StarożytnośćKłamstwo „Imienia Róży”. Jak sfałszowano historię inkwizycji

Kłamstwo „Imienia Róży”. Jak sfałszowano historię inkwizycji

Plakat filmu
Plakat filmu "Imię Róży" / Źródło: mat. prasowe
Dodano 64
Papież, który inkwizycję rozbudował, gwarantował też swobodę badań naukowych uniwersytetowi w Paryżu.

Jakub Ostromęcki

Umberto Eco, choć był wielkim znawcą średniowiecza, podtrzymał w swojej najsłynniejszej powieści kilka półprawd i mitów kreujących negatywny obraz epoki. O ile jednak książka „Imię Róży” robi to z wyczuciem i z wyjątkiem wątku inkwizycyjnego niemal aptekarsko, o tyle stworzony na jej podstawie film w fałszowaniu historii idzie na rympał.

Eco pokazuje całe spectrum postaw średniowiecznych mnichów wobec starożytnej nauki i dzielenia się wiedzą w ogóle. Gerhard z Reichersbergu o greckich filozofach i poetach mówił, że to „nieprzyjaciele krzyża Chrystusowego”. Piotr Abelard sądził zupełnie inaczej, że „pogańscy filozofowie są natchnieni przez Boga”. W książce mamy zarówno cenzurującego wszystko ociemniałego Jorge z Burgos, jak i myślących zgoła odmiennie Aimara z Alessandrii, Bencjusza z Uppsali i szkłodzieja Mikołaja z Morimondo. Film burzy tę symetrię, na pierwszy plan wysuwając straszliwego doktrynera z Burgos.

„Ciemnota” i „wyzysk”

Nie wiadomo, czy autorzy filmu czytali którąś z prac Jacques’a Le Goffa. Wszak w „Człowieku średniowiecza” przytacza liczne przykłady, w których dostępność ksiąg autorstwa pisarzy pogańskich była często kryterium, jakim kierowali się mnisi, wstępując do klasztoru, na równi z fascynacją Owidiuszem. Dodajmy, że w filmie nie mamy do czynienia z jakimś prowincjonalnym i upadającym opactwem pośród bagien, ale – jak się często w książce przypomina – „jedną z większych bibliotek świata chrześcijańskiego”.

W filmie poziom ciemnoty jest wprost proporcjonalny do zasięgu szponów inkwizycji. Przypomnijmy zatem, że Grzegorz IX, ten sam papież, który inkwizycję rozbudował i sformalizował, wydał dokument „Parens scientiarum gwarantujący samorządność (a co za tym idzie – swobodę badań naukowych) uniwersytetowi w Paryżu. Zaiste – ciemnota. Wilhelm z Baskerville w rozmowie z bratem szkłodziejem powiedział: „Jesteśmy karłami wspinającymi się na barki olbrzymów, dzięki którym moglibyśmy widzieć dalej niż oni”. Warto wiedzieć, że w rzeczywistości powiedział to Bernard z Chartres już na początku XII w., odnosząc się do obcowania badaczy średniowiecznych z tekstami antycznymi.

Książka w mniejszym, a film w dużo większym stopniu starają się ukazać wyzysk, jaki opactwo stosuje wobec ubogich wieśniaków będących jego poddanymi. W filmie ludzie ci mieszkają w warunkach niewiele lepszych od tych, jakie zapewnia się świniom w chlewie, podobnie są zresztą przez mnichów traktowani, z obleśnym Remigiuszem na czele (obmierzła i brzydka jest w filmie zresztą większość mnichów). Chłopi zmuszani są do oddawania ostatniego kęsa, deprawowani, molestowani, poniżani.

Nie da się ukryć, że ciężary ponoszone na rzecz Kościoła były przyczyną niejednego buntu w średniowieczu. Jednakowoż – jak zauważa Bloch w swoim „Społeczeństwie feudalnym” – przeciętny chłop wolał być poddanym klasztoru lub biskupa niźli rycerza. „Trwałość instytucji kościelnych i otaczający je szacunek czynił je dla ubogich opiekunami szczególnie poszukiwanymi” – pisał francuski historyk. Opat w powszechnym mniemaniu uchodził za „pana akuratnego”, rycerz często za „pana niedbałego”.

Tak wielkie opactwo, jak to opisane przez Eco, nie mogło się obyć bez rycerzy. Owi wojowie nie byli jednak sobiepanami. Dla opata (występującego w tym momencie jako senior) byli wasalami, zobowiązanymi na własny koszt bronić wielkiego przecież terytorium. Dość przypomnieć losy podporządkowanych opactwom rodów wójtowskich. W momencie, w którym dzieje się akcja powieści, w krajach postkarolińskich (a takim jest ecowska Liguria) pozbawiono wójtów dużej części zebranych nielegalnie fortun. Nie samym chłopem żyje zatem klasztor i nie zawsze działa niesprawiedliwie.

W filmie i książce próżno szukać dobrodziejstw, jakie opactwo i klasztor świadczyły lokalnej społeczności. Mowa o szkole. Régine Pernoud w „Inaczej o średniowieczu” pisze o pewnym opactwie: „Mimo swego odosobnienia [...] tak jak wszystkie inne w tej epoce staje się centrum wiedzy w środowisku wiejskim, ciesząc się wielkim uznaniem miejscowej ludności”. I dalej: „Przykłady chłopów pańszczyźnianych otrzymujących godności kościelne lub świeckie wskazują, że wspólnoty klasztorne nie uważały wieśniaków tylko za wygodnych pomocników w pracach fizycznych czy też za braci serwitorów”.

Eco w książce był łaskaw przynajmniej pokazać kilka posad gospodarczych, jakie zajmowali wieśniacy w klasztornych murach – w filmie wątek ten został całkowicie pominięty.

„Zabijcie wszystkich. Bóg rozpozna swoich” – to zdanie nie pada w filmie. W książce wypowiada je opat w czasie rozmowy z Wilhelmem z Baskerville o sposobie reagowania na herezje. W Polsce w pokoleniu 30-latków rozpropagował je Andrzej Sapkowski w jednym ze swoich esejów o średniowieczu. Według obiegowej opinii w 1209 r. w czasie oblężenia heretyckiego miasta Beziers w Langwedocji wódz krzyżowców zapytał papieskiego legata, jak odróżnić swoich od heretyków. Opat Cîteaux, Arnaud Amaury, miał odpowiedzieć właśnie tak brutalnie. Oto co ma do powiedzenia Pernoud: „Słowa te nie mogły paść, ponieważ nie można ich znaleźć w żadnym ze źródeł historycznych z epoki, a jedynie w »Dialogus miraculorum«, którego tytuł jest dostatecznie wymowny”. Autor, Cezar z Heisterbach, „obdarzony żywą wyobraźnią, ale za to mało troszczący się o prawdę historyczną”, na owej krucjacie nie był, a swoje dzieło stworzył kilkadziesiąt lat po oblężeniu Beziers.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 12/2016
Artykuł został opublikowany w 12/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 64
  • PanzerWolf IP
    Sporo dość poważnych błędów w tekście, świadczących że Autor nie do końca wiedział co gdzie dzwoni, ale kierunek ogólnie dobry.
    Dodaj odpowiedź 3 1
      Odpowiedzi: 0
    • MichalPowiescHistoryczna IP
      " ile jednak książka „Imię Róży” robi to z wyczuciem i z wyjątkiem wątku inkwizycyjnego niemal aptekarsko, o tyle stworzony na jej podstawie film w fałszowaniu historii idzie na rympał."

      Kto myślący weźmie tego typu książki za źródło wiedzy historycznej, żyje dalej w średniowieczu ;)

      Czy Imię róży to książka/film historyczny czy POWIEŚĆ HISTORYCZNA? :) Podstawówka się kłania...
      Dodaj odpowiedź 6 3
        Odpowiedzi: 2
      • historyk 2 IP
        @ Agnieszka. A na czym pani opiera swoje twierdzenia, że przez inkwizycję życie straciło miliony ludzi ?? Proszę mi podać jakiegoś historyka który tak twierdzi, bo ja takiego nie znam... Zacytuję tylko dwie książki: pierwszy fragment pochodzi z książki profesora Romana Michałowskiego, profesora Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego "Papiestwo powierzyło inkwizycję dominikanom, czyli zakonnikom specjalizującym się w zagadnieniach doktryny wiary. Głęboko wnikając w społeczeństwo, systematycznie tropiła wyznawców różnych sekt, przede wszystkim albigensów. Rzadko wydawała na śmierć, częściej nakłaniała do przejścia na katolicyzm, niekiedy z dużym sukcesem-wśród inkwizytorów walczących z tą herezją byli dawni katarzy, którzy właśnie w tych okolicznościach nawrócili się". ( Roman Michałowski, Historia powszechna, PWN, Warszawa 2009, str.245 ). Drugi fragment dotyczy polowania na czarownice: "W literaturze popularnonaukowej można spotkać informację, że w czasach polowań na czarownice spalono w Europie 9 mln osób. Po raz pierwszy owa nieprawdziwa liczba pojawiła się w artykule na temat procesów o czary w Niemczech autorstwa Gottfrieda Christiana Voigta (1740-1791), syndyka miejskiego z Quedlinburga, w 1784. Liczba podana przez Voigta zaczęła funkcjonować w społecznym obiegu, choć historycy od początku byli wobec niej bardzo sceptyczni. Rozwój badań nad procesami o czary 2 poł. XX w. pozwolił na nowej szacunki, oparte na badaniach archiwalnych. Obecnie ocenia się, że w procesach o czary w Europie w latach 1400-1800 skazano na śmierć w legalnych procesach ok. 50 tys. osób, z czego połowę na terenie Rzeszy". [ I Rzeszy Niemieckiej, istniejącej w latach 962-1806) ]. Krzysztof Mikulski, Jacek Wijaczka "Historia powszechna. Wiek XVI-XVIII, PWN. Warszawa 2012. Dodam tylko, że  wiele ofiar polowania na czarownice pochodziło z krajów protestanckich, gdzie od XVI wieku żadnej inkwizycji katolickiej nie było. Od XVI wieku 50% wspomnianej Rzeszy Niemieckiej stanowią kraje protestanckie... W tym kontekście trzeba wspomnieć o procesie w Salem na terenie dzisiejszych USA z 1692 roku, wyniku którego życie straciło 13 kobiet i 7 mężczyzn. Salem leży na terytorium stanu Massachusetts, w tamtych czasach na terenach tych rządzili protestanci...
        Dodaj odpowiedź 51 5
          Odpowiedzi: 0
        • Matrowski IP
          Napiętnowanie naszyciem żółtego krzyża? No proszę, już teraz wiem czym inspirowali się Niemcy swego czasu...
          BTW. Wy serio myślicie, że powieść Eco to podręcznik do historii? Serio? Albo że Dan Brown napisał dokument?
          Dodaj odpowiedź 25 7
            Odpowiedzi: 1
          • arcziwald IP
            Eco nie krył, że delikatnie mówiąc nie po drodze mu z chrześcijaństwem. Pisał książki, z których masy czerpią wiedzę na temat średniowiecza, a zwłaszcza postawy kościoła katolickiego. Tak samo masy biorą za prawdę historyczną fikcję z książek Dana Browna. Zachęcam na własną rękę do zapoznania się czym była inkwizycja, jaką rolę miała odgrywać, jakie zadnie mieli dominikanie i wszystko to proszę rozpatrujcie w kontekście historyczno-kulturowym.
            Dodaj odpowiedź 45 4
              Odpowiedzi: 2