XIX wiek„Potwór” z Syjamu podbija USA. Ci bracia budzili odrazę i fascynowali jednocześnie

„Potwór” z Syjamu podbija USA. Ci bracia budzili odrazę i fascynowali jednocześnie

Dodano 3

Ale oczywiście był pewien „mały” problem. Jak przywitali ich sąsiedzi?

(śmiech) No tak, bracia wyróżniali się nieco na tle innych właścicieli ziemskich w Karolinie Północnej… Nie dość, że byli ze sobą zrośnięci, to jeszcze byli w trzech czwartych Chińczykami – ich ojciec był Chińczykiem, a matka była w połowie Chinką. To musiało wzbudzać bardzo różne emocje u sąsiadów. Na amerykańskim Południu przed wojną secesyjną żyła dosłownie garstka Azjatów.

Jak w takim razie szło im poszukiwanie żon?

Chang i Eng zakochali się w dwóch siostrach, córkach bogatego farmera mieszkającego w okolicy. W tym momencie zaczyna się dramat szekspirowski. Chang zakochał się w Adelajdzie, młodszej siostrze. Wyglądało na to, że z wzajemnością. Niestety, starsza Sara kompletnie nie była zainteresowana Engiem. Tymczasem Chang i Adelajda wiedzieli, że ich związek nie wypali, jeżeli Sara nie zwiąże się równolegle z Engiem. Sporo czasu zajęło przekonanie opornej kobiety, ale w końcu wszyscy zawarli małżeństwa.

Ludzie siłą rzeczy musieli plotkować – co sprawiło, że siostry zainteresowały się „potworami”…

Tak, plotkom nie było końca. Niektórzy sąsiedzi twierdzili, że siostry były zboczone, skoro interesował je taki układ. Spójrzmy na to jednak na spokojnie. Chang i Eng byli znani, bogaci i – pracując tyle lat w show-biznesie – wiedzieli, jak zabawić ludzi. To się mogło podobać kobietom z malutkiej, nudnej miejscowości na Południu. Poza tym taki związek mógł się wydawać z ich perspektywy bardzo ciekawym wyzwaniem.

Co na to ich rodzice?

Czytaj także:
Włodzimierz Krzyżanowski - bohater Ameryki

To już inna historia (śmiech). Ich ojciec był plantatorem, a przy okazji pastorem. Oczywiście mocno sprzeciwiał się takiemu układowi. Myślę, że ważnym czynnikiem w całej tej historii było to, że matka dziewczyn sama była obiektem niezdrowej ciekawości sąsiadów, bo ważyła ponad 200 kg.

Czyli powinna współczuć braciom.

Nie, nie współczuła im i jakoś specjalnie za nimi nie przepadała. Chodziło o coś innego. Dziewczyny były przyzwyczajone do życia obok kogoś, kto nieustannie skupiał na sobie wzrok całego otoczenia. Myślę, że to bardzo pomogło w przezwyciężeniu oporów.

Chang i Eng jeszcze przed ślubem zostali amerykańskimi obywatelami. Jakim cudem udała im się ta sztuka?

Oczywiście było to nielegalne, ponieważ prawo nie zezwalało na nadawanie obywatelstwa takim ludziom. Z tym że prawo było prawem, a życie życiem... Obywatelstwo nadawały władze lokalne, więc bracia – pamiętajmy, że byli bardzo bogaci – potrafili je sobie zwyczajnie „załatwić”.

Jedna rzecz to załatwienie sobie obywatelstwa, ale druga to ślub z białymi kobietami. Przecież to było jawne podeptanie zwyczajów i prawa Południa! Co się nagle stało z dbaniem o „czystość” białej rasy?

Ma pan rację, związki mieszane były tam wtedy generalnie zakazane. Początkowo lokalna społeczność bardzo sprzeciwiała się planowanemu podwójnemu małżeństwu i naciskała na ojca dziewczyn, by zabronił im wożenia się po okolicy z dwoma „potworami”. Ostatecznie jednak skoro ojciec, bardzo poważany w lokalnej społeczności człowiek, przystał na to, reszta też machnęła na to ręką. Ojca przekonał oczywiście ostatecznie argument finansowy.

Nie chcę idealizować Południa czasów Ante Bellum, ale wtedy jeszcze przymykano nierzadko oczy na związki międzyrasowe. Paradoksalnie później, już po wojnie secesyjnej, takie związki były bardziej zwalczane. Wojna zaostrzyła rasizm.

Czytaj także:
Nocna przejażdżka Paula Revere'a

Czy była w ogóle jakakolwiek szansa na to, żeby Chang i Eng żyli osobno?

Bracia myśleli o tym i konsultowali to z lekarzami. Istniała szansa, żeby ich rozdzielić. Powstał nawet wstępny plan, żeby ślub brali już osobno. Co ciekawe jednak, ich narzeczone wkroczyły do akcji i błagały braci, żeby tego nie robili.

Bały się wielkiego ryzyka związanego z taką operacją?

To też, ale myślę, że chodziło jednak o coś innego. Oddzielenie braci zabrałoby cały ich „urok”… Te siostry chyba naprawdę chciały podjąć wielkie wyzwanie życia z „nierozłącznymi” bliźniakami.

Jak już wspomnieliśmy, Chang i Eng zostali kupieni od matki i przez trzy lata żyli prawie jak niewolnicy, ale kiedy zamieszkali na Południu…

Wtedy sami zaczęli kupować niewolników. Pierwszą niewolnicę dostali w prezencie ślubnym. Potem wyspecjalizowali się w handlu niewolnikami. Kupowali bardzo młodych ludzi, a potem sprzedawali ich z dużym zyskiem.

Ten rozdział ich historii nie należy do pięknych.

Tak. Zachowywali się bowiem tak jak każdy inny właściciel niewolników na Południu. Bili ich i chłostali. Traktowali czarnoskórych jak przedmioty. W ten sposób zachowywali się ich sąsiedzi i Chang oraz Eng w niczym od nich nie odstawali.

Jak bracia zareagowali na wybuch wojny secesyjnej?

Z ogromnym entuzjazmem! Chang i Eng nienawidzili „tych cholernych Jankesów” (śmiech). Bracia z Syjamu stali się zagorzałymi południowcami, kochali ten styl życia i mieli nadzieję, że Skonfederowane Stany Ameryki (CSA) wygrają wojnę. Gdy tylko ich najstarsi synowie osiągnęli pełnoletność, Eng i Chang wysłali ich do wojska. Obaj młodzieńcy zostali ranni i trafili do jankeskiej niewoli, ale na koniec razem powrócili do domów.

Wynik konfliktu oznaczał jednak dla Enga i Changa upadek fortuny zbudowanej na niewolnikach.

Tak, Cheng i Eng zostali bankrutami. U szczytu pomyślności byli właścicielami 30 niewolników, wartych 26 tys. dol. To była fortuna, jeżeli będziemy pamiętali, że przeszli na emeryturę z 10 tys. dol. Zniesienie niewolnictwa nie było jedynym powodem ich finansowej ruiny. Bracia syjamscy byli bowiem na tyle pewni zwycięstwa Południa, że zainwestowali bardzo pokaźną część gotówki w obligacje wojenne CSA…

Mieli wielkie rodziny – w sumie dochowali się 21 dzieci – więc musieli zarabiać dużo pieniędzy. Wrócili więc do show-biznesu. To nie było dla nich przyjemne doświadczenie. Przez ponad dwie dekady żyli wygodnie jako właściciele niewolników, przyzwyczaili się do władzy, a teraz znów stali się „potworami” na pokaz. Tym razem brali na pokazy swoje dzieci.

Przepraszam za pytanie, ale jak wyglądały u nich „te” sprawy?

Proszę się nie krępować, każdy się nad tym zastanawia (śmiech). Kiedy się urodzili, łączący ich pas tkanki chrzęstnej miał ok. 7 cm długości. Przez lata rozciągnął się do ponad 10 cm. Wciąż było im jednak ciasno… Tutaj nie było dobrego rozwiązania – za każdym razem brat musiał leżeć obok. Jednak przez lata Chang i Eng wypracowali pewien niesamowity mechanizm umożliwiający w miarę normalne funkcjonowanie w sprawach rodzinnych.

Jak sobie z tym radzili?


Na zmianę „wycofywali się” mentalnie. Doprowadzili to do perfekcji. Stworzyli specjalną trzydniową regułę. Każdy z braci zbudował własny dom, ponieważ ich rodziny tak szybko się rozrastały, że trudno było im wszystkim żyć spokojnie pod jednym dachem. Domy znajdowały się po przeciwległych stronach posiadłości. Co trzy dni przeprowadzali się od jednej żony do drugiej. Wtedy następowała zmiana „dowodzenia” w tym duecie. Przykładowo Chang przejmował pełnię władzy, a Eng „wycofywał się”. Był po prostu bierny, tak jakby go tam w ogóle nie było. Nawiasem mówiąc, ten trzydniowy styl życia ich zabił.

Jak to?

Chang był porywczy i dużo pił. Eng był jego przeciwieństwem, ale skoro mieli wspólną wątrobę, to siłą rzeczy Eng odczuwał skutki popijaw brata. Chang zaczął mieć problemy ze zdrowiem, przeszedł udar. Zima 1874 r. była bardzo ostra (bracia mieli wtedy 63 lata) i Chang mocno się rozchorował. Doktor powiedział mu wyraźnie, że musi przeczekać chorobę w domu, pod żadnym pozorem nie wolno mu wychodzić na mróz. Niestety, właśnie kończył się czas pobytu w domu Changa, a ten nalegał, by trzymać się ich grafiku. Eng próbował go przekonywać, że to nie jest najlepszy pomysł, ale Chang powiedział wtedy: „Jesteśmy u mnie, więc ja tu rządzę. Jeżeli mówię, że jedziemy do twojego domu, to jedziemy”. I rzeczywiście pojechali powozem do domu Enga. Doktor miał rację, mróz był śmiertelnie niebezpieczny. Chang zmarł następnej nocy we śnie. Gdy Eng obudził się, musiał się potwornie przerazić, widząc nieżywego brata.

Horror.

Tak, wiedział, że to również jego koniec.

Nie było ratunku dla Enga?

Ich rodzinny lekarz szykował się na ewentualność, że Chang umrze, i postanowił, że tuż po jego śmierci spróbuje rozdzielić braci. Niestety, lekarz nie dotarł na czas i Eng zmarł kilka godzin po śmierci brata. Nawet nie chcę sobie wyobrażać tych kilku godzin, kiedy leżał koło martwego brata i czuł, że sam umiera. Pierwszy raz w życiu był zupełnie sam. To musiał być koszmarny koniec życia.

prof. Yunte Huang jest wykładowcą literatury angielskiej na Uniwersytecie Kalifornijskim, autorem książki „Nierozłączni. Słynni syjamscy bracia i ich spotkanie z amerykańską historią”.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 8/2019
Artykuł został opublikowany w 8/2019 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 3
  • sikorka bogatka IP
    To byli Borys i Budka, reszta pasuje jak ulał
    Dodaj odpowiedź 10 3
      Odpowiedzi: 2