XIX wiekNiezwykłe odkrycie w grobowcu Kazimierza Wielkiego

Niezwykłe odkrycie w grobowcu Kazimierza Wielkiego

Dodano 1

Badania te potwierdziły, to co zapisano w kronikach – monarcha podczas polowania spadł z konia i odniósł ciężka ranę w lewą goleń, która już się nie zagoiła, co doprowadziło do jego śmierci. Dodajmy jeszcze, że Mistrz Jan odrysował wówczas wiernie znajdujące się w grobowcu insygnia królewskie oraz ostrogi. Ich kopie później wykonane wg tych szkiców możemy oglądać obecnie w Domu Jana Matejki. W muzeum tym przyjrzymy się także zachowanym do dzisiaj szkicom czaszki ostatniego Piasta rysowanych ołówkiem. Niektórzy uważają, że dzięki nim Matejko stworzył najbardziej prawdopodobny portret Kazimierza Wielkiego umieszczony w jego „Poczcie królów polskich”. We wstępie do tego dzieła Mistrza Jana pisał J. Gintel „Domalował mianowicie na wiernie skopiowanym czerepie skórę i zaznaczył zarost, o istnieniu którego wiedział z przekazów historycznych. Tak został stworzony możliwie najwierniejszy wizerunek monarchy.”..

Jednak nie wszyscy badacze są tego zdania, bowiem żadne z zachowanych do dzisiaj wyobrażeń twarzy króla nie było tworzone z natury. Cytowany wcześniej J.M. Michałowski uważa, że w swoim „Poczcie” Matejko:

„Nie uwzględnił swych fizjonomicznych dociekań i przedstawił portret króla idealizowany, nie osiągający siły wyrazu (…) rekonstrukcji głowy Kazimierza Wielkiego”. Niemniej na pewno wykonane wówczas studia rysunkowe przez Matejkę jak i dostępne wizerunki w rzeźbach czy pieczęci władcy, itp., posłużyły badaczowi życia króla, prof. J. Wyrozumskiemu do stworzenia opisowego portretu monarchy. „Miał prawdopodobnie ostro zarysowane łuki brwiowe, wydatny, choć niekoniecznie przygięty ku dołowi nos, wystające kości policzkowe i być może wąską dolną część twarzy (…). Przynajmniej w starszym wieku nosił długie włosy, dość obfitą, choć niedługą brodę i prawdopodobnie wąsy”.

Na pewno jednak wizerunek twarzy Kazimierza III umieszczony na jego sarkofagu w wawelskiej katedrze nie oddaje jego prawdziwego wyglądu. Tak uważał Matejko. Jego sekretarz zapisał, że „na podstawie swoich badań nad czaszką, Matejko stwierdził stanowczo, że rzeźbiona na sarkofagu Kazimierza głowa, nie była podobna do żyjącego wówczas króla; że rzeźbiarz, który niegdyś ją robił, bardzo odstąpił od prawdy, że mógł pomylić się, nie mając dokładnych wzorów, tem bardziej, że król do podobizny tej głowy, nie mógł rzeźbiarzowi sam osobiście pozować i pewnie by mu nie pozował”.

Natomiast jego wzrost podczas badań grobu określono na 184 cm. Jednak prof. Wyrozumski poddaje to w wątpliwość uważając, że raczej to oszacowano na podstawie sugestii z kroniki Długosza niż wyliczono, bowiem pomiary były bardzo pobieżne. Obecnie uważa się, że król miał raczej ok. 175 cm wzrostu.

Po zakończonych badaniach grobu, pomimo występujących wówczas sporów rożnych stronnictw politycznych, postanowiono pod presją społeczną dokonać uroczystego pochówku króla. Dodajmy, że był to już trzeci pogrzeb monarchy. Pierwszy miał miejsce dwa dni po jego śmierci. Ten pośpiech tłumaczy się tym, że chciano uprzedzić przybycie do Krakowa jego następcy Ludwika Andegaweńskiego. W ten sposób najbliżsi „współpracownicy” Piasta chcieli pokazać, że król Węgier nie zalicza się do rodziny. Nic to jednak nie dało, bowiem przybyły bardzo szybko Andegaweńczyk zarządził ponowny pochówek. Wcześniej się jednak koronował na króla Polski, a dwa dni później rozpoczęły się bardzo „rozrzutne” i widowiskowe egzekwie. Zapisał Janko z Czarnkowa „Jaki był jęk, jaki płacz, jakie głośne narzekania panów i szlachty, prałatów, kanoników, mężów kościelnych i ludu podczas złożenia zwłok jego, tego język ludzki nie łatwo wypowiedzieć zdoła”.

Czytaj także:
Zagadka „Stańczyka”. Dlaczego Matejko „pomylił” tak ważną rzecz?

Jakże inaczej było podczas tego trzeciego pochówku, 8 lipca 1869 roku. Najpierw szczątki króla ułożono w nowej trumnie, do której włożono także królewskie insygnia i pozostawiono ją w katedrze. O godzinie 8 rano w kościele Mariackim odbyło się nabożeństwo. Przybyły na tę uroczystość delegacje z wielu miast Galicji w liczbie ok. 1000 osób, posłowie z Wielkopolski, jak również przedstawiciele wielu stanów. Wszyscy w polskich strojach żałobnych. Całą uroczystość ze szczegółami opisał następnego dnia krakowski „Czas”, którego reporter odnotował m.in.:, że 

„ulice Krakowa zazwyczaj prawie puste, zapełniły się tysiącami osób”, a po nabożeństwie „w milczeniu ponurem postępował cały orszak pogrzebowy (…). Sklepy w całym mieście były pozamykane; z bardzo wielu okien, a zwłaszcza na ulicach, którędy orszak przechodził, powiewały czarne, tu i owdzie czarno białe chorągwie. Wszystkie okna w rynku, w ulicy Grodzkiej, wzdłuż podzamcza, na samym zamku, nawet dachy i bramy były formalnie oblężone przez publiczność przypatrującą się orszakowi, a wszędzie przebijał się żałobny nastrój umysłów. Cała droga od Podzamcza aż do zamku czerniła się od ludzi. (...) Gdy orszak wszedł na Podzamcze, gdzie szereg czarnych chorągwi z obu stron ponure robił wrażenie, zaczęto bić w Zygmunta, a każde jego uderzenie odtętniało w sercach publiczności i budziło wspomnienia wielkiej przeszłości naszej, kiedy głos Zygmunta mniej smutnie bo czasami chwałą odbrzmiewał... Po egzekwiach, ukończonej sumie i odśpiewaniu psalmów żałobnych następnie całego konduktu – zdjęto z wyniosłego katafalku trumnę królewską, i znów ci sami przedstawiciele wszystkich stanów przystąpili, aby na swych barkach ponieść do opróżnionego grobu zwłoki królewskie, na dni kilka wydobyte. Po śpiewie wstępnym przy grobie i po salve regina złożono trumnę wkładając ją po raz trzeci do murowanej tumby. (…) Piękna pogoda sprzyjała całemu obchodowi dzisiejszemu”.

Jan Matejko: Wnętrze grobu Kazimierza Wielkiego, 1869 r.

technika/materiał: olej/deska
wymiary: 60,5 x 47,5 cm
Muzeum Narodowe w Krakowie, Dom Jana Matejki

Czytaj także

 1
  • józwa IP
    Jakiego betonu???
    Dodaj odpowiedź 3 1
      Odpowiedzi: 0