w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie jest dostępna do zwiedzania do 21 czerwca 2020 roku, a od lipca 2020 roku będzie można ją obejrzeć w Muzeum Archeologicznym Środkowego Nadodrza w Świdnicy.

Czytaj także

 2
  • antyrusofob IP
    Każdy temat jest dobry dla rusofobów żeby jątrzyć i rozbijać słowiański świat
    Dodaj odpowiedź 9 2
      Odpowiedzi: 0
    • Jurgen IP
      Zaraz tu rusofilni piewcy „turbolechii” wam napiszą, że to nie nasi bo to Niemcy byli. TK. Dla nich Zachodni Słowianie to jacyś obcy ale dla nich Ruscy to ojcowie więc nic dziwnego.
      Dodaj odpowiedź 2 9
        Odpowiedzi: 0