XIX wiekKsawera Deybel - zła miłość Adama Mickiewicza

Ksawera Deybel - zła miłość Adama Mickiewicza

Adam Mackiewicz
Adam Mackiewicz / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 1
Mieszkała z poetą i jego żoną, a Mickiewicz obu paniom na zmianę płodził dzieci.

W podręcznikach pisano, że największą miłością wieszcza była Maryla Wereszczakówna. Sam Mickiewicz miał na ten temat jednak inne zdanie i uważał, że pełni satysfakcji uczuciowej i erotycznej zaznał dopiero u boku Ksawery Deybel. Kobiety, którą w Polsce skazano na zapomnienie głównie z tego powodu, że przez 10 lat mieszkała pod jednym dachem z poetą i jego żoną, a Mickiewicz obu paniom na zmianę płodził dzieci.

Andrzej Towiański

Postać Ksawery związana jest z osobą Andrzeja Towiańskiego i jego Kołem Sprawy Bożej. Litewski prorok potrafił uzdrowić chorą na depresję żonę Mickiewicza – Celinę, czym zaskarbił sobie jego wdzięczność oraz podziw. I w ten sposób wieszcz stał się największym orędownikiem jego nauki, wzbudzając przerażenie wśród większości paryskich emigrantów.

Towiański był rówieśnikiem i krajanem poety. W tym samym czasie studiował (prawo) na Uniwersytecie Wileńskim. Kilka lat później nadszedł przełom religijny i przystąpił do akcji misyjnej. Ani w rodzinnych stronach, ani w Petersburgu nie osiągnął jednak żadnych efektów, wobec czego udał się do Francji. Tamtejsi apologeci mistrza przez wiele lat opowiadali o jego ogromnej wrażliwości na ludzką niedolę, przysparzającej mu zwolenników. Czasami jednak przybierało to karykaturalne formy:

„Pamiętam, jak raz matka moja – wspominał Edward Wołodko – wróciwszy z jakiejś podróży, opowiadała o spotkaniu z Towiańskim i o następującej przygodzie, której była świadkiem. Mróz był trzaskający. Towiański spotkał na drodze zziębłego biedaka, uniesiony przeto litością zdjął kożuch z własnego furmana i odział nieszczęśliwego. Furman tymczasem dzwonił z zimna zębami w ciągu paru mil drogi”.

Czytaj także:
Skandale i romanse Adama Mickiewicza

Uczniowie mistrza przytaczali (całkiem poważnie) jego opowieści: „Zwoszczyk [dorożkarz – S.K.] w Petersburgu żądał dubeltowej zapłaty za kurs; pojechałem z nim więc na policję. Dyżurny zaraz powalił Woszczyka pięścią, kopnął nogą, chciał batożyć, co powstrzymałem. Odtąd zwoszczyk był moim przyjacielem”.

Towiański posiadał jednak rzadką umiejętność – potrafił powiedzieć każdemu rozmówcy coś, co mogło go poruszyć. Bez problemu wmówił Mickiewiczowi, że poeta w swoich poprzednich wcieleniach był „zakonnikiem znanym z surowości i męczeństwa. Był Dziewicą Orleańską. Był prorokiem przed Jezusem Chrystusem”. Mickiewicz uznał uzdrowienie żony za dowód nadprzyrodzonej mocy Andrzeja Towiańskiego. Natychmiast stał się gorliwym wyznawcą nauki mistrza, rozwinął ożywioną propagandę, poszukując nowych zwolenników.

1 czerwca 1842 r. powołano Koło Sprawy Bożej – wśród założycieli nie zabrakło oczywiście Mickiewicza (sekta liczyła wówczas 17 członków). Do koła przystępowano po osobistej rozmowie z Towiańskim lub Mickiewiczem – na ich osobistą decyzję. Symbolem członkostwa stał się medalik wręczany nowo przyjętym przez mistrza lub „brata wieszcza” (oficjalny tytuł Mickiewicza). A uwielbienie dla założyciela sekty doprowadzono do takiego absurdu, że wieszcz czasami dawał do zrozumienia, iż przywódca jest nowym „Słowem wcielonym”! W korespondencji z prorokiem używał wyłącznie tytulatury „Mistrzu i Panie”.

Listy Towiańskiego odczytywano i komentowano na zebraniach koła. A nie było to łatwe zadanie, mistrz pisał bowiem w sposób wyjątkowo mało komunikatywny. Oto próbka jego nauki: „Gotowość do dzieła kapłana nowego przybytku na obudzenie życia ducha zależy. Jego liczba pięć. Cztery żywoty odbył – piąty ma odbyć – pobudź jego do takiego w części jęku dla Pana, jakie sam masz. Jest wyróżniony, niech pobudza ducha do służby”. Takie przesłanie faktycznie mógł przyjąć tylko człowiek, który zbawiciela Polski nazwał „czterdzieści i cztery”.

Panna Ksawera

Specyficzną rolę w życiu sekty odgrywały kobiety, a Karolinę Towiańską (żonę mistrza) podejrzewano nawet o kierowanie ruchem. Zygmunt Krasiński zauważył, że pod jej nieobecność Towiański „wracał do dawnego stanu mierności. Ile razy był z nią razem i mieszkał, odzyskiwał swoją potęgę”. Krasiński stwierdził nawet, że to „ona wszystko widzi, nie on”. Nie mniejszy wpływ na Sprawę miała siostra Karoliny – Anna Guttowa. Obie panie były nieustannym źródłem intryg, wygrywając ambicje poszczególnych wyznawców. A u schyłku 1841 r. w Paryżu pojawiła się kolejna kobieta mająca wywrzeć znaczący wpływ na życie sekty. Była nią Ksawera (właściwie Anna) Deybel.

Była młodsza od Mickiewicza o 20 lat, również pochodziła z Wilna, a nad Sekwaną stała się fanatyczną wyznawczynią nauki Towiańskiego. Zachwyt mistrza wzbudzały jej stany ekstatyczne, podczas których widywała „około głowy Towiańskiego gwiazd dwanaście”. Zdecydowanie przodowała w tym wśród braci, albowiem Ferdynand Gutt widział ich zaledwie „siedem, a Mickiewicz trzy czy podobno już tylko jedną”. Liczba gwiazd wokół głowy mistrza odgrywała ogromną rolę, znacznie większą niż popisy Gutta, który „miewał konwulsje na dwanaście tempów i polował na fruwającego ducha”.

Ksawera posiadała do tego bliżej nieokreśloną emanację kobiecości, seksapil powodujący, że mężczyźni tracili dla niej głowę. Jedną z cech jej aparycji było niezwykłe, przeszywające rozmówcę spojrzenie, podobno nawet sam mistrz nie mógł tego wytrzymać i polecił, aby podczas audiencji zasłaniała oczy. Jednak to, co jednych przerażało, innych (oczywiście mężczyzn) doprowadzało do zmysłowego szaleństwa. Każdy kontakt z dziewczyną miał podtekst erotyczny, a Ksawera emanowała aurą seksualnej dostępności.

Panna Deybel uchodziła za osobę o dużym temperamencie, niektórzy z towiańczyków zostali jej partnerami seksualnymi (prawdopodobnie Ferdynand Gutt – szwagier Towiańskiego, na pewno Seweryn Pilchowski). Jej wiernym wielbicielem był Stefan Zan (brat Tomasza), przez wiele lat bezskutecznie starający się o jej rękę. Jednak największą rolę w jej życiu intymnym odegrał „brat wieszcz”. Adam przecież „przepadał za plemieniem niewieścim” i nie zwykł przepuszczać podobnych okazji.

Księżniczka izraelska

Związkowi poety i guwernantki patronował sam mistrz, który uznał, że jego najważniejszy wyznawca powinien odczuwać komfort erotyczny. Nie na darmo zauważył, że „nikt tak nie gardzi Adamem jak Celina, bo go zna lepiej niż kto inny. Używa go tylko za narzędzie swojej dumy, swego górowania”. A Ksawera miała być w domu „brata wieszcza” nie tylko jego kochanką, ale także agentką, kontrolerem i emisariuszem Sprawy.

Początkowo Celina była zadowolona z panny Deybel. Pisała o tym do siostry i jakby nie zauważała romansu Adama z guwernantką. Zapewne wówczas akceptowała związek męża z Ksawerą (nazywaną wśród towiańczyków „księżniczką izraelską”), uważała bowiem, że prorokowi zawdzięcza uzdrowienie. Skoro mistrz popierał romans „brata wieszcza” z siostrą Deybel, to wierna wyznawczyni Sprawy musiała się z tym pogodzić. Poza tym wierzyła, że odepchnięcie jej przez proroka spowoduje natychmiastowy nawrót choroby.

Związek poety z Ksawerą nie przebiegał zapewne bezproblemowo. Dziewczynę adorowali (a właściwie napastowali) inni towiańczycy, a sam mistrz ubolewał nad tym, że jego szwagier, zapominając o własnej żonie, „duchem u nóg jej leżał”. Czy jego zabiegi przyniosły efekty, tego nie wiadomo, ale Ksawera nie odrzuciła Seweryna Pilchowskiego (urodziła mu dziecko). Czy wówczas trwał również jej związek z wieszczem? Czy Adam i Seweryn jednocześnie byli kochankami panny Deybel? Dokładnych faktów zapewne nigdy nie ustalimy, ale intymne życie „księżniczki izraelskiej” wpłynęło na fatalną opinię towianizmu wśród współczesnych. Zapewne stąd brały się rewelacje o „wspólnocie żon” czy przydzielaniu braciom kobiet przez mistrza. A w rzeczywistości chodziło o kilku mężczyzn rywalizujących o względy jednej kobiety. Wśród tych mężczyzn był „brat wieszcz” – najwybitniejszy polski poeta…

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 11/2014
Artykuł został opublikowany w 11/2014 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Andrzej EU IP
    Skoro chciał w poezji osiągnąć jakiś poziom musiał zapłodnić i tę i tamtą! Z tego samego powodu Kaczyński nie jest poetą a jego teksty są zupełnie bez wdzięku, którym wykazują się mistrzowie pióra.
    Dodaj odpowiedź 1 14
      Odpowiedzi: 0

    Więcej historii