StarożytnośćOstatni bastion Europy w dalekiej Azji

Ostatni bastion Europy w dalekiej Azji

Dodano 1

Narzuciwszy w 209 r. p.n.e. swą zwierzchność Partom, syn Kallinikosa ruszył na Eutydemosa. Ten nie zamierzał poddać się bez walki i wydał najeźdźcy wojnę nad rzeką Arios. Starły się tam dwie fale kawalerii, lecz baktryjscy jeźdźcy nie utrzymali pola w walce z seleukidzkimi hetajrami. Na wieść o klęsce Eutydemos wraz z resztą swej armii wycofał się do stolicy kraju – Baktry. Antioch postępował za nim krok w krok i rozpoczął oblężenie miasta.

Działania zbrojne trwały przez następne dwa lata, ale nie przyniosły decydującego rozstrzygnięcia. W tej sytuacji zwaśnione strony przystąpiły do negocjacji. Ostatecznie Seleukida zgodził się uznać tytuł królewski Eutydemosa, w zamian za co ten przekazał mu pewną liczbę słoni bojowych i potrzebną do kontynuowania wyprawy na wschód żywność. Przypieczętowaniem traktatu był ślub jednej z córek Antiocha z synem władcy Baktrii – Demetriosem. Młody człowiek towarzyszyć miał też wielkiemu królowi w drodze do najdalszego znanego Grekom kraju – Indii.

Indie

Półwysep Indyjski od dawna rozpalał wyobraźnię Hellenów. Już,,ojciec historii” Herodot opisywał (popuszczając wodze fantazji) tę niezwykłą krainę, rozpisując się na stronach swych „Dziejów” o zamieszkujących ją olbrzymich mrówkach i kanibalach. Nic dziwnego, że znający te opowieści Aleksander Wielki zapragnął ujrzeć owe cuda na własne oczy. Po zaatakowaniu Indii obecności wielkich mrówek co prawda nie stwierdził, ale jego kampania obrosła legendą i pamięć o niej była wciąż żywa w czasach Antiocha. Potrzebujący wielkiej liczby słoni bojowych i marzący o sukcesie propagandowym Seleukida postanowił pójść w ślady młodego wodza. Wkroczył więc na północną część półwyspu i tam zmusił do zapłacenia daniny miejscowego władcę – Sofagasenosa. Następnie ruszył w drogę powrotną. Nie była to jednak ostatnia okazja, gdy Grecy pojawili się w Indiach. W nieodległej przyszłości mieli zostać w nich na dłużej.

Towarzyszący wyprawie Antiocha Demetrios miał szeroko otwarte oczy i uszy. Zorientowawszy się, że władająca większą częścią Indii dynastia Maurjów jest bardzo osłabiona, już jako samodzielny władca postanowił poszerzyć swoją domenę kosztem ich królestwa. Na początku II w. p.n.e., wykorzystując chaos, jaki zapanował po zamordowaniu ostatniego władcy z tego rodu, wkroczył na czele baktryjskiej armii do Paropamisosu i Arachozji, podbijając zamieszkujące je ludy.

Niestety, nic więcej na temat jego panowania nam nie wiadomo, uczeni zaś po dziś dzień spierają się o to, czy na zdobyciu tych dwóch prowincji skończyły się podboje Demetriosa, czy wkroczył on później na terytorium Indii właściwych. Jeśli nawet tego nie zrobił, to politykę ekspansji w tym kierunku kontynuowali jego następcy, o których też mamy bardzo niewiele informacji. Pozostały po nich bowiem zaledwie odnajdywane to tu, to tam monety, dzięki którym możemy poznać ich imiona i hipotetyczny zasięg wpływów, ale nic poza tym. Niezwykle ważne jest jednak to, że już wkrótce po śmierci Demetriosa kolejni władcy Baktrii zaczęli bić czworokątne monety w typie indyjskim, co świadczy o tym, że pod ich władzą znalazły się tereny przynależące do tegoż właśnie kręgu kulturowego.

Za Indus Grecy baktryjscy wdarli się za panowania królów Agatoklesa i Pantaleona. Władcy ci przyłączyli do swojej dziedziny Gandharę i zachodni Pendżab. Intrygujące jest to, że na monetach, które bili, widniał wizerunek bóstwa opiekuńczego rodu Diodotosów – Zeusa. Może to oznaczać, że w Baktrii doszło do kolejnego zamachu stanu, który wyniósł na tron przedstawicieli poprzedniej dynastii. Potomkowie Eutydemosa nie położyli jednak swych głów pod katowski topór i jak wskazują późniejsze monety, konkurowali o władzę z rodziną twórców baktryjskiej państwowości, co ostatecznie doprowadziło do wojny domowej i rozpadu jednolitego lokalnego mocarstwa na dwa rywalizujące ze sobą organizmy państwowe.

Pierwsze z królestw objęło Baktrię, podczas gdy drugie – terytoria indyjskie zajęte przez Greków. Źle przyszłości obu krajów wróżyły ciągłe walki pomiędzy ich monarchami. Baktria, osłabiona przez konflikty z Indo-Grekami i Partami, rychło padła łupem koczowniczych plemion z północy. Gdy w latach 20. II w. p.n.e. krainę tę odwiedził wysłannik chińskiego cesarza – Wudi Zhang Qian – jej nowym władcą był już wojowniczy lud Yuezhi. Tym sposobem indyjskim Hellenom została całkowicie odcięta droga do świata śródziemnomorskiego.

Wielki król Menander

Indo-greccy monarchowie kontynuowali politykę ekspansji, która apogeum osiągnęła za rządów najwybitniejszego spośród nich – Menandra panującego w latach 155–130 p.n.e. Przyjmuje się, że czasy jego rządów były złotym wiekiem hellenistycznego królestwa. O władcy tym jako o wielkim wojowniku wspomina zarówno Plutarch, jak i buddyjski traktat,,Pytania króla Milindy”. W utworze tym Menander, kryjący się pod imieniem Milindy, jest opisywany jako król mądry i łaskawy, który toczy filozoficzny spór z mędrcem Nagaseną. Co ciekawe, w,,Moraliach” Plutarcha znaleźć można opis jego pochówku, przywodzący na myśl buddyjskie rytuały pogrzebowe, z czego wysnuć można wniosek, że wśród osiadłych w Pendżabie i Gandharze Greków szerzyła się nauka Buddy.

Czytaj także:
Pierwsza z najważniejszych bitew świata. Tak ocalona została Europa

W połowie II w. p.n.e. Menander rozszerzył panowanie Hellenów na wschodni Pendżab. Oprócz tego udało mu się dołączyć do swojej dziedziny część Baktrii. Najważniejszym kierunkiem jego ekspansji pozostały jednak Indie. Na czele swych wojsk wybitny wódz przekroczył rzekę Beas i dotarł do rzeki Jamuny. Wkrótce potem Grecy zaatakowali dolinę Gangesu i oblegli Pataliputrę (Patnę). Tym sposobem Menander dotarł aż 1,2 tys. km dalej niż Aleksander Wielki. Miasto zostało zdobyte i złupione, ale zwycięzcy wycofali się z powrotem do swojej dziedziny, w której – jak podają nam źródła indyjskie – wybuchła straszna i niszcząca wojna. Nie wiadomo jednak, czy chodzi tu o obcą inwazję, czy podjętą przez opozycję wobec Menandra próbę przeprowadzenia zamachu stanu.

Najwybitniejszy z monarchów położonej na kresach świata hellenistycznej enklawy zmarł – jak podaje nam Plutarch – w obozie wojskowym podczas jednej ze swych kampanii. Po śmierci został skremowany, a niedługo później pomiędzy największymi miastami jego królestwa wybuchł spór o to, gdzie ma zostać pochowany. Wiele wskazuje na to, że wkrótce potem jego domenę spustoszyła wojna domowa pomiędzy ambitnymi wodzami pretendującymi do tronu. Rozszerzone przez Menandra greckie państwo rozpadło się na bliżej nieznaną nam liczbę mniejszych królestw, o czym najlepiej świadczy olbrzymia (około 30) liczba imion władców, jakie pojawiają się na późniejszych monetach.

Indyjscy Grecy już nigdy nie podjęli ekspansji na taką skalę, jaka stała się ich udziałem za czasów Menandra. Wyniszczani przez wewnętrzne spory słabli coraz bardziej, aż w końcu w I w. p.n.e., podobnie jak ich pobratymcy z Baktrii, padli ofiarą koczowników z północy – Saków. Ostatni bastion ich cywilizacji przetrwał we wschodnim Pendżabie, gdzie utrzymali się do około 10 r. n.e. Dziś wszystkim, co po nich zostało, są nieliczne wzmianki u autorów klasycznych, odnajdywane co jakiś czas na terenie Pakistanu i Indii monety oraz wpływy greckie dostrzegalne w buddyjskiej sztuce rejonu Gandhary.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 1/2016
Artykuł został opublikowany w 1/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1