XIX wiekTajemnica Światowida ze Zbrucza. Słynny posąg to faktycznie świadek pradziejów Słowiańszczyzny?

Tajemnica Światowida ze Zbrucza. Słynny posąg to faktycznie świadek pradziejów Słowiańszczyzny?

Głowy Światowida ze Zbrucza.
Głowy Światowida ze Zbrucza. / Źródło: Fot: Leszek Lubicki
Dodano 5
Każde chyba muzeum na świecie posiada w swoich zbiorach zabytek, który jest dla niego najważniejszym, najcenniejszym, jednym słowem mówiąc – wyjątkowym. Takim właśnie eksponatem dla Muzeum Archeologicznego w Krakowie wydaje się być posąg Światowida ze Zbrucza, skoro jego wizerunek widzimy w logo tego muzeum.

Kupuję bilet do muzeum, a na nim także fotografia Światowida. Paweł Jasienica w „Słowiańskim rodowodzie” pisał tak: „zwiedzanie Małopolski zacząłem od wizyty oficjalnej. Złożyłem ją posągowi Światowida w krakowskim Muzeum Archeologicznym”. Wizyta ta miała miejsce w około 100 lat po odnalezieniu tej figury na dnie rzeki Zbrucz na Podolu (obecnie zach. Ukraina). Ja także chciałem zacząć podobnie, ale w muzeum jest wytyczona ścieżka. Obejrzałem więc wcześniej kilka oryginalnych mumii i wiele innych egipskich skarbów, peruwiańskie znaleziska, czy też wystawę pokazującą jak to drzewiej bywało w Małopolsce. Wszystko pięknie eksponowane, więc czasu nie straciłem. Na koniec dotarłem wreszcie do posągu.

Był rok 1848. Upalne wtedy lato spowodowało obniżenie poziomu wody w Zbruczu. Gdy jej brzegiem przechadzał się jeden z mieszkańców tamtejszych terenów, do rozbiorów leżących w granicach Rzeczypospolitej, dojrzał kamienną rzeźbę. Zaciekawiony odkryciem, postanowił przy pomocy znajomego oraz trzech par wołów, bo figura ważyła ponad 500 kg., wydobyć ją z rzeki. To tylko jedna z wersji znalezienia posągu, a jest ich tyle, że „jedna nieprawdopodobniejsza od drugiej”.

Adam Kirkor tak opisał miejsce odkrycia: „…góra Sokolichą zwana, której skalisty, brunatny, kręty występ prawie prostopadle do Zbrucza spada. U stóp tego występu, w dolinie zwanej Zbiegła, na pierwszym załomie Zbrucza ku południowi (o 300 metrów od byłej kasarni straży finansowej, dziś leśniczówki) … wydobyli w roku 1848 ze Zbrucza posąg Światowita”. Trudno dokładnie powiedzieć, co działo się z posągiem przez kolejne prawie 3 lata, bo różne są na ten temat opowieści, ale ponoć przeleżał gdzieś rzucony za stodołą. Gdy w jego posiadanie wszedł właściciel ziemski Mieczysław Potocki, powiadomił o znalezisku Towarzystwo Naukowe Krakowskie i dnia 12 maja 1851 roku posąg zbruczański zawitał w królewskim Krakowie.

Gdy stanął Paweł Jasienica przed obliczem Światowida to stwierdził, że „bóstwo zostało ulokowane w sposób bardzo pomysłowy. Posąg stoi w niewielkiej kolistej salce o podwyższonej posadzce, a lampy jarzeniowe wypełniają przestrzeń równym, łagodnym światłem”. Oczywiście nie mam pojęcia, gdzie w tamtych czasach eksponowano ten zabytek, ale mogę przypuszczać, że w tym samym pomieszczeniu, co obecnie, gdyż także umieszczony jest indywidualnie, w osobnym pomieszczeniu, niejako rotundzie i także pięknie oświetlony. Już nie światłem jarzeniowym, ale nowoczesnymi żarówkami. Światowida koniecznie trzeba obejrzeć ze wszystkich stron, dlatego wokół niego ustawiono drewniany podest. Piszący te słowa chodził kilkakrotnie prawie wokół posągu (całkowicie dokoła się nie da), patrząc raz to w górę (ma on ponad 2,5 metra wysokości), raz to w dół, aż stracił równowagę i nadepnął na wysypany pośrodku piasek, stanowiący niejako „pas ochronny” zabytku. Cóż, niezwłocznie ślad swojego niecnego czynu zatarłem dłonią, wygładzając dokładnie pozostawiony odcisk mojego buta.

Posąg Światowida od razu po przewiezieniu do Karkowa zaczął budzić mieszane uczucia. Wiele nawet wybitnych osób kwestionowało autentyczność monumentu datowanego na przełom IX/X w. oraz jego związków ze Słowiańszczyzną. Niektórzy nawet twierdzili, że figura została spreparowana, bowiem wówczas istniało wśród ludzi duże zainteresowanie „słowiańskimi starociami”, więc co bardziej przemyślni podrzucali różnego rodzaju fałszywki dla zysków. Joachim Lelewel opowiadał się wprost za „słowiańskością Światowida jako najwyższego Boga”.

Czytaj także:
Okrutny mord na polskim królu

Co do samej nazwy posągu także toczą się dyskusje. Aleksander Gieysztor pisze wprost: „...a więc Świętowit, a nie Światowid, jak tego chciała wizja romantyczna polskich badaczy i miłośników starożytności słowiańskich w XIX wieku.(...) *svęt – oznacza tego, który rozporządza dobroczynną mocą magiczną, „świętego” [oraz] *-oviet/evit o znaczeniu niezupełnie dla nas jasnym, choć powtarzający się w wielu nazwach osobowych; najprawdopodobniej *vit tyle co pan”.... Dlaczego więc obecnie funkcjonuje powszechnie nazwa tego posagu jako Światowid? Ponieważ niedługo po jego znalezieniu ktoś tak tę figurę nazwał i tak już zostało. Przypuszcza się, że tym kimś mógł być cytowany wyżej Joachim Lelewel, a być może i człowiek, który wszedł w jego posiadanie, czyli ziemianin Mieczysław Potocki.

Czytaj także

 5
  • Aniaa IP
    Poszukuje faceta na sekretne randki. Liczę 22 lat, fotki i kontakt na stronie: http://gg.gg/ania22 i szukaj mojego profilu po niku: xaniax
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Jignesh IP
      Are you playing lottery so you can check lottery result here https://www.dailykeralalottery.com/
      Dodaj odpowiedź 0 4
        Odpowiedzi: 0
      • orzeł pl IP
        Rozumiem, że polski kato taliban już szykuje młotki żeby potłuc posąg na kawałki.
        Dodaj odpowiedź 5 11
          Odpowiedzi: 2