XIX wiekDiabelska alternatywa

Diabelska alternatywa

Fragment obrazu
Fragment obrazu "Bitwa pod Stoczkiem 1831" Jana Rosena / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 23
Polskie myślenie o polityce fatalnie zaprogramowała fraza z powstańczej pieśni: „Dziś twój triumf albo zgon!”. Prędzej umrzemy, niż usiądziemy do negocjacji i zgodzimy się na jakiś kompromis. Powstania listopadowe i styczniowe nie musiały się skończyć całkowitą klęską – w obu przypadkach pojawiały się w pewnym momencie propozycje rokowań, z realną perspektywą poszerzenia autonomii Królestwa wobec stanu sprzed irredenty.

Częściowe zwycięstwo nikogo po stronie powstańczej jednak nie interesowało – nic poniżej niepodległości, i to w granicach z 1772 r. O granice z roku 1772, których wyrzeczenia domagała się Rosja, rozbiły się także nadzieje Wielopolskiego – „biali” gotowi byli „brać i nie kwitować” ewentualnej łaski carskiej, ale czynić jakiekolwiek ustępstwa, choćby symboliczne, nie, zresztą z obawy – zasadnej niestety – iż zdyskredytowałoby ich to w oczach opinii publicznej. Charakterystyczne jest już samo to, że o tych kompromisowych propozycjach rosyjskich w trakcie trwania powstań i ich odrzuceniu nasza historiografia pisze niechętnie albo i w ogóle, choć zaprzeczyć, że miały miejsce, się nie da.

Albo triumf, albo zgon – nic pośrodku. Próby wyrwania się z tej „diabelskiej alternatywy” do dziś spotykają się z żywiołowym, a wręcz histerycznym potępieniem. Polska ma być w niemieckiej strefie wpływu? Nigdy w życiu, nie godzimy się na to! No cóż, to znaczy, że ma być w rosyjskiej? Nigdy w życiu, na to się nie godzimy równie stanowczo. No, ale jest przecież za słaba, by być równorzędnym z Niemcami i Rosją mocarstwem? I na to też się nie godzimy!

I gadaj tu z idiotą.

Co robić, gdy się jest słabszym od sąsiadów? Budować swą siłę. Jak się buduje siłę narodów? Przez walenie łbem w ścianę i rzucanie się z motyką na słońce? Nie, to tylko osłabia. Siłę buduje się przez samoorganizację, przez gospodarkę, przez bogacenie się, przez pomnażanie „kapitału społecznego”. Wszystkie te działania wymagają czasu. Czas, tak jak każda rzecz na tym świecie, ma swoją cenę, więc trzeba go kupić. I tego właśnie brązownicy romantycznej legendy pojąć nie są w stanie.

Spory o Becka i wrzesień 1939 r., o Powstanie Warszawskie czy o Dmowskiego i Piłsudskiego pokazują, że owi brązownicy kompletnie nie odróżniają różnych barw politycznego realizmu od kolaboracji.

Dmowski wszak krytykował polskie powstania nie za to, że były, ale za to, że „były tylko zbrojną reakcją na ucisk” zamiast przemyślanym działaniem na rzecz odzyskania państwa – że wybuchały nie w porę, w interesie cudzym, nie polskim, prowadzone były zbyt małymi siłami, w imię nierealistycznych haseł. Zamiast atakować stale wszystkimi dostępnymi siłami na wszystkich możliwych odcinkach – do czego w gruncie rzeczy się sprowadza tradycja insurekcyjna i co jest wszak sprzeczne z elementarną logiką i zasadami strategii – radził najpierw się do zrywu przygotować i wyczekać odpowiedniej międzynarodowej koniunktury, a potem uderzyć, by wygrać, a nie by bohatersko polec. Tak jak w Wielkopolsce.

Jak można powtarzać bzdury, że „endecy chcieli tylko, żeby Polakom się lepiej żyło jako poddanym rosyjskim”? Że tylko jeden Piłsudski dążył do wolnej Polski, a wszyscy inni nie?

Rozumiem, że prowokują to niektórzy współcześni „mali realiści” ze szkoły Piaseckiego i Giertycha (Jędrzeja), których realizm jest wbrew składanym deklaracjom rodem raczej z Erazma Piltza niż z Dmowskiego. Jednak to są, na litość Boską, zupełnie różne tradycje, których nie wolno mylić ze sobą, a tym bardziej z zaprzaństwem!

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 11/2014
Artykuł został opublikowany w 11/2014 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 23
  • Jann ze Stalinowic IP
    Beck oczywiście nie miał racji mówiąc o bezcennym honorze, bo generalizował. Są ludzie, państwa i narody, dla których honor jest rzeczą bezcenną, a są i takie dla których nie jest. Pytanie jakie my mamy priorytety. Co wybrać? No cóż, pączki zazwyczaj mają się dobrze w maśle, podczas gdy łososie pchają się pod prąd. Zależy kto co lubi. A co było więcej warte to się okaże po czasie. Jeśli polskość przetrwa, to znaczy, że jest jak szlachetny kamień - nie do zdarcia i pociągająca, jeśli nie - nikt nie będzie po niej płakał.
    Dodaj odpowiedź 2 2
      Odpowiedzi: 1
    • TW Wincent IP
      Budować siłę? Nie spalać się na darmo? To wytłumacz Butrymom, że mają przyjąć Kmicica jak swego i żyć z nim w zgodzie.
      Zbyt długie budowanie swojej siły (czyli brzucha) i spokój rozleniwia i osłabia, nie wzmacnia. Dlatego też potomkowie tych samych ludzi, którym kiedyś ciężkie hufce krzyżackie nie mogły dotrzymać pola, po długim życiu w dostatku, Szwedom poddali się bez walki. Zwierzęta odchowane w zoo, oswojone, przywykłe jeść z pańskiej ręki i być wdzięcznymi, na wolności sobie nie poradzą. Nie jesteśmy co prawda zwierzętami, ale skoro regułą historii jest to, że wysoko rozwinięte cywilizacje upadają szarpane przez barbarzyńców, to może najkorzystniej będzie zachować stan pośredni - ludzi cywilizowanych, ale nie na tyle aby wyrzec się honoru i zabobonnej wiary w bożą pomoc.
      Niemniej jednak mam wrażenie, że obecne przedstawianie kiboli jako patriotów to nie najlepszy pomysł.
      Dodaj odpowiedź 3 2
        Odpowiedzi: 0
      • Salcio IP
        Mowiac o Becku i Polskiej polityce zagranicznej przed 1939 rokiem.
        Otoz podstawowa sprawa to zdac sobie sprawe, ze najwieksza grozba ktora istniala wtedy dla naszego kraju bylo to ze Polska mogla zostac sama wobec hitlerowskich Niemiec.
        To byla realna alternatywa co pokazuje przyklad Czechoslowacji. Moglo dojsc do nastepnego Monachium gdzie zdecydowano by o przejeciu przez Niemcy Pomorza, Poznaskiego i Slaska.
        Bez udzialu i bez pytania sie Polakow o zgode. To byla najgorsza alternatywa. I stad decyzja Becka o przjeciu gwarancji Anglii. Beck byl wojskowym i dobrze wiedzial ze Anglia nie posiada militarnych mozliwosci by realnie Polsce pomoc. Ale sojusz z Anglia byl gwarancja ze atak Niemiec na Polska oznacza wojne europejska, a tym samym ze jest to ostrzezenie dla Hitlera i realna mozliwosc na unikniecie wojny. Ten rachunek sie nie sprawdzil, w duzej mierze z powodu gotowosci Stalinowskiej Rosji do zawarcia sojuszu z Hitlerem i tym samym zmniejszenia ryzyka dla Hitlera prowadzenia wojny na dwa fronty.
        Dodaj odpowiedź 10 7
          Odpowiedzi: 1
        • MemyPolityczne IP
          Ale z kim tu się ukladać? Co wynika z przyjaźni z Niemcami to juz wiemy. A ile są warte traktaty i gwarancje Moskwy też. Zostaje USA (oby jak najdłużej miało tu interes) oraz bliscy sąsiedzi - słabsi od nas i jeszcze bardziej zmuszeni do balansowania.
          Dodaj odpowiedź 12 3
            Odpowiedzi: 0
          • Tomash IP
            Więc dlaczego o Magdalence mówimy zdrada?
            Dodaj odpowiedź 18 5
              Odpowiedzi: 2
            • aras39@tlen.pl IP
              Mówią - Polak mądry po szkodzie.
              To nie jest prawdą, gdyż patrząc wstecz i dziś, Polak był i jest głupcem i..... pozostanie.
              Dlaczego?
              Bo jeśli nie zrozumiał życiowych podstaw przez ostatnie kilkaset lat, to już nie zrozumie....
              Dodaj odpowiedź 6 9
                Odpowiedzi: 2
              • Archie IP
                Zgadzam się z Panem Rafałem, kto w swoim życiu dostał w cztery litery na skutek własnych nieodpowiedzialnych działań i zrozumiał lekcję daną od życia ten wie o czym mowa, ot podstawowa mądrość życiowa którą przyswoiły narody które odniosły sukces, trzeba być ambitnym ale myśleć realnie i planować.
                Dodaj odpowiedź 12 1
                  Odpowiedzi: 0
                • Vcacny Člověk VII IP
                  1) Z panem R.A.Z.em "nie pogadasz", w tym sensie:
                  On filolog, a tu - "wpisujący" - ten tekst "nie-filolog"-"technik".
                  -
                  2) Prawdą jednak jest, że "pozytywistyczna praca u podstaw" przez "pokolenia" pod Jarzmem Zaborów, byłaby o wiele "bardziej owocna", gdyby ZAWSZE, NIE TO "COŚ EKSTRA!" NADZWYCZAJNEGO - spośród "WSZELKICH ZDARZEŃ".
                  -
                  3) Do osoby Pana Dmowskiego Romana - jako przedwojennego polityka (w Jego akceptacji, nie zaś totalnym odrzucaniu) przekonała mnie ostatecznie - zupełnie niedawno - napotkana - treść parunastu stronicowego - krótkiego traktatu analitycznego - o zdaje się - dwóch istotnych aspektach - czy dwóch "stronach medalu" - w rysie historycznym - tożsamości Narodowej - naszych najbliźszych Nam Sąsiadów - którymi wcale nie są Niemcy (to "czystość aryjska" - czyli mieszanka Celtycko - Ugrofińsko - Germansko-Skandynawska, z okolic, teraz: Szwabii, Fryzji, czy Saksonii, albo i Burgundii?, okolic także Bawarii, może: Aachen?), czy Rosjanie (Rossmanowie, Waregowie, Gepidzi? W porywach, Mongołowie Złotej Ordy, trochę UgroFinów, i wędrownych Rusinów? Hipoborejskich Kniei Moczarowisk?) , tylko - o dziwo: Ukraińcy (to też "Plemienię POlan II" - etnicznie), jak i Czesi (to poprzez powinowactwo i słowiańskie, do Polski, jak i językowe)
                  -
                  3) Otóż, Roman Dmowski "przejrzał na WYLOT" - tą tzw. "NARODOWOŚĆ UKRAIŃSKĄ", jakby "PODSKÓRNIE, NIEUŚWIADOMIONY PRZYSZŁYCH WOJENNYCH OKRUCIEŃSTW na Narodzie Polskim, popełnianych przez Banderę" - a w tym traktacie - już w okresie międzywojennym - myślę, że - na długo, długo przed "Rzezią Wołyńską", pomiędzy innymi przez Ukraińskie Oddziały w ramach -"SS-Galizen"(tu proszę mnie poprawić faktologicznie, jeśli czymś tam w szczegółach Rzezi Wołyńskiej - faktom - uchybiłem, lub przeinaczyłem!)
                  -
                  4) natomiast, nadal wg. tego traktatu Romana Dmowskiego - Czesi, na przykład, o dziwo, po wiekach germanizacji, sięgających pewnie jeszcze Czasów Ottona Wielkiego, oddolnie, potrafili błyskawicznie, przywrócić sobie, TOŻSAMOŚĆ. Tozsamość Czecha, nie Germańca! A, zagospadorowując "wiejski potencjał demograficzny" - i naturalny bieg ewolucji literackiego języka czeskiego "także ze germanizowanych ówczesnych dotąd miast", jak i zdołali powrócić do czeskiej tożsamości narodowej, w tym narodowego przemysłu i wszelkej infrastruktury - prawdziwie POZYTYWISTYCZNA - to słowem - CZESKA - EPOPEJA NARODOWA - ODBUDOWY PRAWDZIWIE CZESKIEJ - TOŻSAMOŚCI NARODOWEJ, JAK I PAŃSTWOWOŚCI, W OPARCIU O "NAGŁEM WYKSZTAŁCONY" - I SAM JĘZYK CZESKI NA POZIOMIE - LITERACKIM,
                  5) punkt.4-rty jest do pewnego stopnia - ukoronowaniem "Pańskiej Tezy" o zdaje się możliwej "pracy u podstaw" - także w Polsce, zamiast krwi toczonej, krew - co beznadziejnie przelewana (co i pobrzmiewa w lirycznych końcowych dziełach, nie wiem tam Słowackiego, a może i w prozie Żeromskiego -"ta przemoc względem Caratu - bezsensowna"
                  6) jednak stwierdzam, źe jednak tak - nie do końca jest w istocie! Nienawiść "wbudowana istotowo" w kolejne Rządy Moskwy i Berlina - do samej polskości, powoduje, źe raczej: zawsze Ci ocalali polscy intelektualiści - z "bitewnych pogromów" w walce z Zaborczymi Przewaźającymi Wojskami - raczej by byli zaraz wywiezieni "w Sybir w Kibitkach", by tam gnić...
                  Tak-to. SSmutne to. UPA-dłe raczej. Pośród nasuwających się T.U. - Niezmiennie SSmutnych "MIZERNIE", "PESYMISTYCZNYCH" - Wniosków, co do Natury Pozaborców,
                  Stąd dedykuję i wierszyk:
                  - - -
                  Polska TRZECH ma WROGÓW,
                  Dwóch Wielkich, Jednego UPA-dłego,
                  Ci - niezmiennie - pragną rozgrabić,
                  Unicestwić Wszelkie Polskie Mienie...
                  - - -
                  Podpisano:
                  "Vzacny Člověk VII" - z czeska - "Raczej Niespitykany" Człek.
                  ("A dlaczego TAAK"?)(pytać niezmiennie: "Regionalnych Demiurgów", "Ubotów-Sabotaźystów", "Unabomberów" pośród Polskości Regionalnej)!
                  Jeszczeć, YHM:
                  To taka fraza z pewnego filmu, co w pamięci utkwiła:
                  "vzacny, leč vysvětlitelný to ukaz". - "niespotykany, jednak wytłumaczalny to okaz" (fabularnie mowa tam akurat o chwilowo: "Rosalba Dexterina") (o Ethiopskě Rostlině)
                  (lecz w tle i fabularnie Roślinny Potwór, jakby rodem ze współczesnego POTWORO-ŁONETU-PL)(czy "Interesów Wojskowości" i "Niewojskowości" z Brazilska..)
                  (to - znowuż kolejny "nadnaturalny fenonem" - Regionalnego SLD-Platwurmicy "Latającego Cyrku Mierzwy Obornicy")
                  7nth Nov. 2017.
                  (jeszcze jedno, nie chwalcie Bloku tzw. Zjednoczonej Prawicy, w tym PiS. Zważcie,nczy PiS - nadal głaszcze, raz "z włosem", a raz "pod włos" te Ich PełOwe Sępowate Piórka - stroszone wciąż na nowo, "publicystycznie" do Kamer Telewizji TVP - "Tureckiej Kuskiego". Gdzie Wyroki Zapadłe, gdzie skazania? Gdzie i "Karb Morawieckiego" załoźony na Galopującą "Inflację-Inflancję" a to też "zagadka" - kolejna - Fińsko-Kurlandzkich Inflant"..)
                  Dodaj odpowiedź 8 5
                    Odpowiedzi: 0
                  • Grzegorz Rossa. IP
                    Uczył Marcin Marcina,… Moskowię można zlikwidować, a Niemcy wpędzić w duży kryzys w każdej chwili.
                    Dodaj odpowiedź 3 8
                      Odpowiedzi: 0
                    • Patriota IP
                      Bezwartościowe idiotyzmy ahistoryczne zapomnianego pisarza fantastyki..
                      Dodaj odpowiedź 4 24
                        Odpowiedzi: 1

                      Więcej historii