Starożytność„300” - filmowy komiks i fakty historyczne

„300” - filmowy komiks i fakty historyczne

Jacques-Louis David,
Jacques-Louis David, "Leonidas pod Termopilami" / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 7
Film „300” atakowało mocno urozmaicone gremium, złożone z irańskich deputowanych, amerykańskich feministek oraz znawców historii starożytnej. Azadeh Moaveni, reporter „Time”, pisał na gorąco: „Cały Teheran jest wściekły. Gdzie się nie udałem, tam tętniło od oburzenia z powodu tego filmu”. W Iranie film został zakazany. Holywoodzkich spartiatów za wzór stawiała zaś sobie grupa równie pstrokata – od amerykańskich miłośników broni przez europejskich narodowców do robotniczo-chłopskiego aktywu Janukowycza z okresu ukraińskiego Majdanu.

„300” nie jest filmem w pełni historycznym. Nie miał takiego zamiaru reżyser (Zack Snyder), ekranizując komiks Franka Millera, który w najważniejszych wątkach jedynie próbuje nawiązać do prawdziwych wydarzeń. Mimo to wielu ulega pokusie traktowania go jako źródło wiedzy historycznej.

Przemilczeń, przeinaczeń jest sporo w sportretowaniu samej Sparty. Wolnymi obywatelami mógł się tam nazywać tylko pewien procent społeczeństwa – resztę stanowili pozbawieni praw politycznych periojkowie i heloci – niewolnicy rolni. Ci ostatni byli traktowani pogardliwie, nieraz brutalnie. Aby utrzymać wśród nich posłuch, spartiaci urządzali tzw. helotobicie, czyli bogu ducha winnych chłopów co pewien czas okładali kijami czy batami. Innych znowuż upijali na ucztach, szydząc niemiłosiernie, poniżając i każąc uskuteczniać wulgarne tańce.

W filmie młody Leonidas uczestniczy w kryptei – uzbrojony tylko we włócznię, w dziczy musi sam zadbać o przetrwanie. Większość widzów nie zdaje sobie jednak sprawy, że krypteja służyła też innemu celowi – mordowaniu losowo napotkanych helotów, aby cały czas czuli respekt przed spartiatami i nie przyszły im do głowy żadne bunty. Badacze nie są jedynie pewni, czy taka wersja kryptei istniała już w czasach Leonidasa, czy narodziła się kilkadziesiąt lat później.

Reżyser pominął też wiele szczegółów dotyczących płci w Sparcie. Wszak to Leonidas powinien mieć dłuższe włosy od swojej żony! (Spartankę po ślubie czekały dość mocne postrzyżyny). Lena Headey jak na żonę Leonidasa jest zbyt wątła. Prawdziwa Gorgo od małego uprawiała biegi, rzut dyskiem i oszczepem – miała wszak urodzić zdrowe i silne potomstwo. Szata Gorgo powinna być krótsza (słynne powiedzenie o Spartankach jako „odsłaniających uda”). W filmie pokazano kilka szokujących dziś zwyczajów – reżyser pominął jednak zapasy nagich dziewcząt, które władze organizowały od czasu do czasu, chcąc zachęcić młodych obywateli żołnierzy do wzięcia sobie jak najszybciej żony.

Jakub Ostromęcki

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 8/2017
Cały artykuł dostępny jest w 8/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 7
  • leon amator IP
    @ Do kolesia o nicku jot-23, wypisującego brednie.
    Niuńku może za wiele razy oglądałeś film "Starship Troopers", z 1997 roku? To tylko w tej filmowej i literackiej fikcji (film został zrealizowany na podstawie książki Roberta A. Heinleina), ludzie dzielą się na obywateli, którzy swoim poświęceniem wypracowali swój status. Reszta prowadzi spokojne życie w komforcie, choć mają mniejsze prawa. W tej fikcji obywatelem mógł zostać każdy kto chciał. A kto nie chciał, żył spokojnie.
    W Sparcie było inaczej. Obywatelem mógł być tylko Spartiata, który później musiał udowodnić swoim poświęceniem, że nadal nim jest.
    Choćby najdzielniejszy i najmądrzejszy periojk lub helota, praw takich nie miał. Nie miał żadnych praw. Z racji swojego urodzenia. Nie urodził się Spartiatą, tylko periojkiem lub helotą, czyli podczłowiekiem, wedle zasad Sparty. Mógł być tylko służącym, lub niewolnikiem - nawet zabitym bez powodu, przez swoich panów Spartiatów, bo akurat mieli taki kaprys. Żona im nie dała, mieli kaca albo chcieli posmakować ludzkiej krwi. W Sparcie były nawet państwowe święta, zachęcające do zabijania innych mieszkańców Sparty - periojków i helotów.
    Ogarnij się dzieciaku. Bo to co wypisujesz, to są teksty niczym z propagandy, obowiązującej w III Rzeszy. Nawet pewnie nie zauważyłeś, że popierasz ideologię rasy panów i podludzi? Czy ty jesteś tylko rozpieszczonym, niedouczonym dzieciakiem, nie znającym życia, ani historii, czy może potomkiem folksdojczów, celowo rozpowszechniającym swoją przebrzmiałą ideologię rasy panów, to mi się nie chce analizować. Szkoda czasu.
    Dodaj odpowiedź 5 0
      Odpowiedzi: 0
    • Adam Weishaupt IP
      W Sparcie właściwie nie było wolnych obywateli, bo panował w niej ustrój bardzo podobny do komunizmu. Spartiaci otrzymywali ziemię, uprawianą przez helotów (samym Spartiatom nie wolno było zajmować się uprawą roli ani handlem pod karą utraty statusu), ale pozostawała ona własnością państwa. Nawet trudno mówić o wolności osobistej samych Spartiatów, którzy byli kimś w rodzaju stałej armii poborowej. Wolność osobistą i własność posiadali periojkowie, ale ci z kolei nie mieli praw politycznych.

      Swoją drogą, stwierdzenie >>"300" nie jest filmem w pełni historycznym"
      Dodaj odpowiedź 4 3
        Odpowiedzi: 1
      • Szacki IP
        300 Spartan przy naszych 400 husarach to nic. Ale my i tak będziemy bardziej pamiętać o Spartanach, bo oni "pięknie" zginęli, a nasza husaria jak na złość nie dość, że nie zginęła, to jeszcze wygrała.
        Dodaj odpowiedź 68 2
          Odpowiedzi: 1
        • jot-23 IP
          "Wolnymi obywatelami mógł się tam nazywać tylko pewien procent społeczeństwa" - wicie rozumicie... po ukonczeniu agoge, kandydat na obywatela musial byc wybrany do jednego z trzech "klanow" przez jego czlonkow. Bez tego nie bylo "obywatelstwa"... i czesto mozna bylo sie starac o wybor, rok w rok... az do ..nej smierci. Bo obywatelstwo to nie bylo "podstawowe prawo" tylko "najwyzszy przywilej" - aby byc jedna z cegielek "muru Sparty" - Sparta nie mowila "przyjmiemy wszystkich uchodzcow" a raczej "uchodzcom uj w upem"
          Dodaj odpowiedź 31 7
            Odpowiedzi: 1

          Więcej historii