XIX wiekNie ma Wielkanocy bez tego obrzędu. Ta scena oddaje całe jego piękno

Nie ma Wielkanocy bez tego obrzędu. Ta scena oddaje całe jego piękno

Święcone (Święcone w Bronowicach), obraz Włodzimierza Tetmajera. Muzeum Narodowe w Krakowie
Święcone (Święcone w Bronowicach), obraz Włodzimierza Tetmajera. Muzeum Narodowe w Krakowie / Źródło: Fot: Archiwum autora
Dodano
Jedną z najważniejszych tradycji polskich związanych z Kościołem katolickim jest święcenie pokarmów. Zwyczaj błogosławienia żywności sięga okresu średniowiecza, a być może nawet czasów pogańskich. Przyjrzyjmy się najsłynniejszemu polskiemu obrazowi odnoszącemu się do tego obrzędu.

Artur Górski, pisarz i krytyk literacki, od którego cyklu artykułów powstał termin „Młoda Polska”, a później tak też nazwano cały okres w historii literatury i sztuki w naszym kraju, można powiedzieć nawet, że „ojciec chrzestny” tej epoki, tak napisał o współczesnym mu malarstwie:

„Dwa zdają mi się przejawy rodzimości w malarstwie polskim: wielka ekspresja uczucia (Matejko) i pewien odrębny nastrój, pewien ton grający w nich rodzimą melodię. W tym nastroju tworzy Chełmoński i Wł. Tetmajer”. I chyba należy z perspektywy czasu zgodzić się tymi słowami.

Choć mieliśmy wielu świetnych malarzy tworzących w tej epoce dzieła wybitne, a okres ten uchodzi za najpłodniejszy w polskim malarstwie, to aktywność artystyczna malarzy pozostawała niejako poza tymi obszarami wrażliwości, poza tą „rodzimą melodią”. O Włodzimierzu Tetmajerze, malarzu, bo przecież artysta nie tylko obrazy malował, tak oto wyrażał się Jan Sten, krytyk współczesny artyście: „Nieporównany mistrz koloru, jeden z najlepszych, najsłoneczniejszych pejzażystów, jakich malarstwo nasze wydało - Tetmajer odwraca się od czystej sztuki i staje na czele ruchu, który pod ogólnym hasłem wprowadzenia sztuki do życia dąży jednak do żądania ściślejszego, by wprowadzić do życia pierwiastek kultury chłopskiej”.

Inny krytyk (Wacław Husarski) zauważa w twórczości artysty czystą wręcz szczerość, bowiem „najrozliczniejsze sceny z życia codziennego, gospodarskiego, obrzędowego wsi, opromienia w obrazach jego woń poezji”. Bo był W. Tetmajer przecież i malarzem, i poetą.

Czytaj także:
Zemsta Matejki. Kulisy powstania obrazu, którym Mistrz pognębił swoich krytyków

Jednak nie od początku było mu łatwo ten rodzaj malarstwa uprawiać, zważywszy na fakt, że pierwsze nauki pobierał w szkole kierowanej przez samego Jana Matejkę. Wówczas w Europie bujnie rozwijała się nowa sztuka odrzucająca akademizm i historyzm. Jej główny piewca w Polsce, Stanisław Witkiewicz zapisał: „Cieszyliśmy się, kiedy dzięki powadze stanowiska Matejki powstała szkoła w Krakowie pod jego kierownictwem. Była to omyłka. Matejko był zbyt wybitną, zbyt określoną, zbyt zacieśnioną indywidualnością, żeby mógł być pożytecznym kierownikiem szkoły kształcącej artystów (…). Nikt nie był zdolny podnieść pędzla, który wypadł z jego ręki”.

Szanując wielce zasługi Witkiewicza ojca w walce o nową sztukę w Polsce, możemy powiedzieć, że tutaj ten malarz, krytyk sztuki i „tęgi pisarz” akurat nie trafił z diagnozą. Przynajmniej jeśli chodzi o Włodzimierza Tetmajera. Taki przykład. Po powrocie z zagranicy, gdzie artysta zapoznał się z malarstwem plenerowym i impresjonizmem, zaczął tworzyć właśnie „Święcone”. Najbardziej bodaj znana biografka Mistrza Matejki, Maria Szypowska, przytacza pewien fakt odnoszący się do tego obrazu.

Czytaj także

 0